środa, 25 lutego 2009

Czasowstrzymywacz warszawski...


Wiele piszę o dotykaniu prawdziwej fotografii. Dla większości jest to śmieszne. Dla innych żałosne, a dla niektórych nawet zrozumiałe. Nieliczni jednak przyznają się (mniej lub bardziej otwarcie), że w całym swoim zdystansowaniu do otaczającej rzeczywistości szukają dowodów na istnienie transcendencji. Czegoś poza rolką filmu, kolejnym aparatem, nawet dobrym kadrem. Czegoś co tkwi gdzieś pomiędzy jaźniami.

Tak mnie naszło do tych wynurzeń, bo mimowolnie stałem się świadkiem wstępu do rozmowy o odłączaniu fizyczności od jaźni... oczywiście rozmawiali fotografowie, bo Warszawę odwiedzając w "ostatki" wylądowałem wieczorem późnym w miejscu nie tyle magicznym, co lepiej określonym jako "czasowstrzymywacz".

Środek Warszawskiej Starówki, kamienica pamiętająca odbudowę w latach 50 i piwnica. Małe, ciasne studio fotograficzne i ludzie.

Ten Który Nie Podaje Ręki wciągnął nas w czeluść czasowstrzymywacza i wraz z Tym Co Dzierży Kwadrat jęliśmy oglądać postarzałe albumy Tego Który Nas Ugościł. Formaty wielkości bloków rysunkowych znanych z podstawówki, masa polaroidów, cibachromy i negatywy 8x10 cala otoczone szkłami z XIX wieku robiły wrażenie maszyny czasu.

No i ludzie... po prostu wyłapywanie hemoglobiny spomiędzy osocza krwi w żyłach fotografii. Jakby zanurzyć się głową w akwarium oglądając skalary wspomnień i glonojady przeszłości. Zżerało mnie to. W całości.

Czy może być bardziej intensywne łykanie pasji niż to?
Wątpię.

Ten Który Nie Podaje Ręki był dumny z siebie jak paw i zdecydowanie zaimponował Temu Co Dzierży Kwadrat - przyznam , że mi też, bo spodziewałem się, że sałatka Farfala będzie ostatnim akcentem pobytu w Stolicy.

W każdym razie - koneserom warsztatów fotograficznych i zbytnim przywiązywaczom do detali w fotografii mówimy wspólnie, stanowcze - "Nie idźcie tą drogą!"
Może warto czasami wejść bez aparatu [bo przecież każdy "prawdziwy" fotograf ma go zawsze przy sobie:)] do galerii i pogadać o obrazach, zdjęciach.
Tak po prostu.
Nie zastanawiać się po raz setny czy ktoś domalował rękę w PS, czy kolorki nałożone na pierwotne zdjęcie czynią zeń już grafikę, czy obiektyw za 8000 jest lepszy od Dagorra za 200zł... warto czasami odwiedzić czasowstrzymywacze.
Poszukajcie ich...


PS (dodano 26 lutego)
Okazuje się, że byliśmy szpiegowani. Dotarł do mnie z nieznanego adresu dowód tego postępku.
Ciekawy który to który...?:)