wtorek, 3 lutego 2009

Miękus.... wymiękłem


No był.
Przyjechał do Sopot.
Rozstawił tło, podłączył lapa i pokazał prezentację krasząc ją swoim głosem.

Zacznę od końca.
Najbardziej podobała mi się czcionka użyta w prezentacji i kolory: błękit i czerwień. Mały tekst na czarnym tle - wypas.

Potem było już moim zdaniem trochę gorzej.
Apeluje do organizatorów, aby zmienili formułę tych spotkań, bo chyba nie ma nic bardziej deprymującego dla prelegenta jak w połowie wykładu, barman włącza młynek do kawy, który skutecznie zagłusza wszystko, a ciągły ruch za barem po prostu jest żenujący...

Tego typu spotkania należy organizować na Uniwerku na jakiejś małej sali, auli - toż do cholery w Sopocie akurat jest pełno miejsc, w których można się skupić na tym co mówi gość.

No i dodatkowo, po zakończeniu można podyskutować - nie cierpię spotkań w formule: przyjechałem, podłączyłem, powiedziałem, wyłączyłem.


Meritum...

Miękus ma wiedzę.
Miękus ma przygotowanie fotograficzne.
Miękus ma doświadczenie.
Czego nie ma...?

Nie ma wyczucia...

Nie można robić wykładu trwającego 1h 40min w knajpie...
Nie można zagadywać przez 15 minut banalnych spraw, którym należy poświęcić 2 minuty.
Należy definiować konkluzje, jasno sprawnie, czytelnie dla odbiorcy.
Należy konsekwentnie przeprowadzać wywód, który MUSI zmierzać ku czemuś, do czegoś.

Tego mi zabrakło. Masa słów, potok dygresji (niektóre po prostu monstrualne), a to wszystko w tym niemiłym moim zdaniem otoczeniu baru. Wątki się nie splatały, nie mogłem uchwycić nitki, która jest podstawą dobrego wykładu. Wszystko się rozmyło w czasie i przestrzeni.

Czy czegoś się dowiedziałem..?
Tak, zawsze warto... ale więcej osób skorzysta jeśli formuła spotkań będzie czytelniejsza. JA nie wiem jaki sens mają takie akurat pogadanki...
Liczyłem na naprawdę wojnę między uczestnikami, a prowadzącym , bo temat wymarzony do bluzgów i wojenek...

A tak... po ostatnim słowie ludzie wyparowali.
Szkoda.


PS
Temat spotkania
"Czym różni się fakt od prawdy".