czwartek, 26 listopada 2009

Dupa zza krzaka...


Cytat: „Moja technika opiera się na braku techniki. Obiektywem jest moje oko, moja charyzma, moja umiejętność dostrzegania chwili i prawdy w dowolnej postaci: ujęcia, kolorów, świata, scenerii. To one stanowiły zawsze sedno mojej sztuki fotograficznej”.

Zanim odkryje autora, chciałbym napisać,że jak 99% facetów lubię popatrzeć na gołą kobitę. Ot tak, po prostu.
Jeśli dodatkowo jest to ładne zdjęcie z pomysłem i widać w nim kunszt autora, to już w ogóle zamienia się to w "celebrację oczną".
Cóż facetem jestem i tutaj zatrzymam się po raz drugi, bo złożony grypą siłą rzeczy musiałem pastwić się nad pilotem telewizyjnym i dane mi było oglądnąć po trochu większość obecnie nadawanych seriali TV.
Ło makto!
Ja się nie dziwię, że obecnie wszyscy faceci są zniewieściałymi łajzami, bo obraz faceta wyłaniający się z tych "M jak M" czy innych "39 i pół" jest przerażający. Snujące się mimozy, płaczące, wrażliwe z wypielęgnowanymi twarzami i cierpiącym wzrokiem. Dżizas!
Jednym dosadnym słowem - cipki nie faceci! (przepraszam wysublimowanych czytelników)

Ale do meritum.
Autorem tych zacnie brzmiących słów jest twórca tegorocznego kalendarza Pirelli - Terry Richardson.

I w sumie mógłbym już nic nie pisać, bo znający mnie wiedzą co napiszę...:)

Czy mi się podoba..?
Oczywiście, że nie!

Nawet jeśli pochylimy się nad tym czymś, jako nad sztuką pop, co sugerują krytycy...
Nawet jeśli uznamy, że przyznanie się do nieposiadania wiedzy technicznej o wykonaniu zdjęcia jest zabiegiem PR...
Nawet jeśli potraktujemy to coś w kategorii prowokacji (skądinąd Terry od lat jest z tego znany)...

... to wszystko to, nie zmieni faktu, że mamy do czynienia z wielkim gównem.
No wiem... ostro.
Tak ma być.

Cóż z tego, że z logo Pirelli...?! Czyż Ferrari się nie psują, czyż Bugatti nie łapią gumy...
Mam wrażenie, że Pirelli cle na tym wyjdzie, choć szum się narobi i sam go robię.
Jeśli o to im chodziło i o taki szum, to luzik... nie moja kasa... nie moje nazwisko.

I nie chodzi o to, że wolałbym fotki lalek z lat 80 w ciętych po talię kostiumach i trampkach z kortu tenisowego...
Chodzi o fotografię.
Ale Pirelli już zapomniał o co chodzi w tym kalendarzu najwyraźniej...
Szkoda... :(



fot.: Terry Richardson (więcej fotek na ŚO)



25 komentarzy:

Kwantowy pisze...

Zaczynając pisać ten komentarz myślalem "O tak! Gówno! Jak to u Richardsona."
Ale przyjrzałem się tym zdjęciom. Pomyślałem: Dla kogo jest ten kalendarz? Dla tych co go dostaną czy dla tych co im go będą zazdrościć? Kto jest najważniejszym klientem Pirelli? I w końcu, z kogo kpi autor tych zdjęć?
Zacząłem dostrzegać w tym sztukę i... martwię się o siebie.

Rudolf pisze...

"(...)powrót do natury, autentyczną atmosferę i obrazy rodem z lat 60-tych i 70-tych. Bez wątpienia Kalendarz 2010 jest hołdem dla pierwotnej koncepcji Kalendarza, nawiązaniem do pierwszych wydań (...)"

http://koszykopon.pl/blog/index.php/opony,1054,kalendarz-pirelli-2010-powrot-do-naturalnosci-kobiecego-piekna.html

guerilla pisze...

Chłopaki znają się na oponach, i tylko na nich ewidentnie. Potworne grafomaństwo, pomijając że bzdury piszą to jeszcze nie wychodzi im składnia.

Ale na temat zdjęć - nie są takie złe Iczek, nie są seksistowskie jak większość tego co robi T.Richardson, nie ocierają się tym razem o porno - mają swój urok trzeba przyznać, proste a cieszą.

zover pisze...

dama z leniwcem, to całkiem klasycyzująca koncepcja :)) zgodzę się z jednym - to niewątpliwie powrót do źródeł, fotografia dla fanów palenia gumy i mocy pod maską, bez jakichś tam niepotrzebnych udziwnień. w końcu pirelli to tylko producent opon :) wcześniejszymi sesjami chyba za daleko odbiegli od targetu.

io3times pisze...

Zdjęcia mi się podobają, to z leniwcem szczególnie. Bez względu na ideologię są jakimś powiewem świerzości. Kobietę trzeba rozebrać i przytulić do drugiej rozebranej kobiety, bo o to chodzi w kalendarzach. Ubieranie modelek w gorsety, pawie pióra, stroje torreadorów i stawianie na stołku jak kołki zasługuje na potępienie bo jest zwykłym pseudopomysłem.

iczek pisze...

Mnie tam korci, co by w nastepnej sesji wylać mleko na modelkę... To takie wracające do źródeł... :)

Tylko mam dylemat... myślicie , że powinienem użyć mleka koziego (dobre na cerę), mleka krowiego (smaczne) czy może mleka "uhate"..?

No i szukam opony: 205/55R17

guerilla pisze...

Iczek, jak wylewać - to tylko mleko sojowe, nie można niszczyć pracy wielu mlecznych krowich matek :-)

Anonimowy pisze...

ptasie mleczko bedzie najlepsze:))hehehehe. smakowe i slodkie:)z Wedla :)))moze byc tez zageszczane, light:)dla tych co sa na diecie a modelki wiecznie sa na diecie:)

Rudolf pisze...

Iczku, nie daj się zastraszyć, żadnego sojowego mleka!
Ja bym stawiał na krowie, bo to tradycyjne polskie, ale kozie może być bardziej na czasie. :)

Anonimowy pisze...

dopalać?


wyłącznie haszyszem ;]


a jeśli chodzi o zdjęcia to ja tam lubię "festyn" od Richardsona

Anonimowy pisze...

Nosz kurnia, kalendarz jak kalendarz - dupy mają być ponętne i wyzwalające erotyzm pod maską. Czego chcecie? Świetna robota. Zwłaszcza to zdjęcie z wyjeżdzoną na dziewczynach oponą i pięknym,białym światłem zza kadru - niczym zwiastun mlecznego kadru. Klasyka!
hubert

Anonimowy pisze...

ps. myślę po prostu,że zazdrościcie Teremu Rysiowi zlecenia:
http://www.dziennik.pl/files/archive/00258/fr_2_258323a.JPG
Ma chłopak jak w raju
hubert

iczek pisze...

Zwracam uwagę, że na tym blogu należy się podpisywać!!!!

Anonimy, zgodnie z regulaminem są usuwane.. przykro mi.

iczek pisze...

@hubert - słowo dupa w odniesieniu, nawet żartobliwym, do kobiet jest co najmniej nie na miejscu...

Uprzejmie Cie proszę o wyciszenie emocji, które wywołał u Ciebie ten kalendarz... :)

Anonimowy pisze...

No kurka, Iczku, a określenie "cipki" w odniesieniu do facetów jest ok? Że niby cipki to coś gorszego? Nie zgadzam się. Kurka.
r (przedstawicielka fotografowanych :)

iczek pisze...

Nie no!
Nie do facetów, tylko do wyobrażenia facetów budowanego z serialach..:) To różnica!
Że coś gorszego..?
Oj, dla faceta to chyba gorszego... ale jako opinia, a nie jako rzecz :)
Generalnie nie widzę nic złego w... :)


Swoją drogą do zestawu dokładam serial (tfu!) "Tancerze".
Matko - co za gówno...
Może dlatego, że miałem 39,3 wczoraj i ledwo widziałem tak mnie przeraził.

Poziom mniej więcej zdjęć Terrego :)
POP sztuka.

Michal pisze...

"poziom zdjęć Terrego" porównywalny do serialu "Tancerze"..

Mimo wszystko to ten bez techniczny "Terry" przelicza teraz baksy za zlecenie od Pirelli..
Mimo wszystko niegodzien miana "fotografa" Terry - wciąż dostaje grube zlecenia fotograficzne..

Technik "Iczek" i szydząca kompania zaciska teraz zęby ze złości bo znów skrzynka mailowa pełna jest ofert..

niestety większość TFP ;]


Co do seriali..
P jak Pokora - przejrzyj wać pan kilka odcinków :)


uszanowanie
nieanonimowy..

Karol pisze...

Lubię bardzo Terrego, ale nie za ten kalendarz. "Shit"; nie będę się starał dorabiać teorii do dupy.

Wprawdzie te zdjęcia do mnie nie przemawiają, ale takie właśnie rzeczy tworzą historię. Czas oceni.
Dla mnie to kiepski dzień Terrego. Zobaczenie go z Nikonem z gripem i radio-wyzwalaczem :(

guerilla pisze...

Karol, toś się nie przyglądał, od lat są zdjęcia Richardsona z nikonem, ale nie wiem jaką to robi różnicę? że nie yashica t3 tylko cyfrówa ?;-)

@Iczek, prawda, wyrzuć ze swojego posta to okreslenie - cipki. Nie widzę powodu żeby kulturalny człowiek używał zdrobnionej nazwy narządów płciowych kobiety jako obrazy. Dla kogokolwiek. Bo jeśli tak, to nie-kobiece kobiety wg ciebie powinno się nazywać kutasinami, przez analogię ?:-)

iczek pisze...

Jeśli już guerilla to penisikami :)
A c.... nie jest zdrobnionym określeniem narządów płciowych kobiety, tak samo jak kutasiki :) :)

Ale ten wątek już kończymy :)
Bo zgodnie z regulaminem, przeklinać i używać brzydkich słów mogę tutaj tylko ja !:)

ajsikel pisze...

mimo,że wciąż nawijacie o c**ach i d**ach ja tu niestety nie widzę żadnej.. ;(
ajs.

El Barto pisze...

No i co z tego, że ma w pogardzie technike? Bardzo dobrze! Jakieś techniczne braki mają jego zdjęcia? Nie zauważyłem. Cyferki są dla inżynierów i informatyków. Dziwnie się składa, że właśnie fotografia jest bardzo częstym hobby dla takich ludzi. Nieszczęściem jest, że można uchodzić za fotografa robiąc gówniane zdjęcia ale technicznie poprawne co nie jest trudne nawet dla kogoś intelektualnie uposledzonego. Zwłaszcza dzisiaj gdzie aparat Ci sam np. ostrzy na twarz hehe.
Facet nawet gdyby nie wiedział co to ogniskowa, a efekty byłyby powtarzalnie dobre i tak jest świetnym artystą i kropka bo zdjęcie to efekt który się liczy, a nie cyferki.
W malarstwie np. bardzo ważna jest technologia jeśli nie chcesz żeby po miesiącu Ci odpadła farba z płótna ale jakoś nie słyszałem żeby malarze spuszczali się non stop nt temat. Uczą się pewnych rzeczy, częśc przychodzi z doświadczeniem, stosują to w praktyce bo chcą namalowac obraz ale rozmowy są o sztuce, a nie o gramaturze płótna czy długości włosa z kuny w pędzlu i czy lepsze włosy z d... czy zza ucha. Najwyżej czasem jako ciekawostka czy obserwacja bo sednem jest obraz nie pierdoły.
A już nie róbcie cyrku z tą techniką foto bo to są dwie cyferki do opanowania i ich implikacje. No góra trzy.
Panie iczku jeśli coś nie jest mokrym kolodionem i portretem pomarszczonego dziadka o spracowanych dłoniach to nie znaczy, że jest gównem. U Richardsona diabeł siedzi w szczegółach więc może popatrzcie dłużej na te foty i zastanówcie nad kontekstem bo sa piekne i h.j
A cytat na początku posta moim zdaniem nie mógłby lepiej określać o co chodzi w fotografii artystycznej. Aparat jest do robienia zdjęć nie do ustawiania. To tylko niezbędna proteza bo niestety nie można jeszcze drukowac zdjęć prosto z głowy.
pozdrawiam!

piece_of_glass pisze...

wiecie co jest najśmieszniejsze?
wszyscy plują i wybrzydzają z tym Terry'm i jego wersją kalendarza, ale komentują i szum jest. a o to właśnie chodzi - nieważne co mówią, ważne że mówią. ot, reklama. słowo Pirelli powraca refrenem.
pewnie,że zaproszenie akurat Richardsona było ryzykowne (to ocieranie się o porno szyk w kilku kampaniach reklamowych), ale według mnie on się świetnie wpisuje w całą tę hecę z kalendarzem. i naprawdę wrócił do źródeł - polecam przejrzenie sobie pierwszych wersji kalendarza.

Anonimowy pisze...

Przepraszam, że będzie nie z tej bajki. W sumie to nie wiem jak trafiłem na ten blog ale już go lubie. Czemu jednak tak późno.

iczek pisze...

No to witam i zapraszam abys przeczytal zasady ponizej na dole storny i podpisal sie next time :)