piątek, 17 kwietnia 2009

Nieoswojona technika...


Dyskusja bez końca.
Czy technika ma znaczenia dla sztuki czy też sztuka obywa się bez techniki?

Dzisiaj w "Rzepie" czytam ciekawy artykuł, który mnie po raz kolejny natchnął na przemyślenie ile tak naprawdę, w fotografii zależy od mojej wiedzy technicznej, a ile od estetycznego wyczucia...?

"Rzepa" opisuje technikę sal operowych w materiale: "Co słychać w operze".
Naprawdę polecam Wam przeczytanie tego... To świetny przyczynek do tego samego problemu w fotografii.

Ja znowu wszedłem w etap sprzętowego poszukiwania. Pisałem o tym też tutaj.

Wiadomo wszystkim, że opanowanie techniki jest podstawą dalszego rozwoju w określonej dziedzinie.
Jeśli nie nauczysz się trzymać pędzla to nie namalujesz "Ukrzyżowania...", jeśli nie nauczysz się zadąć porządnie, to żadna trąbka nie zagra jak chcesz... jeśli aparat i pomiar światła stanowi dla Ciebie barierę, to guzik będzie i z największego talentu.

Kiedyś stwierdziłem, że zmiana sprzętu i nowe medium w moich rękach powoduje (w mojej jaźni) polepszenie wyników. Jakoś tak jakby nowy aparat dawał mi kopa. Mobilizował i dawał jakąś elastyczność myśli.
Coś w tym jest. Tak samo jak w myśli Brassai'a w nagłówku bloga. Muzyk kupuje flet za 10 tys. zł, a ja aparaty po tyle samo. I każdy uważa, że dzięki temu lepiej grai robi lepsze zdjęcia... :) No i tak jest...!:)

Ale jedno jest pewne... nie uciekniemy od techniki. Czy jesteśmy śpiewakami w operze, czy fotografami z Pcimia Dolnego.

Ot... nierozłączna para.

Most Expensive Violin, "The Lady Tennant," Stradivarius violin
$2.03 million
It was sold by Christie's New York in April 2005.


Called "Daguerreotype," it is a wooden sliding box camera
produced by the Paris company Susse Freres in 1839.

$1,329,000