wtorek, 24 listopada 2009

Tagi na dzisiaj: cyfra, ciemnia, obróbka, PS....


Są blogi, na których autorzy usilnie starają się przekonać nas, że COŚ jest lepsze od CZEGOŚ i na odwrót, że CZEGOŚ jest lepsze od COŚ.

W fotografii, dyskusja owa koncentruje się zazwyczaj wokół systemów (system A jest lepszy od B) i wokół metody (metoda B jest lepsza od A).

Są blogi, na których mówi się, że analog jest lepszy od cyfry, bo jest prawdziwszy. Bo daje efekty nie podlegające przetwarzaniu przez jakiś tam procesor z wpisanymi milionami scen, który uogólnia nasze widzenia tego, co po drugiej stronie aparatu.
Dodatkowo, te same blogi i ich właściciele kłócą się miesiącami, że obróbka fotografii w PS jest łamaniem prawdy zawartej w suchym źródle (RAW czy jakoś tak).

No to tylko wrzucam tutaj zdjęcie, które skądinąd może być już dobrze znane. I to zdjęcie mam nadzieję raz na zawsze zamknie usta Tym niewiernym i nierozumiejącym nic bloggerom, którzy nie poddają się nurtowi zmian i cywilizacyjnemu progresowi.

Tacy jesteście mądrzy!?
No to popatrzcie na instrukcję jaką Avedon zostawiła swoim printerom :)
I raz na zawsze przestańcie marudzić, że PS zabija fotografię!


Ciekawe jak wygląda zdjęcie na negatywie i na odbitce..:)



34 komentarze:

krzychu pisze...

hmm... Piotrek: ktoś ci się jak nic włamał na bloga! O la boga!

;)

Kuba Weber pisze...

Odniosłem to samo wrażenie...

rbit9n pisze...

a ja wam powiem, że odbitka maskowana i dopalana jest lepsza, od tej niemaskowanej i niedopalanej, o!

pozdrawiam
don Pedro

kacper kowalski pisze...

Ależ to jest piękny przykład. Stworzyłeś iczku wpis a'la "dzieło otwarte" bo przykład i literki są otwarte na interpretacje.

Moja jest taka:

Najlepiej się tworzy za pomocą najdoskonalszych narzędzi. Takim narzędziem jest pisak i kartka. Podświadomie prowadzisz rękę po kartce. Nie zastanawiasz się jak rysować. Rysujesz. Pisak jest przedłożeniem myśli. Szybko, intuicyjnie. Naturalnie. No i Avedon tworzył analogowo. Rysując po odbitce.

Ale przecież asystent Avedona mógłby wprowadzić poprawki za pomocą maskownicy i papierków, albo... PSa :-))

pozdrowienia,
Kacper

PS
Czasem się zastanawiam, kiedy ludzie zatracą opcję rysowania i pisania ręcznego. To kwestia czasu, że podpis będzie papilarny. Historia zatoczy koło, gdy większość populacji piórem podpisać się będzie mogło jedynie poprzez wymowne "X" ...

Kraftsman pisze...

Ja się pytam, gdzie się podział iczek? ;-)

Hubert Siemieńczuk pisze...

Być może Piotr doszedł w końcu do wniosku, że to nie narzędzie jest twórcą i że to nie narzędzie zastępuje fotografa.

Anonimowy pisze...

To Avedon była kobietą? Rysia?!:)

Anonimowy pisze...

podobno tylko krowa nie zmienia swoich pogladow...ale ja uwielbialamm Cie za te konsekwencje. po co fotografujemy?dla innych ludzi? to wtedy chyba musimy poslugiwac sie tymi narzedziami(PS), chyba wtedy tak ale to tylko chyba.Na szczescie chyba.

Anonimowy pisze...

No cóz prawda wyszła na jaw ... na początku to zawsze jest bolesne, ale z czasem godzimy się z rzeczywistością. Powróćmy więc do fotografowania i zakończmy wreszcie te spory. Na tegorocznej Paris-Photo po równo było klasycznych barytów zrodzonych na celuloidzie, polaroidów oraz cyfrowych printów powstałych na współczesnych matrycach. Najważniejszy był zachwyt ogldąjacych. Kogo obchodziło jak ...
pozdrawiam
PAweł K

io3times pisze...

Że niby Avedon rozgrzesza? A jak znajdziesz gdzieś notke Leibovitz: "No more fucking PS" to co? ;)

Joanna Kustra pisze...

Cieszy mnie Piotrze Twoja stopniowa metamorfoza, tak widoczna w ostatnim czasie. Zaczynasz patrzeć na ewolucję fotografii nieco szerzej.

Fotografia jest iluzją i zawsze nią była. Niezależnie od tego czy kreujesz obraz przed naciśnięciem spustu (światło, sceneria, wizaż, stylizacje i inne upiększania, użycie konkretnego sprzętu etc. a nawet wybór kadru) czy też w postprodukcji (ciemnia, malowanie, maskowanie, wywoływanie na nieskończoną liczbę sposobów RAWa, fotoszopy i inne programy) - zawsze masz do czynienia z kreacją.

Oczywiście - jest wiele rodzajów fotografii i w każdym może być to bardziej lub mniej widoczne. Niezwykle istotny jest KONTEKST, w jakim pracę należy odbierać. Nie można wrzucać wszystkiego do jednego worka. Nie porównuje się zdjęć biednego dziecka z Afryki, ze zdjęciem dziecka z cukierkowej reklamy pampersa. Inne zastosowanie, inny cel, przekaz, może nawet inna grupa docelowa... Niby oczywiste, nieprawdaż? A jednak, jeśli weźmiesz portret - dajmy na to - Dragana i wrzucisz na forum, już za moment "puryści" napiszą Ci prawdę objawioną, że to nie jest fotografia, bo nie jest to realistyczne. A któż powiedział, że MUSI? Nie jest realistycznie bo taki był zamysł - to jest właśnie jeden z typów fotografii, gdzie pierwiastek kreacji jest zdecydowanie większy, bo ma inny cel.
Chyba zgodzisz się ze mną, że byłoby na świecie bardzo nudno gdyby wszyscy robili zdjęcia w ten sam sposób.

Jak pisałam - cieszy mnie, iż zaczynasz dostrzegać te odcienie szarości w poruszanej tematyce. W moim przekonaniu najgorsze jest, kiedy ktoś podchodzi do dyskusji z góry ustalonym, "jedynie słusznym" zdaniem (co samo w sobie przeczy celowi konwersacji). Widzi się wtedy wpisy przekonujące, że pewne techniki niektórych fotografów są bardziej SZLACHETNE niż inne. Jeśli malujesz pędzelkiem po odbitce lub maskujesz w ciemni możesz śmiało nazwać się ARTYSTĄ (jeszcze lepiej jeśli zlecasz to komuś innemu i sam nie brudzisz sobie rąk w tej wątpliwej praktyce). Natomiast jeżeli malujesz tabletem po zdjęciu, maskujesz w fotoszopie - nie waż się nazywać fotografem! Dlatego cieszy mnie, że zauważasz ten "cywilizacyjny progres". Gratuluje! :-)

Joanna Kustra pisze...

c.d.

W tym miejscu pozwolę sobie na odrobinę prywaty ... bo skoro tym zdjęciem pragniesz "raz na zawsze zamknąć usta tym niewiernym i nierozumiejącym nic blogerom, którzy nie poddają się nurtowi zmian" - być może jest to dobry moment, aby z Twoich ust padło słowo przepraszam? Odnoszę się do jednego z Twoich wpisów na mój temat pod tytułem "czar czy tylko uuda", który w KONTEKŚCIE dzisiejszej notki dość dziwnie się czyta. Przypominam, że zarzuciłeś mi tam, że nie mogę "aspirować do rangi fotografa, a co najwyżej grafika czy retuszera".
Warto napomknąć, że nie pokusiłeś się o odrobinę dziennikarskiej rzetelności i nie spróbowałeś zobaczyć tych kilku próbek z początków mojej przygody z fotografią w KONTEKŚCIE. Nie jestem przekonana czy powinno się formułować takie oceniające, kategoryczne i osobiste sądy na podstawie kilku prac z etapu raczkowania. (Słyszałeś zapewne o czymś takim jak "proces uczenia się"? ). Nie zastanowiło Cię, że nie było tam aktualnych prac?
Wykreowałeś trochę rzeczywistość (czyżby element iluzji w blogowaniu? :-) - przez co niektórzy na forach domagają się oryginalnych plików praktycznie z każdej mojej sesji! To niedorzeczne, abym nieustannie udowadniała, że jestem fotografem a nie co najwyżej grafikiem, retuszerem ... wielbłądem albo świętym mikołajem.

Wracając do meritum - szlachetne i jedynie słuszne techniki pradziadów ciągle lansowane przez "purystów" mają stanowić wyznacznik co fotografią jest, a co nią nie jest. Dlatego ponownie podkreślę, że cieszy mnie Twoja transformacja, bo gdyby takie podejście - jakie prezentowałeś nieugięcie jeszcze nie tak dawno, a które sam krytykujesz na początku tej notki - zawsze było ostateczne to fotografia nie byłaby dziś traktowana jako sztuka, ba! może w ogóle by nie istniała, ponieważ była stawiana kiedyś w opozycji do malarstwa. Dokładnie tak samo jak obróbka cyfrowa w stosunku do 'czystej fotografii', która jak się okazuję czystą nigdy nie była.

pozdrawiam

Anonimowy pisze...

To jest jakaś prowokacja, ten wpis...
r

Anonimowy pisze...

Joanno, ujmują mnie Twoje zdjęcia, ich estetyka, kultura słowa oraz podejście do tego co robisz.
Proszę tak trzymać. Pięknie pozdrawiam.

Mariusz J.

mariuszek pisze...

no to pięknie wkręciłeś publiczność !

iczek pisze...

Joanna - pamiętam,że dyskutowaliśmy po tamtym wpisie. To była ciekawa wymiana poglądów. Ja nadal podtrzymuje swoje zdanie o tamtych pracach... bo do nich się odnosiłem. Nie do Ciebie personalnie. Jeśli już to do Ciebie w kontekście tamtych grafik...
Kontekst odnosił się więc do tego, co sama pokazałaś.

Istniałaś i istniejesz jako twórca w pewnych kręgach i musisz brać odpowiedzialność za to, co widzą odbiorcy. To nie ja umieściłem tamtą stronę (którą zdjęłaś już dawno) na serwerze, tylko Ty :)!
Etap raczkowania... hellooo?!
Joanna - ta strona i to, co robiłaś dawno wyszło z pieluch kiedy umieszczałaś swoje foty na plfoto zbierając ochy i achy...
A to były grafiki...
A to są grafiki... dla mnie.
Przykro mi, że ludzie chcą widzieć oryginały Twoich prac...
Choć w sumie co w tym dziwnego..?!!


A co do wpisu powyższego...
zostawiam otwarte domysły na temat mojej zmiany i progresu... :)

Joanna Kustra pisze...

Piotrze, cały czas mnie źle rozumiesz - ja nie mam nic przeciwko Twojej ocenie tamtych prac – gust indywidualna sprawa. Fajnie jest polemizowac mieć inne zdanie, to rozwija.
Cały czas chodzi mi o inny aspekt – a mianowicie, że jak już pisałam – nie wykonałeś solidnie swojej dziennikarskiej roboty. Przypominam, że decydujesz na podstawie tych prac, że NIE powinnam aspirować do rangi fotografa. Oceniasz CAŁĄ osobe, na podstawie KILKU prac. Gdybyś był fair, trzeba było pokazać moje wszystkie prace, zwłaszcza te AKTUALNE.

Poza tym od kiedy plfoto jest wyznacznikiem profesjonalizmu? Piotrze, chyba nie myślisz poważnie, iż fakt, że ktoś zbiera ochy i achy na jakimś portalu świadczy o jego doświadczeniu tudzież profesjonalizmie - To jakiś totalny absurd!
W przeciwieństwie do Ciebie, nie urodziłam się z aparatem przy oku, pierwszy raz apart do ręki wzięłam dokładnie 3 lata temu, co znaczy, że musiałam przejśc przez okres nauki - jak działa przesłona, dlaczego nie robi się zdjęć na tle prześcieradła, dlaczego światło jest tak ważne (ja nie najważniejsze) w fotografii etc. I świetnie to widać na pracach o których pisałeś (dla porównania, zdjęcia z ów strony były robione aparatem Olympus c-5000, teraz foce zdjecydowanie lepszej klasy sprzętem)

Sprawa prosta, przedstawiłes mnie przez pryzmat mojego pierwszego okresu focenia. Mam wrażenie, że zwiodła Cie moja popularność na portalikach, co kompletnie nie przekłada się na moje wówczas doświadczenie, warsztat a już na pewno nie profesjonalizm.
Jasne, zgadzam się z Tobą, że wystawiając swoje prace na ów portalach biorę odpowiedzialność za to, co widzą odbiorcy. Pozwólmy im jednak mieć pełny obraz mojej 3letniej pracy, jeżeli już decydujesz się o mnie pisać. Fair?

To tyle w tym temacie ode mnie :)

Ciepło pozdrawiam

Jacek Gąsiorowski pisze...

Piotr, widzisz, bo wspolczesni szopujacy fotografie robia to dla efektu nazywanego przeze mnie "turbo-wizualizacja". Jakos trzeba sie przepchac, przecisnac przez te miliony kadrow still lub flow. Proces ten zaczal sie w momencie powstania lustrzanki albo jeszcze wczesniej, maloobrazkowego dalmierza, skok z mokrej lub suchej plyty byl niebywaly i zaczelo sie polowanie z czasem, kto pierwszy dotrze do odbiorcy. Dzisiejsza era cyfrowa to apogeum tego procesu. Odnosnie Twoich wczesniejszych wpisow, kto jest fotografem a kto grafikiem i czemu to sie plącze i łączy. Ja mysle, ze graficy i malarze sa po prostu w niekomfortowej sytuacji bo nie maja takiej olbrzymiej i nosnej platformy prezentacji jaka ma fotografia. Jako dziedziny pokrewne, podczepili sie po prostu pod nia, niejednokrotnie kopiac po zadach jednorodnych jej synow i corki ;). Odnosnie tego przykladu, to mi sie skojarzylo z wieprzowa poltusza, w ktorej zaznacza sie czesci do rozbiorki ;), gdyby co to rezerwuje patent na pomysl cyklu ;)

pozdr

Anonimowy pisze...

Z pewnością prowokacja. No nie może być inaczej. Nieładnie się bawisz, Panie Piotrze :) A może właśnie ładnie...
r

Anonimowy pisze...

bez prowokacji by nie istniał. to jedyna siła tego bloga.

Wpis ten dowodzi jedynie tego, ze Avedon lubil robic korekte na papierze.

Adam

Anonimowy pisze...

Adamie, jak to "bez prowokacji by nie istniał"? Bez prowokacji to nie istnieje Doda. Mówiąc o prowokacji Piotra, miałam na myśli intelektualne branie pod włos. I dobrze, tak czy inaczej, rzadko Iczek głaszcze grzecznie ;)
r

Yoonson pisze...

@r - żeby istnieć trzeba być twórcą - w tym sensie niejaka Lodzia, upss... przepraszam Dodzia - NIE ISTNIEJE!

Anonimowy pisze...

Ja nie mogę :) Piotrze wkręcasz, Piotrze prowokujesz, Piotrze przez Twoje teksty ludzie nabywają się kompleksów, Piotrze Twoje teksty sprawiają, że ktoś czuje się mały, a nie powinien, Piotrze to przez Ciebie (ups... Twoje teksty) zadają sobie ludzie pytanie czy w ogóle mogą nazwać się fotografem (z drugiej strony któż to?), Piotrze, Ty to czynisz... choliba... Twoje teksty znaczy się :)

Dyskusja na temat "czystości" w fotografii, tudzież idea wyższości fotografii analogowej nad cyfrową jest dla mnie (sorki, ale dla mnie może być) bez sensu. Fascynują mnie natomiast Wasze, drodzy czytelnicy komentarze. Naprawdę czego Wy nie wymyślicie. Fascynujące.

Na całe szczęście nie jestem fotografem. Nawet mało zdjęć robię. W zasadzie to nie umiem posługiwać się aparatem i gdyby nie program w cyfrowej małpce, który coś mi tam w aparacie ustawi to nawet jakieś zdjęcie przez przypadek wyjdzie. Ale mnie to nie martwi, bo jak chcę się trochę poczuć "artystą - fotografem" sięgam po PS.:)
Wybacz Piotrze, bo posłużę się Twojego autorstwa fotografią. Otóż nie jest to żadna filozofia dla kogoś, kto ma jako takie wyczucie światła, rozkładania się cieni, (dobrze byłoby trochę przestudiować fotek mistrzów)itd. oraz kto w stopniu jako takim (podkreślam jako takim) zna PS, kreować ze zdjęć robionych zwykłą cyfrową małpką fotki, które posłużyły Piotrowi jako ilustracja do wpisu "Dobra, bo zwykła". (Jeszcze raz przepraszam Cię Piotrze, za posłużenie się fotografią Twojego autorstwa, bo nigdy bez PS czegoś takiego bym nie uzyskał).
Wracając do wątku wykorzystywania PS. Mówię tu o delikatnym retuszu, o grze światła i cieni, o dorabianiu tła, które to wszystko jest na tyle sprytne i dyskretne, że efekt końcowy będzie przypominał zdjęcie idealnie technicznie wykonane. Ba z jednego ujęcia można porobić kilka ciekawych propozycji i rzucać je na blogu do oceny i prowokować, prowokować... :))))

To taki mały przykład wykorzystania PS, dla kogoś kto nie posiadł umiejętności fotografowania :)

Pozdrawiam, i niech żyje wolność!!! :)

Mariusz J.

zover pisze...

tak na marginesie :) jeśli ktoś używa słowa 'focenie' ... to chyba jeszcze nie dotarł do fotografii. a nawiązując do tematu, to musi być przyjemne uczucie, namazać coś flamastrem na odbitce i ze spokojem czekać aż printerzy przyniosą efekt. czy da się coś takiego wykonać w ciemni? (to oczywiście pytanie retoryczne) wyobrażam sobie jakiego nakładu pracy wymaga taka korekta. na szczęście dzisiaj można zrobić to w PS. Natomiast zupełnie inną historią jest sytuacja, kiedy 'fotograf' z kiepskiej fotografii, z słabym kadrem, światłem, nieciekawym plenerem, banalnym tłem, wymyśla cuda-nie widy, przy użyciu programu graficznego :) to już jest rozpacz na nie fotografia. tzn. gra pozorów, zalegająca sympatyczne portale foto. :)

Yoonson pisze...

najmilsze w takich zabiegach ciemniowych jest to, ze pomimo notatek jakie wykonuję, każde powiększenie jest inne, każde ma swój charekter... pewnie, że w PSie można taką korektę zrobić, ale... ale powiem prawdę, ja nie potrafię, za to w ciemni, wisząc nad maskownicą idzie mi to o wiele łatwiej. no i mam namacalny dowód swojej pracy (dla żony) w postaci powiększenia, które zawsze daję Jej do recenzji...
dziwi mnie, że można nie pojmować, iż są ludzie stroniący, niepotrafiący (może celowo) pracować w komputerze i że ciągle robią to analagowo.
mam analogową duszę, nawet płyt słucham głównie z winylu... co ja na to poradzę?

Anonimowy pisze...

hmm..joanna a czemuż to zdjeć nie robi się na tle prześcieradła ?

anka roman

Marcin pisze...

Są dwa wytłumaczenia metamorfozy.
1. Iczek kupił cyfrę
2. Iczek zatruł się chemikaliami z ciemni

Inaczej nie potrafię sobie tego wytłumaczyć.

:-)

bibia pisze...

jak to się mówi:

jedni lubią pomarańcze, inni jak im ręce śmierdzą.. (np od chemii)

Kraftsman pisze...

@Yoonson: Z mojego oglądu wynika, że osoby fotografujące cyfrą zwykle nie mają problemu z "pojmowaniem", że są osoby,które nie pracują na komputerach, które preferują pracę analogową. Spotykam się raczej z szacunkiem dla takich osób.

Problem występuje częściej w drugą stronę. osoby przywiązane do tradycyjnych technik mają skłonność do zawłaszczania słowa "fotografia" wyłącznie dla ich własnych, często uprawianych latami, technik tworzenia obrazu. Mam wrażenie, że "obawa przemijania" rekompensowana jest groteskowym paternalizmem i poczuciem wyższości wobec tych, którzy postanowili korzystać z technik nowszych. Zakon takich prawdziwków lubi zebrać się raz na jakiś czas i bez dania racji autorytatywnie orzec kto jest fotografem a kto na to miano nie zasługuje. Nie dostrzegając nawet, że tym bardziej obnaża swoje własne strachy, swoją niepewność.

Anonimowy pisze...

Zdecydowanie popieram głos Kraftsmana ... "dać mu wina mądrze gada"
Co to za bzdury z tym PS. To tylko narzędzie takie samo jak powiększalnik...
Ludzie, kiedy wy to wreszczie zrozumiecie. Sztuka, w tym i Fotografia nie lubi ograniczeń.
Lepiej przyznajcie się, że brakuje Wam wyobraźni, fantazji, wiedzy ... Gadacie jak zakopmpleksione Polaczki z Wółki Wielkiej ... musiałem w końcu to powiedzieć... przepraszam i pozdrawiam
PAweł K

Yoonson pisze...

e... osobiście uważam, ze prace wykonane ręcznie, takie jedyne w swoim rodzaju, niepowtarzalne mają większą wartość niż te, które można w setkach egzemplarzy "puścić" do wydruku.
nie chcę być posądzony o przekonywanie do tezy, że ciemniowe powiększenie jest lepsze od tego "wyplutego" z komputera... ale niestety chyba już tak pozostanie, że to co masowe będzie z góry skazane na etykietkę "gorsze" i będzie przegrywać z dopieszczonymi, ręcznie wykonanymi pracami...
pomyślcie!
Nie chodzi tu narzędzie takie czy inne – ale o to, że każdy lubi mieć coś wyjątkowego i niepowtarzalnego.
No chyba, że jestem w błędzie i ludzie wolą mieć w domach jednakie obrazki: katolicy – reprodukcję obrazu „jezu ufam tobie”, a agnostycy „jeleń na rykowisku”…
Alle!

Anonimowy pisze...

No to wydrukuj trochę prac np. Gregorego Crewdsona ... nie masz plików ... jak szkoda ... Są limitowane, drujowane w zaledwie kilku egzemplarzach, sygnowane przez autora i ... naprawdę unikalne.
PS. kosztują po kilkdziesiąt tysięcy za szt. (waluta nie gra tu roli ;-))
pozdrawiam
PAwełK

Anonimowy pisze...

wygląda na to że Aśka znokautowała cię w drugiej rundzie ;]


a właściwie to znokautowałeś się sam ;]


pozdrawiam Aśkę [panią fotograf] i pozdrawiam "printerów"

Jacek_Z pisze...

Do Joanny. Napisałaś:

Widzi się wtedy wpisy przekonujące, że pewne techniki niektórych fotografów są bardziej SZLACHETNE niż inne. Jeśli malujesz pędzelkiem po odbitce lub maskujesz w ciemni możesz śmiało nazwać się ARTYSTĄ (jeszcze lepiej jeśli zlecasz to komuś innemu i sam nie brudzisz sobie rąk w tej wątpliwej praktyce). Natomiast jeżeli malujesz tabletem po zdjęciu, maskujesz w fotoszopie - nie waż się nazywać fotografem!

Nie do końca rozumiem o co Tobie chodzi. O bycie artystą? Jest nim zarówno fotograf jak i malarz, grafik czy muzyk. Jeśli ktoś nie jest fotografem to nie znaczy, że nie jest artystą. Jesteś artystką, obojętnie czy robisz zdjęcia przetworzone, czy nie. Każde z nich określa się jako fotografię (widzę, że bardzo ci na tym określeniu zależy), bo fotografia nie wykształciła sobie odrębnego nazewnictwa na różne techniki.
Piszesz o technikach szlachetniejszych i mniej szlachetnych. Odnieśmy się może do malarstwa, będzie nam łatwiej. W malarstwie masz zarówno olej jak i akwarele jak i graffiti. Każdy z wymienionych gatunków to sztuka. Czy któreś z nich jest bardziej szlachetne od drugiego??? Sądzę, że zdecydowana większość osób powie, że olej jest szlachetniejszy od akwareli, a ta z kolei od graffiti. Co nie pozbawia malujących akwarelami artyzmu!
W fotografii sprawa jest 5x bardziej skomplikowana. Bo artyści nie powiedzą jaką drogą doszli do efektu końcowego. W malarstwie to widać. Odbiorca fotografii po samym efekcie końcowym nie odróżni montażu od "gotowca".

W fotografii też jest jakaś hierarchia. Wyżej jednak się stawia np reportaż niż zdjęcia glamour. Z czym Ty się możesz nie zgodzić, ale chyba tak jednak jest (na pocieszenie - ja także nie robię reportażu tylko fotografuję modelki). Zdjęcia glamour żyją góra parę miesięcy. Dobry reportaż jest przywoływany nawet po latach. Ale absolutnie nie jest to powód by mieć z tego tytułu jakikolwiek choćby cień kompleksu!
Nie przejmuj się tym jak nazywane są Twoje zdjęcia. To tylko próba definiowania ich. To jak je nazwiemy nic nie zmieni w ich oddziaływaniu na odbiorcę, idącego ulicą i oglądającego Twoje zdjęcia na wystawach. Na normalnych ludzi. Krytykami jak ja (mi sie Twoje zdjęcia podobają!) czy iczek (sorry - mogłem?) się nie przejmuj. Próbujemy po prostu określać to co widzimy.
To wszystko jest bardziej skomplikowane. Mnie się podoba to co robisz, co nie znaczy, że nie będę czegoś krytykował. Są osoby, które nie uznają Cię za nr 1. Nie sposób się podobać wszystkim najbardziej. Nawet nie próbuj, bo się wpędzisz w nerwicę :) a to i tak jest skazane na niepowodzenie. Twoje zdjęcia podobają się zdecydowanej większości ludzi. Czego więcej oczekujesz??? Zostaniesz fotoreporterką by zdobyć uznanie jako "czysty" fotograf? Zdobyć uznanie u tego 0,5% ludzi u których go może nie masz? To bez sensu. By nie było wątpliwości. Moje uznanie masz. Wiem (z praktyki) jak trudne jest to co robisz.

pozdrawiam
Jacek Z