poniedziałek, 12 stycznia 2009

"Wszyscyśmy z płócien Rembrandta...


...to tylko kwestia światła..."


Oświetlenie rembrandtowskie to jedno z bardziej klasycznych portretowych zaświeceń w studio. Modyfikowane delikatnie przez płaszczyzny odbijające daje naprawdę klimatyczny obraz.

Ale zapewne autor tytułowych słów nie miał na myśli studia fotograficznego. Zapewne pod tym prostym wersetem kryje się głęboka i zdobyta doświadczeniem myśl o nas samych.


Ale ja na upartego chcąc ją przerobić, zastanawiam się na ile to jak postrzegamy światło, a co za tym idzie, jak oświetlamy modela świadczy o nas?
Czy sposób w jaki ustawiamy modela, jak łapiemy światło na ulicy i jak budujemy przestrzeń ma odzwierciedlenie w naszej duszy?
Odpowiedź wydaje się być prosta. Oczywiście, że tak. To się często nazywa stylem.

Tak. Stylem... Chmm...?

Cóż. Ja nie wiem jak u Was, ale ja się nie dorobiłem swojego stylu. Jakoś mi nie idzie. Co i raz niektórzy z Was wyrzucają mi z pogardą, że zmieniałem sprzęt jak rękawiczki, że toczę "cervantesowskie wojny" z cyfrowymi wiatrakami, że umiem (nie umiem) krytykować pięknych zdjęć utalentowanych ludzi, którzy są daleko poza moim małym światem.

Zdołowany tymi wszystkimi określeniami pomyślałem, że może gdybym miał swój styl, to wszystkie te przytyki moglibyście sobie wsadzić w kieszeń, bo zawsze mógłbym odpowiedzieć, że moje zdjęcia są w moim stylu i wara Wam od tego....

No, ale się okazuje, że wypracowanie stylu nie jest takie proste. Że nie wystarczy specjalny, stary i koniecznie 4x5 cala aparat, aby mieć styl. Trzeba jeszcze jednej, błahej rzeczy... talentu!:)

Ponoć ludzie z talentem nieujawnionym potrafią całe życie miotać się w bezwładnych konwulsjach twórczych i nadal czynić jedynie nikłe żarowe światło ze swojego talentu.
Inni zaś, mający TO COŚ potrafią zrobić jedną rzecz i już określa się ich mianem twórcy stylu, trendem na lato, jesień i awangardą na fotograficznej głuszy.

To jak to jest w końcu... styl się ma w sobie i stara się go wydobyć z siebie czy styl trzeba zbudować milionem prób i testów. Trzeba skręcić sto razy w złą ulicę, pod prąd aby odnaleźć parking, na którym postawimy samochód naszego talentu i oznaczymy to miejsce tabliczką "zajęte"?



"Wszyscyśmy z płócien Rembrandta - to tylko kwestia światła...
Wszyscyśmy z drwin Sokratesa - nierozpoznana niewiedza...
Wszyscyśmy z myśli Dekarta - tusz zamiast duszy na kartach...
Wszyscyśmy z fałszu afiszy - płaski wrzask w wielkiej ciszy..."
~~
sł.: Jacek Kaczmarski

Polecane... Clive Alex


Kontynuując trochę temat Polaroida poruszony poniżej, chcę Wam dzisiaj zaproponować zdjęcia
Clive Alex, który ukrywa się pod pseudonimem zeroembryo na Flickr.

Fotki raczej z tych, które mają warstwę spodnią, ukrytą pod dziwną pozą, gestem, monochromem.
Zapraszam:


fot.: Clive Alex


To se jednak wrati... Polaroid PoGo


Ludzie!
Jakże piękne są jednak losy technologii. Ona zawsze robi koło i prędzej czy później wraca do najlepszych i najprostszych rozwiązań.

Oto firma Polaroid powraca na scenę z "nowym" pomysłem. Polaroid PoGo - ma być wężem kusicielem dla tych, którzy chcą mieć druk zaraz teraz.
To wiszące na jabłoni technicznych nowinek jabłko skusi chyba jednak nielicznych. Pomimo tego jednak śmieje mi się mordka, że stare rozwiązania znajdują swoją kontynuację w nowszych odsłonach.

Dla mnie oczywiście to przerost formy nad treścią, bo te obrazki są straszliwie plastikowe na razie...
A poza tym płacić 200usd za aparat z plastiku, skoro można mieć SX-70 :)