niedziela, 29 marca 2009

Reporter - zło konieczne...!


Znajomi podpytują mnie czemu nie poświęcam więcej czasu reporterce i fotografii prasowej.
A ja niezmiennie odpowiadam, że powód jest jeden.
Zawód fotoreportera w Polsce doprowadzono (doprowadzili głupi właściciele koncernów i głupi wydawcy) do skraju debilizmu.

Fotografię prasową i prace reportera sprowadzono do "zrób mi fotę na Nasza Klasę". Upadek wartości pracy reportera, a co za tym idzie i dostępność tego zawodu dla każdego idioty posługującego się aparatem jest przerażająca.

Jeśli zabierze się fotografowi czas, pieniądze, przestanie się szanować go jako twórce (tak fotoreporter jest twórcą!), to otrzymamy w krótkim czasie stado pstrykaczy, którzy już sami nie wiedzą dlaczego nadal uprawiają ten zawód i dlaczego jeszcze nie klepią ślubów wyłącznie.
Choć i tak 90% z nich musi dorabiać (!) na wszelkiego rodzaju imprezach. Nie jest to może aż tak wyjątkowe, bo "boki" reporterzy robili zawsze i była to właściwie jedna z zalet tego zawodu, że służbowym sprzętem (przynajmniej kiedyś służbowym) można było dorobić.

Czytam o nagrodach dla polskich reporterów: Grzęda-blogo, Kacper-latawiec, Gudzowaty-bogaty (tez robi reporterkę, tylko trochę inną) i pierwsze pytanie się nasuwa: jak to jest możliwe, że my słyszymy o nich dopiero jak zagraniczne jury przyzna im nagrodę!?
Gdzie do jasnej cholery są te reportaże, na które część z nich jeździ za własną kasę, bo żadna zasrana redakcja nie da im pieniędzy!? No gdzie są ci wszystkowiedzący redaktorzy, wydawcy, edytorzy...?

Za to zrobić takie "zdjęcie" na czołówkę, jak wczoraj ukazało się w Gazeta Trójmiasto... o tak! To są pierwsi!
Jak patrzę na gazetę, w której ktokolwiek (edytor, wydawca, reporter) dopuszcza publikowanie na jedynce takiego gówna, to się za głowę łapię!


Pierwsza strona Gazeta Trójmiasto, 28 marca 2009,
fot.: Rafał Malko (nie mam papierowej wersji bo bym pogratulował wydawcy)

Nie miałem dobrej opinii o nagrodach dla wymiennych wcześniej fotografów, bo zarówno reportaż Grzędy był dla mnie po prostu jednym z dziesiątek takich fot zrobionych w tamtym momencie, a zdjęcia Kacpra nie wywołują u mnie jakiś nadzwyczajnych uniesień. Fotografia z góry jest tak samo fajna jak fotografia rybim okiem - raz zrobisz i potem szkło leży trzy lata w szafie. Ot... po prostu się to przejada po kilku razach. A szukanie tych faktur to już nie jest reporterka, tylko jakie formalno, typologiczne zabawy z silnikiem na plecach i aparatem na brzuchu. To nie reporterka.

Fotoreporter to zło konieczne. Tak widzą ich koledzy z redakcji. Ci, którzy niby wiedzą czym jest współczesna prasa papierowa, czym jest wiadomość, czym jest reportaż.
Fotoreporterzy w Polsce wyginą sami.
Szybciej niż się nam wydaje, a reportaż prasowy i polska szkoła reportażu już chyba umarła.
Spokojnie możemy złożyć kwiaty i odtrąbić na sygnałówce "Pożegnanie".
Tak widzę reportaż prasowy w Polsce. Kwatera nr 10, czwarta alejka.



Ktoś w komentarzu do poprzedniego wpisu zapytał o opinie na temat fot Gudzowatego - chodziło o portrety naszych sławnych olimpijczyków.
No co ja am powiedzieć... ja uwielbiam taką fotografię!!!
Udało mu się nie tylko postawić ich na scenie, ale złapał emocje... A ponieważ wygląda to na robione wielkim formatem i na moim cudeńkim Polaroid 55, to tym wiekszy szacunek, bo naprawdę niech ktoś spróbuje złapać emocje gdy matówkę zasłania kaseta :)
Cenię Tomasza... naprawdę uważam, że facet robi świetną robotę z pogranicza reportażu, fotografii społecznej i przede wszystkim portretu! Autorskiego! I to jest mała iskierka nadziei. Szkoda tylko, że dostępna ludziom zamożnym... :(

Wszystkie nagrodzone prace Tomasza pod TYM adresem.






fot.: Tomasz Gudzowaty, x5 (źródło http://bop.nppa.org )

PS
Oczywiście przypominam, że olimpijczyków fotografował wcześniej dla miesięcznika "Pani" - Rafał Milach i zrobił to chyba nawet lepiej...?! :) I też na Polaroid 55.... uparli się chłopaki :)