niedziela, 22 listopada 2009

To be PS or not to be...


Właśnie.
Co w końcu z tym PS. Czy okradanie fotografów tworzących swoje prace z autorstwa tychże, sugerując uzyskanie efektu końcowego pracą z grafiką komputerową, którą się posłużyli jest zawsze sprawiedliwe..?

Pamiętacie jednego z laureatów Hasselblad Masters w roku 2008 - August'a Bradley'a?
Wygrały zdjęcia, które ja określiłem jako w 100% praktycznie Photoshop. Kilka poniżej:




Dzisiaj przez przypadek trafiłem na YouTube na film z realizacji tej sesji i trochę się zawstydziłem, bo patrząc na sceny, które on zbudował i wstępny klimat przed obróbka - muszę przyznać, że nie odbiega to aż tak dalece od efektów pokazanych potem... Bo tutaj nie ma wklejek, nie ma sztucznych wpasowań ptaków... on to zaaranżował...!



Może więc nie zawsze ingerencja w PS jest aż tak zbrodnicza dla zdjęcia...? Może fotografowie jednak wkładają w oświetlenie, klimat, scenografię kupę pracy aby uzyskać efekty bez potrzeby software..?
Naprawdę mnie August zaskoczył pozytywnie...



12 komentarzy:

Anonimowy pisze...

Nie wiem czy jest zbrodnicza czy nie juz teraz, ale mysle, ze bylo tak pieknie bez PS, ze zupelnie nie potrzeba bylo tych zdjec obrabiac. W kazdym razie piekne prace z czy bez PS.
Lilly.

Rudolf pisze...

Iczek, proszę Cię...
Pomyśl może z tej strony: nie wstydziłbyś się pokazać takich zdjęć, jakie prezentuje pan Sierpień?
Ja bym się wstydził.

io3times pisze...

Teraz to już zawsze będziesz musiał oglądać filmy z sesji zanim wyrazisz opinię o jakimkolwiek zdjęciu ;) Jeszcze jedna taka wpadka i czytelnicy przestaną traktować poważnie twoje wypowiedzi

wujek db... pisze...

Mozna by napisac, ze niektorzy z grafikow, niszczacych zdjecia w szopie sa naprawde dobrymi fotografami. Niestety nie bedzie nam dane sie o tym dowiedziec, bo zdjecia robia tylko po to, zeby je zepsuc ;)A szkoda.

iczek pisze...

Rudolf - czy ja wiem...? Nie wiem czy wstyd jest dobrym słowem tutaj. to kawał rzetelnej roboty... może się nie podobać, ale wstydzić się..?

Ja wiem...?

iczek pisze...

Acha Rudolf... i August to nie żaden Sierpień tylko: 'boski', 'dostojny'... nie bądź taki anglosaski w tych grach genealogicznych :)

Rudolf pisze...

Zastanawiałem się właśnie, czy ktoś mnie poprawi z tym sierpniem, ale nie myślałem, że to będziesz Ty ;)

zover pisze...

wszystko ok, realizacja wizji wymaga używania różnych narzędzi, może to być PS, czy ciemnia, wszystko jedno, zastanawia mnie tylko, dlaczego zdjęcia są lustrzanym odbiciem tego co widać na filmie, czyli co powstało w studio, to już jakaś niezdrowa perwersja, zrobić zdjęcie, a potem pokazywać jego odbicie :)

Kraftsman pisze...

Padają ostatnie bastiony, czas umierać... ;-)

iczek pisze...

Z tym odbiciem to w sumie jak ten dylemat filozoficzny: czy obraz odbity w lustrze jest rzeczywistością jeszcze czy już nie..?:)

Ale macie rację... wygląda, że August potrafi robić zdjecia po prostu, ale tez ma wolę i chęć dodawania plastiku do efektu końcowego...

guerilla pisze...

Ma wolę? przecież wygrał, znaczy dobrze obstawił :)

zover pisze...

mz ten dylemat odbicia, to poważny filozoficzny dylemat, i nie przepadam za twórcami, którzy z tym igrają nieświadomie, chyba, że robią to z premedytacją (ale w jakim celu?) przypomnę, że odbici w lustrze nie jesteśmy sobą, bo prawy profil jest po prawej :) gdy tymczasem patrząc na osobę obcą widzimy jej prawy profil po lewej :) jednym słowem inaczej widzimy się w lusterku a inaczej na zdjęciach, w skrajnych przypadkach różnic w profilach, możemy się nawet nie poznawać :)