wtorek, 31 marca 2009

Polecane... Jay L. Clendenin


Tym razem bez zbytnich opisów.
Reporter, portrecista, dokumentalista.
Ostatnio nagrodzony w konkursie The Best of Photojournalism 2009

Polecam więc Jay L. Clendenin





fot.: Jay L. Clendenin



Pasja...


Kiedyś pisałem na jednej z grup internetowych (oj stare czasy), że nie ciepię ludzi, którzy nie bronią swoich zdjęć przed komentarzami negatywnymi.
Którzy w imię źle pojmowanej skromności lub wiary w swoje zdolności nie wchodzą w polemikę (merytoryczną) i pozwalają się wyżywać na swoich pracach każdemu.

Podobnie jeśli chodzi o fotografowanie.

Ja naprawdę uważam, że posiadanie pasji (!!!) jest większą wartością niż posiadanie talentu do fotografowania i sprawnych rąk w kolorowaniu zdjęć w PS :)


Uwielbiam słuchać ludzi, który z pasją opowiadają o tym, co robią. Dlatego wracam często myślami do spotkania z Gierałtowskim, które tak niemiłosiernie zjechałem swego czasu.

Cała otoczka jego gadania była denerwująca, ale jednego odmówić mu nie można... pasji. Pasji do robienia zdjęć i do gadana o nich. Myślę, że to naprawdę wartość sama w sobie.


Ja na ten przykład pasjami zajadam się gorzką czekoladą... I zrobiłem z tego prawdziwą religię :)
Czekolada jest wszędzie. W pracy, w biurku, w samochodzie w bagażniku, w kieszeni kurtki, w marynarce i w każdym zakamarku paznokci...

Pasja pozwala nam odetchnąć od rutyny. Pasja wyzwala w nas cudowne endorfiny radości i szaleństwa. Pasja potrafi zabić - to też wiecie. Reporter ginący od kuli swojego modela, to nie jest normalne.

Kto jest "lepszym" fotografem...?

Pasjonat czy zawodowiec, który z braku już czasu i w pogoni za groszem, który pozwoli mu utrzymać rodzinę nie czerpie żadnej prawie radości z kolejnej fotki? (ten cudzysłów jest zwodniczy!)

Fotografia pasjonata potrafi przekazać więcej "prawdziwych" emocji niż zaplanowana, wystudiowana poza zawodowej modelki zrobiona przez zawodowego zaświecacza studia? (ten cudzysłów jest zwodniczy!)


Każdy słyszany przeze mnie
na ulicy sztuczny trzask "migawki" w czyimś telefonie komórkowym uzbraja mnie w uśmiech na twarzy. Nie politowania! Radości. A niech pstrykają. Niech łapią czas w swój telefon i niech fotony rozgoszczą się między ciepłą karta pamięci, a naładowana elektrostatycznie kartą SIM.

Niech Wam w głowie wariują kolejne trzaski migawek!



- Czemu to jest odwrotnie?
Matówka wielkiego formatu zaciekawiła modela.
- Takie jakieś prawo fizyczne powoduje, że obraz załamuje się na soczewce i widać wszystko odwrotnie. Strony odwrotnie i góra-dół.
- A ja mam aparat i widać wszystko normalnie.
- No może masz pryzmat pentagonalny...
- ?
- A taka naukowa nazwa... system lusterek, które obracają ten obraz ponownie w dobre strony.
- Acha... A nie możesz odwrócić aparatu, będziesz miał ok.
- No spróbuj...
- Eee , nie działa...
- Stań na głowie.... o, teraz jesteś dobrze...
- Nie wytrzymam długo.
- No jak nie, przecież w cyrku pracujesz?!
- Ale ja tresuje konie...
- ....?

Każdy powinien mieć swoją pasję. Każdy!
Nawet jeśli jest nią wychowanie dzieci, zmywanie czy praca.