czwartek, 8 stycznia 2009

Z Tobą choćby pomilczeć jakże jest ciekawie...


... no właśnie...

Dzisiaj słów parę na temat tego czy zawsze należy w czasie sesji otwierać buzię i czy warto zagadywać każda minutę fotografowania.

Oto stoi przed Wami kobita... piękna, powabna i dłoń jej miękka.. hihi rym.
Macie zrobić sesję modową do folio tejże dziewczyny.

Światło sobie ustawiacie, dziewczę się przymalowało i przebrało i... staje na tym szarym kartonie. I.... no właśnie i...

I jeśli nie jest to firmowana przez agencję doświadczona choć w 50% modelka, to możecie zapomnieć o tym, że zrobi coś sama. Znaczy zrobi... głupią minę :)
Ale teraz trzeba jakoś zagrać, coś ze swym ciałem zrobić. Jakoś sztucznie się wygiąć i okazuje się nagle, że całe to wyśmiewane często pozowanie, to cholernie ciężki kawałek chleba...
A reżyser - w tej roli fotograf- czasami nie wie co ma powiedzieć i wtedy jest już masakryczne.

Bo co, rzucić tekstem: Mała pokaż seks! Więcej seksu!
No wybaczcie...!

Można oczywiście wkręcać standardowe gadki typu: Pomyśl o czymś smutnym!
Co mnie osobiście doprowadza do łez śmiechu.... :) No, ale mija minuta za minutą, a panna jak stała tak stoi... Efektów nie widać. Co dalej...?


Zmieńmy scenerię...

Robimy ambitny portret starszemu panu, którego twarz jest przecudną kalką jego życiowych doświadczeń i zmagań z losem. Niczym czcionka drobna na kartkach książki znaczony zmarszczkami każdy fragment twarzy jegomościa.
Chcemy to wycisnąć, ale pan po prostu pozuje jak matka natura pozwoliła i sztuczność "prześwietla" każdy kadr.

Czy powinniśmy rozpocząć rozmowę i czatować na moment...?
Czy może przerwać, zrobić kawę i rozluźnić delikwenta?
Metod jest wiele... ale żadna nie jest remedium na wszystkie postacie jakie trafią przed Wasz obiektyw.

Jest jednak jedna sprawdzona metoda...
Polecam ją wszystkim.
Pomilczcie trochę...
Dajcie odetchnąć tym, którym wkładacie między oczy obiektyw...
Dajcie szansę ciszy.

Mam wrażenie, że w ciszy zrobiłem najlepsze zdjęcia...
W totalnej ciszy....