poniedziałek, 16 marca 2009

Czy jestem normalnie nienormalny...!?


Określenie - Jesteś nienormalny! - generalnie ma zabarwienie pejoratywne. Ale nie wszędzie i nie do końca to prawda.
Oto bowiem, wśród pewnych środowisk, bycie normalnym jest co najmniej ujmą na honorze i świadczy o (uwaga!) ograniczeniu umysłowym. Za to bycie nienormalnym daje przepustkę do zrozumienia prawdziwej tkanki ontologicznej.

Słowa więc normalny i nienormalny w określonym kontekście mogą zamieniać się znaczeniami.
Sztuka jest świetną warstwą kulturową, na której te słowa robią karierę i najłatwiej je zdefiniować wymyślnym akapitem.

Czemu pisze te androny...?

Bo zadałem sobie pytanie czy ja jestem już tak bardzo normalny, że rzygać się chce ludziom na mój widok i na widok moich postów, czy też może (oby!) jednak wciska się nam coś by nas przekonać, że nasza normalność to ułomność.

Czytam bowiem oto COŚ TAKIEGO na jednym z portali fotograficznych i oglądam podłączone zdjęcia.

I nie rozumiem!

Łzy napływają mi do oczu.
Kark wilgotnieje w ułamku sekundy, bo cała wiedza, która zapchałem sobie dysk twardy pod czaszką na nic się zdaje. Nie potrafię złożyć zdań. Łapię powietrze...
Jeszcze raz. Patrzę na zdjęcia.
Czytam powoli.
Za cholerę nie wiem czy to jest o fotografii?
A może to przepis na ciasto?
A jeśli to o fotografii, to gdzie jest ta fotografia? Gdzie jest proces twórczy, immanentny każdemu dziełu?

W końcu daje za wygraną.

Jestem normalny dla nich.
Jestem nienormalny dla samego siebie.