niedziela, 22 lutego 2009

Dwie wystawy, dwie recenzje...Gdańsk


Sobota zaowocowała kilkoma godzinami wolnymi w planie dnia więc postanowiłem wybrać się na dwie wystawy. Tak się jakoś składa ostatnio, że jedyną instytucją, która organizuje i finansuje wystawy foto w Gdańsku jest NCK - Nadbałtyckie Centrum Kultury i to już jest jakiś znak... Czy w 500 tys. mieście tylko jeden ośrodek kultury działa prężnie w kierunku fotografii?

Wystawa Pierwsza -
"Przemijanie" Agnieszki Lendzion.
Agnieszka jest dość znana lokalnie. Jest córką znanego onegdaj fotoreportera Głosu Wybrzeża (w którym miałem szczęście pracować na studiach) - Wojciecha Lendziona. Więc zamiłowanie do fotografii niewątpliwie odziedziczyła. Niestety zupełnie do mnie nie przemawia cała jej droga artystyczna, którą śledzę o tyle, o ile media na jej nazwisko reagują zazwyczaj entuzjastycznie. Ja - alergicznie.
To co pokazuje teraz w kościele św. Jana to NIE JEST fotografia!! I od tego trzeba zacząć.
Kolorowe bohomazy przypominają raczej grafikę i pod tą nazwą powinno to być pokazywane. Dodatkowo w opisie na stronie NCK czytam, że to jest multimedialne, a w kościele św. Jana ja widziałem jedynie rozwieszone banery na ścianie i nic więcej.
Jakość wydruków i sposób prezentacji jest dla mnie obraźliwy! Jest obraźliwy dla samej autorki, która nie dba o to jak pokazywana jest jej praca. Źle naciągnięte banery rolują się, światło jest równe sile dwóm, no może trzem świeczkom. Generalnie porażka. Nie warto wchodzić...
No i to nie fotografia.

Szybko więc wyszedłem i skierowałem kroki swe ku Ratuszowi Staromiejskiemu na Korzennej, gdzie mieści się...


Wystawa druga -
"Requiem" Piotra Wittmana

I tutaj zacznę od strony technicznej. Oczywiście bez porównania lepiej ogląda się te fotografia, bo to JEST fotografia. Dodatkowo, kurator wystawy wykazał się (jak na nasze warunki) zaangażowaniem i całość jest naprawdę nieźle podana.
Zadano sobie wreszcie trud pomalowania ścian w części wystawienniczej Ratusza, ciemne szare ściany eksponują czarno-białe powiększenia oprawione w jasne passe partout i czarne ramy.

Niestety kilku podstawowych prezentacyjnych błędów nie dało się uniknąć:
- nie można wieszać zdjęć na wysokości kolan (nawet jeśli ich ilość jest zbyt duża jak na pomieszczenie)
- brak wystarczającej ilości świateł nie da się zastąpić próbą oświetlenie dwóch zdjęć jednym reflektorem
- szare wycięte literki napisów na ścianie trzeba dobrze dobrać do koloru ściany bo obecnie są one zbyt zlewające się...

Od strony artystycznej mam wiele własnych uwag, bo zdjęcia nie powalają mnie. Temat jest świetny i bardzo mi bliski i Piotrowi dzięki za jego zrobienie.
Dodanie do wystawy monitora LCD i lecących wywiadów jest mega pomyłką! Zalatuje mi CSW w Warszawie, gdzie wyje to wszystko i pokazuje, że współcześni artyści bez telewizora nie umieją nawet stworzyć zupy.
Poza tym, dźwięk się rozlatuje na miazgę i gubi się klimat zdjęć. Bez sensu ten LCD.

Z obu wystaw, mogę polecić tylko Wittmana. Choć nie jest to esencja tematu...

PS
- autorska strona Agnieszki
- autorska strona Piotra