czwartek, 17 września 2009

Siedemnasty...


Nie lubię zmienić tematyki tego bloga, ale czasami muszę, bo się duszę.
Zdążę więc jeszcze dzisiaj opublikować ten wpis.
Niefotograficzny.

Otóż data dzisiejsza zmasakrowana przez sączące się mediów jadowite polityczne popierdółki o słowa, wojenki o gesty, tarcze srarcze i rozliczenia o jelenia, jest w sumie dla mnie dość istotna.
Pewnie z racji wychowania.
Pewnie z racji genów.

Nie będę jednak roztrząsał tutaj czy ludobójstwo to ludobójstwo, a zdrada to zdrada. Tak tylko przypomniałem sobie pieśń, która miałem okazję usłyszeć na żywo parędziesiąt lat temu już chyba w Gdańsku w dawnym Żaku, obecnie Nowy Ratusz.

Jacek Kaczmarski, Ballada wrześniowa





9 komentarzy:

Anonimowy pisze...

To przejmująca pieśń, przejmujący głos, prawda wykrzyczana z wnętrza płuc.... aż tak bardzo nie oderwałeś się od poprzedniego postu, bo wspomniany przez ciebie S.I. Witkiewicz popełnił samobójstwo w dniu wkroczenia wojsk radzieckich do Polski. ( Choć jest tez teoria, ze Witkacy ściemę zrobił i żył, a umarł dopiero w latach piećdziesiątych, ale to raczej nieprawda )

Tomasz Pawłowski

iczek pisze...

Będąc dwa tygodnie temu w Warszawie właśnie dyskutowałem na temat tej "śmierci" Witkacego... :)

Anonimowy pisze...

"śmierci" ? skąd cudzysłów - czyżby nie popełnił wtedy samobójstwa ?

T. Pawłowski

iczek pisze...

Ano ponoć nie... w trumnie nie było jego ciało ponoć :)

iczek pisze...

A tak na marginesie, w tekście piosenki tej znajduje się zdanie: "nieprzeliczone dzieci Soso..."

Ktoś z Was wie o co chodzi..?:)
Taki mały rebusik.. historyczny.

Anonimowy pisze...

Soso to ksywa Stalina z czasów szkolnych. ( są nagrody ? ;)

Tomek Pawłowski

iczek pisze...

Nie ma nagrody - odpowiedz niepełna :)
Soso to pseudonim literacki młodego Iosifa Wissarionowicza Dżugaszwili :)

Tak moi drodzy... dawca imienia dla wspaniałej budowli w Centrum Warszawy pisał wiersze..:)

"Bo nasz towarzysz Stali, usta słodsze ma od malin"

Ciotki uczyły mnie takiej zaśpiewki..:)

Anonimowy pisze...

e tam niepełna... Stalin był nie tylko poetą ale także np wybitnom jenkoznawcom i wszystkiem podobno był on ci - słoneczkiem na niebie nawet. Tak wynika z zachowanych dokumentów, czasy odległe, przeszłość daleka, ale ciotki to miałeś okrutne ;))
A fotografował go - zeby do fotografii wrócić - radziecki Capa, Jewgenij Chałdej.

T. Pawłowski

zikanen pisze...

To może też na Ciebie podziała:
http://www.youtube.com/watch?v=C33WaXUERAc