poniedziałek, 26 stycznia 2009

Narcyzm...?


Dużo siedzicie przed lustrem...?
- Oczywiście, że nie!
- Gdzie tam.... dalekie mi są umizgi do swego portretu w lustrze.
Tak zazwyczaj odpowiadamy.

A ja namawiam...
Spędzajcie mnóstwo czasu przed lustrem!

Może niekoniecznie patrząc na swe ciało, sprawdzając czy boczki urosły i czy się tłuszcz na podłogę wylewa...:)
Może nie trąc czoło z chęcią rozprostowania zmarszczek i nie z czarną pasta do butów polerując nieliczne siwe włosy w zakolach...

Ja namawiam do wpatrywania się w lustro pod kątem łapania pozy.

A tak!
Ja tak robię.

Dzisiaj spędziłem wolne pół godziny przed sesją na wyginaniu się w nikłych światłach pilotów przed lustrem, bo planuje kolejne zdjęcia i nie miałem pojęcia, jak mój pomysł sprawdzi się w praktyce. Ponieważ nie mogę liczyć na pomoc modeli żadnych więc sam robię z siebie głupka, dla ludzi obserwujących moje tańce z bloku za oknami studia :)

Ale to naprawdę pomaga....

Przede wszystkim człowiek uczy się gibkości ciała i tego, że niektóre pomysły są niewykonalne, bo sztuczne. Poza tym smakuje się trochę roli modela, która zazwyczaj jest niedoceniona.
No i dodatkowo to jakieś ćwiczenia... zwłaszcza dla podtatusiałych facetów pod trzydziestce...:(

Wszystkim fotografujących portret i podobne klimaty proponuje, od czasu do czasu, ustawienie się samemu w roli modela.
Tak dla zaznajomienia się z tym, co czuje druga strona.

Nadaje to nowej perspektywy...

to nie ja... wyglądam dużo gorzej...