wtorek, 1 grudnia 2009

Panta rhei...



Jeszcze rok temu On sam zapraszał mnie na bardzo ciekawe spotkanie gdzieś daleko na Północy, w gronie osób, dla których części nie istnieje oprogramowanie do obróbki zdjęć, a odbitki, które pokazali zatykały dech w piersiach.
Spotkanie z ludźmi z "Bastionu", z "Ostatnimi Mohikaninami", ten typ.

Ten sam człowiek, rok temu wyjmował na mieście z małej torby pięknego Zeiss Ikon, na widok którego kolana się uginały. Te opowieści o wartości rolki filmu, o papierze, o zapachu chemii.

I...

Padł ostatni bastion, jak zwykle bywa to w filmach i padł ostatni Mohikanin zwalony ciosem niepowstrzymanego rozwoju. I On też padł.

Cyfrowe pliki wylądowały w mojej skrzynce. Adresat ten sam. Sprawdzić musiałem, bo nie chciałem zaufać oczom.
- Wiesz... zmieniłem podejście. Zrozumiałem parę rzeczy. Otworzyłem się na świat.
- A ja co...? Zakopuje się? Przecież możesz być otwarty bez tego całego nowego szajsu w Twojej torbie.
Argumenty dotychczas koronne w dyskusjach nad podejściem do fotografii, stają się w Jego ustach jedynie bełkotem zatwardziałych purystów.
- To nie ważne iczek. Ważny jest obrazek, nie ważne jak zrobiony.

Jakoś mi kurde smutno. To po cholerę te spotkania z fotografami takimi, a nie innymi. Po cholerę całe to szaleństwo za Leikami M6 i szkłami Zeiss..? Skoro to nie ma znaczenia?!
Po co w ogóle rozdrabniać się na coś zrobione rękoma i głową, nad czymś wygenerowanym przez procesor...

Nie, nie oczekuje tutaj kolejnej dyskusji, nawet zabraniam jej. Po prostu cholernie posmutniał świat, gdy Twoje wzory, pewne stałe zmienne określające Twoje miejsce w przestrzeni społecznej i fotograficznej znikają i podsumowują całe swoje działanie krótkim: "to nie ważne czym!"

A dla mnie nadal ważne czym i jak!
I to jak cholera!
Nawet jeśli "wszystko płynie"... najwyżej się utopię.


dla P.K. z nadzieją, że wrócisz na analoga łono...


17 komentarzy:

Anonimowy pisze...

ładny portret. ale przecież nie dlatego, ze "analogowy" :))

ps. No i...szczere współczucia iczek, nie znam kontekstu ani człowieka, ale takie odstępstwo od wiary...to musi być nieprzyjemne...

Tomasz Pawłowski

Michał pisze...

onanizm sprzętowy..to niekoniecznie pogoń za najnowszą jedynka , siódemką , piątką..

onanizm sprzętowy..to niekoniecznie pogoń za d3x , d3s , d700

onanizm sprzętowy..to niekoniecznie nowe ścianki phase one..

onanizm sprzętowy..to również te stare klamoty do których chcesz przekonać cały świat :)!

"Iczek" - jesteś onanistą sprzętowym i nie próbuj udawać że tak nie jest ;]
"Zeiss Ikon"
"Leica"
"A dla mnie nadal ważne czym.."

Posłuchaj kolegi - sprzedaj te swoje stare klamoty - zakup licencje na najnowszego PS'a i koniecznie do tego D700 ;]

z dużą dawką ironi:
Michał

Michał pisze...

cd..:
"- To nie ważne iczek. Ważny jest obrazek, nie ważne jak zrobiony"

- dobrze chłopak prawi.. zamiast wylewać tu litry swojego lamentu całuj go po rękach ;]

Anonimowy pisze...

"obrazek" ... Bez obrazy , ale pierwszy raz słyszę, ze obrazki są takie ważne. Obrazki są jak zarazki.
W dziedzinie fotografii nie mają najmniejszego znaczenia. W fotografii ważne są fotografie - a nie obrazki. A fotografii nie definiuje ani sprzęt ani chemia. Fotografię definiuje wyobraźnia.

Tomasz Pawłowski

Anonimowy pisze...

Należy sobie uświadomić, że stwierdzenie: "Ważny jet obrazek" odnosi się tylko do części fotografów. Gdyby porównywać same zdjęcia to często rzeczywiście można dojść do wniosku, że analog jest gorszy.
Ale fotografia to nie tylko efekt finalny i jakość zdjęcia. I nie chodzi mi tutaj o jakąś "magię" tylko zwykłe... namacalne rzeczy.
Fotografia analogowa daje: kwadratowy kadr, możliwość stosowania materiałów światłoczułych większych fizycznie niż cyfrowe, kadrowanie przez kominek, zalety filmów czarno-białych i slajdów, itd...
Dla niektórych to wszystko jest zbędne, dla innych bardzo ważne.
Deoos.

Anonimowy pisze...

no tak. Kartagina powinna zostać zburzona.

Tomasz Pawłowski

Gringo pisze...

Dla mnie liczy się to by fotografia sprawiała radość,
mnie radość sprawia akuratnie analog i wszystko co z nim związane...

co widać w tym wpisie

http://maciejsobol.blogspot.com/2009/12/cuda-panie-cuda.html

sedopho pisze...

w życiu każdego dziecka przychodzi moment, w którym dowiaduje się że święty Mikołaj nie istnieje.

Ja tam tak do końca nie wiem, jak to jest na prawdę.

haje,
sed

Anonimowy pisze...

kiedy bylam malym dzieckiem nie bylo innych aparatow niz analogi, ale trzeba bylo isc do przodu i pewnego dnia cyfrowy aparat pojawil sie w domu mym przywieziony z "zachodu". Maszynka wlasciwie robila sama zdjecia, nie mialam wplywu na wiele rzeczy i pstrykalam ile moglam:) pierwsze egzotyczne wakacje-700zdjec. Po glebszej analizie zadne nie nadaje sie do powieszenia na scianie bez dodatkowej obrobki, Az nadszedl czas, ze bezsensowne pstrykanie zastapil analog, teraz mam piekne fotografie. Przemyslane, wychodzone "zdobyczne".Teraz szukam swiatla, kadru bo nie sztuka jest zapelnic karte tysiacami ujec, z ktorych wybieram kilka, kilkanasie, kilkadziesiat.Sztuka jest uzyskanie pieknych ujec, ktorych nie musze godzinami "obrabiac" w komputerze, ktore sa wyczekiwane bo nie widze ich od razu na wyswietlaczu. Wiem, ze cyfrowa fotografie tez mozna zepsuc i nic jej nie pomoze. Ale ja doszlam do takiego stanu, ze jedna fotografia analogowa zastepuje mi tysiac wypstrykanych szalenczo w cyfrowce. "Mikolaj" sie zbliza-podaruje bliskim pieknie oprawione obrazki, zrobione wlasnorecznie, wywolane samodzielnie. Nie potepiam cyfrowek ale za to polecam analoga. Nigdy dotad fotografia nie cieszyla mnie tak bardzo jak teraz. Moze i jest cos w tym onanizmie sprzetowym ale analog przewaznie kryje w sobie historie, naznaczony jest pietnem czasu. Za jego sprawa przenosze sie do innego swiata.

zover pisze...

pozwolę sobie na kilka prowokacyjnych tez:

w fotografii analogowej to aparat robi zdjęcia (fotograf wybiera kadry), dlatego tak ważny jest każdy element: obiektyw, wizjer, format aparatu, jego ciężar, klimat itd... w foto cyfrowym zdjęcia robi program graficzny i drukarka, przy udziale operatora programu i aparatu cyfrowego :)) sprzęt nie ma wielkiego znaczenia - wiadomo, że im droższy tym lepiej. dodajmy jeszcze, że w fotografii analogowej - obraz jest wynikiem wpływu światła na materiał światłoczuły (oczywiście można to potem skanować, konwertować, ale początek procesu nie jest właśnie taki), w fotografii cyfrowej - wynikiem fotografii jest konwersja światła na ciąg liczb, zapisanych na nośniku magnetycznym :) w obu wypadkach powstaje obraz na jakimś medium (ale w fotografii analogowej, proces powstawania i rejestrowania obrazu ma charakter alchemiczny i metafizyczny) w fotografii cyfrowej to tylko matematyka oparta na pewnym przybliżeniu :)) poważnie zmartwiło mnie kiedyś odkrycie, że do momentu wydruku obraz cyfrowy właściwie nie istnieje - tzn jego istnienie jest wirtualne (do momentu wydruku). w fotografii analogowej, obraz powstaje w momencie zwalniania migawki. (na marginesie - świetne zdjęcie)

Anonimowy pisze...

Kochany Piotrze!
Pragne donieść, że posiadam jeszcze 4 aparaty analogowe w tym 100 letniego Zeissa, którym od czasu do czasu fotografuję ... Jutro, wyobraź sobie, będę fotografował swoichm ukochanym Rolleiflexem (nie cyfrowym)...
A w poniedziałek na sesji z muzykami już niestety canonem 5D ... Cóż jak widzisz nie wszystko jeszcze stracone, nadal są nadzieje na istnienie Św. Mikołaja ...;-)) pozdrawiam PAweł K
PS. ubawiłeś mnie od rana do łez

Anonimowy pisze...

@zover:
"w foto cyfrowym zdjęcia robi program graficzny i drukarka, przy udziale operatora programu i aparatu cyfrowego :)) sprzęt nie ma wielkiego znaczenia - wiadomo, że im droższy tym lepiej..."

"poważnie zmartwiło mnie kiedyś odkrycie, że do momentu wydruku obraz cyfrowy właściwie nie istnieje - tzn jego istnienie jest wirtualne (do momentu wydruku). w fotografii analogowej, obraz powstaje w momencie zwalniania migawki"

kocham ten blog... :)

Mariusz J.

Anonimowy pisze...

zover ... co tam dziś paliłeś powiedz ... sam chyba widzisz, że to co napisałeś to używając eufemizmu - głupoty ... (nie gniewaj się)
pozdrawiam
PAweł K

Yoonson pisze...

szykuję prezentację - całkowicie analogową...
baryty z własnej ciemni.
na dziś nie wyobrażam sobie porzucenie tej technki, bo daje mi to najwazniejsze uczucie dla twórcy - moc sprawczą!

Hubert Siemieńczuk pisze...

N-ty raz....o tym samym w koło wojtek; robi się to już nudne szczerze mówiąc;...autor napisał: "Nie, nie oczekuje tutaj kolejnej dyskusji, nawet zabraniam jej."

Malczer pisze...

Popatrzmy jednak na sprawę rozsądnie. Maluchem nie da się na raz przewieźć tony żwiru, ale z kolei Tira nie da się zaparkować w ogródku (chociaż jakby się uprzeć, to czemu nie?). To wszystko narzędzia, a nie cel sam w sobie...
Pozdrawiam,
Malczer

Tomasz pisze...

Jedni odchodzą od analoga inni do niego wracają. Tych ostatnich jest zdecydowanie mniej, ale istnieją. Sam jestem tego przykładem.