piątek, 30 października 2009

Jak nie robić photocastów...


Aż przykro mi, że przykładem na temat tego posta będzie link do strony agencji, która wyznaczała (wyznacza!?) kierunki i trendy w rozwoju fotografii przez ostatnie dobre 50 lat. No, ale wszystko się zmienia, do tej samej rzeki paluchów nie da się włożyć wiec, jak widać i Agencja Magnum, bo o niej mowa, podlega prawom korozji... korozji jakości.

Oto poniżej link do photocastu tejże agencji z materiałem z Gruzji, a właściwie o Gruzji, a tak już super dokładnie do materiału o prezydencie Gruzji >>> Georgian Spring.


Oglądnąłem to trochę z zażenowaniem. Zarówno ze względu na same zdjęcia, ale przede wszystkim na formę jaka przyjął ten konkretny cast. Bałagan jakiś zupełny, kupy się to nie trzyma. Zdjęcia są po prostu słabe, a całość rozłazi się jak stare kapcie babci.

I choć niektóre, inne zdjęcia Thomasa Dworzaka utrzymane są w bardziej lub mniej lubianej konwencji wojennej - to tutaj się nie popisał jakoś.

Pozostaje pytanie... czy pogoń za nowoczesnymi technikami, nie staje się drogą ku przepaści dla części fotografów, agencji czy też całych wydawnictw...?
A może poszukiwanie niszy i trzymanie się tradycji ma jednak szansę na prowadzenie biznesu w tej działce reportersko-prasowej?

11 komentarzy:

guerilla pisze...

Zastanawiałem się nad photocastami długo. Popytałem nawet znajomych - znam sporo fotografów i innych artystów. Nikt nie interesował się tą formą odbioru fotografii! Tzn. chodzi mi o to, że chyba nie ma wcale odbiorcy na takiego rodzaju zabawy ze zdjęciami. Ludzie lubią jasną sprawę - film albo zdjęcia, połączenie tego jest bezsensowne. Mimo doklejenia mu łatki nowoczesnego.

(oczywiście nie mówię o video art'cie itp.)

grzegorzsowa pisze...

Nie rozumiem dlaczego połowa zdjęć chyli się na lewo (a żadne na prawo) jakiś nowy trend? w pochylonych więcej artu? ;)

Anonimowy pisze...

Aj tam, całkiem to się nienajgorzej ogląda, o ile wyłączy fonię. Katie Melua w tym kontekście infantylizuje cały temat i odwraca skutecznie uwagę.
Foty w konwencji prasówki z linii frontu - nie zawsze muszą być najlepsze, by grały w historii; choć faktycznie ta histroia jakaś taka niespójna w tym caście - ni to o prezydencie, ni to o Gruzji, ni to o wycieczce do NY; taki gulasz armeński:)
Pozdrówka - hubert s.

Marcin Torbiński pisze...

To historia o super polityku czuje się jak u siebie i w NY i w Gruzji taki Obama i Tusk w jednym - nowoczesny wiecznie uśmiechnięty polityk jak dla mnie niestrawne- nie wiem może źle to odbieram...

Anonimowy pisze...

Słowo dotyczące muzyki.
Rozmawiałem kiedyś z Dworzakiem i żalił się, że nie zawsze może wykorzystać taką muzykę jaką by chciał. (np. MASH - prawa autorskie) Pewnie i w tym wypadku miał miejsce podobny przypadek. Oglądając jego prezentacje "prywatnie", wyglądały one odrobinę "inaczej". Co do uwag guerilli. Photocast jest bardzo popularną formą prezentacji fotografii w świecie fotoreporterów już od wielu lat. Wszelkie przeglądy, festiwale bazują na tej formie przekazu. Czy mi się to podoba to już zupełnie inna sprawa. W pewnych okolicznościach jednak sprawdza się doskonale (publiczne preznetacje). pozdrawiam
Paweł K

maklipsa pisze...

osobiscie nie wiem czemu dworzak jest w magnum. kazdy jego materiał (no może poza katrina) jest przerażająco słaby. Dna dobił na materiale z gruzji, gdzie było wiecej jego sms niz zdjec.

Jarek pisze...

Nie ma zadnej korozji. Przejrzyj sobie archiwum Magnum. Uzyj na przyklad slowa kluczowego Gdansk - zdziwisz sie :-) Zawsze beda prace kiepskie i swietne, a tych kiepskich zawsze bedzie wiecej.

Jarek pisze...

A jako odtrutke proponuje esej Alexa Majolii z tego samego cyklu

Anonimowy pisze...

Obama i Tusk w jednym..dobre...:) Trochę jak propagandówka. A jakby zmienić muzykę na operetkę? Jeśli chodzi o kapcie babci, to ja nie mam nic przeciwko. No, ale o czym mówimy? O składance czy o kadrach? O wymowie? Kadry są ok.

Tomasz Pawłowski

Yoonson pisze...

zawsze mnie zastanawia w takich momentach kwestia "porządności" kadru. i pojawia się pytanie, czy na zdjęciach prasowych (wojennych!!!?) takie gnioty są jakby z góry, automatycznie i bezkrytycznie dopuszczalne?
może i jestem przesadnie perfekcyjny i nieznośny ze mnie pedant, ale nie kupuję takiego czegoś!
photocast? równie zbędne jak amputowanie rąk i nóg i przechylanie kadrów, że niby dynamika… że co? bzdura! podobne jak dziwaczne zabiegi "artystów młodego pokolenia" - modne ostatnio walenie fleszem prosto w mordę i powykrzywiane rączki, nóżki oraz garbate plecy...
litości!

Grisza pisze...

A ja lubię photocasty np. ten Majoliego o Leros jest bardzo mocny. Udane photocasty poszerzają odbiór tematu o jakim traktują zdjęcia.