czwartek, 24 września 2009

Pojedynki straceńców...


Wchodząc w fotografię, zawsze najłatwiej jest podglądając mistrzów robić próby ich skopiowania.
Ponieważ jednak słowo kopiowanie, ma dość pejoratywne znaczenie w takim kontekście, więc często zamiennie stosuje się słowo tribute :)

Bardzo znanym projektem były opisywane tutaj już próby dogonienia mistrzów fotografii fashion przez Rankin'a. On powtórnie fotografował najsłynniejsze jego zdaniem siedem fotografii mody.

Generalnie wychodzę z założenia, że takie wyścigi, takie pojedynki są ciekawym wyzwaniem. Zwłaszcza jeśli robią je amatorzy bez zaplecza, który najczęściej dysponowały pierwowzory.

Ciekawe jest też postrzeganie tego samego motywu w oczach innych ludzi.

Najbardziej jednak zdumiewa mnie czasami fakt, że najczęściej z góry przesądzony wynik takiego zestawienia potrafi doczekać się kilku wyjątków... :)


Porwanie się na zdjęcia-ikony wymaga odwagi i zapewne też talentu. Tym bardziej miło mi, że wśród ludzi, których znam z sieci, są tacy desperaci. Pozytywni desperaci.
I na dodatek poniżej przykład, jak można wygrać - nawet z Avedonem!

Tomasz Mosionek a'ka Baldi porwał się na ikonę. I w mojej ocenie wygrał... Wiem - brzmi obrazoburczo, ale tak czuję. Nie chcąc za dużo pisać, pozostawiam Waszej ocenie.
Szczegóły znajdziecie na ciekawym blogu Baldiego - Duże Formaty.


Pierwowzór
Richard Avedon, "Nastassja Kinski and the Serpent", Vogue 1981



Odniesienie
Tomasz 'Baldi' Mosionek, "Tribute to Avedon", sierpień 2009


Jak się równać to z najlepszymi :)
Tomkowi gratuluje!


41 komentarzy:

Rudolf pisze...

Nie mam pytań!
Oklaski!
:D

krzychu pisze...

z całym szacunkiem dla ambitnego i bdb zdjęcia wykonanego przez Tomka, ale ja stawiam nadal na Avendona. W odróżnieniu od iczka podam argument: twarz Kinsky z uczesaniem ukrywającym włosy/fryzurę jest surowa i wieloznaczna. To samo dotyczy ułożenia ramienia, które zakrywa piersi. Baldi w obydwu punktach idzie w całkiem innym kierunku - wprost epatuje kobiecością, co zwyczajnie nadaje jego zdjęciu inny charakter: bardziej dosłowny, bardziej cukierkowy i uładzony. W zdjęciu Baldiego nie widzę niczego niepokojącego. A zdjęcie źródłowe Avendona opera się na niepokoju.

Anonimowy pisze...

Hmm
Rozumiem, można się bawić. Zwłaszcza jak ktoś jest początkujący. Ale tu? Plagiat - ot co.

Michał

iczek pisze...

No dobrze dobrze... czekam na kolejne wrażenia...
Myślę, że ot świetna lekcja postrzegania konkretnego tematu.

Jeśli miałbym coś powiedzieć to dwie rzeczy mnie zatrzymują.
1 - głowa węża zdecydowanie ładniej widoczna u Avedona, bo na tle, u Tomka wąż koniecznie chcąc pocałować modelkę zgubił się troche gdzieś w jej ramionach.. :)
2 - praca Tomka ma niesamowita plastykę... to tło, na którym leży modelka jest idealnie skomponowane...

Kobiecość w ujęciu Tomka zdecydowanie bardziej mi leży... ja ciosany jestem grubo więc tajemniczość tajemniczością, ale babka babką :)

iczek pisze...

Michał - proponuję abyś trochę pomyślał zanim coś napiszesz...

[rK] pisze...

Czarno-biale zdjecie jest ladniejsze.
Ale na kolorowym tak klasycznie, waz namawia i szepce do ucha kobiety. Wiec forma kontra tresc.

iczek pisze...

No piknieś to ujął Keek'u...

Anonimowy pisze...

Avendon!
modelka jest zahipnotyzowana, spojrzenie jest bardzo wymowne,miękkie usta,namiętne, cała poza jest bez zbędnego napięcia, widać modelka została oswojona z tym zwierzęciem i razem stanowią jedność- piękne! opętany klimat na zdjęciu...niezwykły.

Baldi... modelka- z całym szacunkiem, ma wystraszony wyraz twarzy co daje głupkowaty efekt...napięcie może i jest, ale tylko przez ten strach...usta na przysłowiowe "miękko usta" i ściśnięte wszystko...znaczy uda, - strach...granie kobiecością przez rozpuszczone włosy i błyszczącą, gładką skórę, nie, jak dla mnie zbyt.. dosłowne... i ta wygolona intymność tak ostentacyjne ujawniona...po co tak? po co ta dosłowność, po co tak na dłoni... wiem, wiem że te czasy pozwalają na takie granie wszystkim (mam na myśli goliznę i to, że już prawie nikt nie zauważa tego co niegdyś wywoływałoby kontrowersje- ot odsłonięta wagina pani modelki)

Nie w mojej estetyce, oprócz cz/b i ładnego tła, za resztę podziękuję i wracam wzrokiem i myślami do Avendon'a.

sol

Anonimowy pisze...

Avedon zostawil ten tribut daleko w tyle w mojej opinii. Ten tribut to tak jak wspolczesne covery starych przebojow.. wiecej w nich efekciarstwa i elektroniki niz klimatu pierwowzorów. Pozdr. Kacper

Przemek pisze...

ciekawostka, że na stronie http://www.richardavedon.com/
to zdjęcie jest czarno-białe.

Podaje bezpośredni link
http://www.richardavedon.com/#pt=1&pi=10000&s=2&a=1&p=2&at=0
ale jak by nie działał, to trzeba wejść w Archive->Fashion->1973-2004->3 zdjęcie

Rosomak pisze...

Zdecydowanie zgadzam się z Sol. Praca Avedona to dzieło sztuki. Praca Baldiego to kolejny estetyczny fot, z całym szacunkiem.

Anonimowy pisze...

powalające jest to w cz/b Avedon'a... bez dwóch zdań- nic się z tym równać nie może.

sol

iczek pisze...

sol - zupełnie się nie zgadzam. Nie widzę akurat w tej focie Avedona nić, co potwierdzałoby Twój punkt widzenia...
To takie doszukiwanie się w zdjęciu na siłę dzieła sztuki...

Bez przesady...!

Poza tym - błagam o jakiś poziom tych ocen... "głupkowaty wyraz", "wygolona intymność" - jezus ludzie co to ma do rzeczy!?...
Jakby była owłosiona to byś napisał o buszu..?
Plisss...

iczek pisze...

Kacper - jakiej elektroniki.,. Toż to Polaroid... o czym Ty mówisz..?:)
A poza tym, to jest cover więc nie czyń z faktu zarzutu..., bo to nielogiczne :)

iczek pisze...

Rosomak - polecam Ci cytaty Avedona w jego albumie...
On tam wyraził się na temat uznawania jego zdjęć za dzieła sztuki :):)

jarek pisze...

Jednak sie nie zgodze. Zdjecie Avedona jest skonczone i zamkniete. Szczegolnie ta wersja cz-b, ktora sam sie chwali. Kazdy szczegol jest przemyslany, od fruzyru, przez bransolete na glowie weza konczac. Gdyby nie to porownanie, pewnie bym na te szczegoly nie zwrocil uwagi, tylko odbieral rowniez odbieralbym je jako skonczone. Tribute przy Avedonie wyglada jak wprawka.

iczek pisze...

Ale Jarek - akurat bransoleta czarna lepiej pasuje w wersji BW Tomka... :)
Jest ich za wiele - to fakt.

Włosy - tak zgadzam się., to że uciekły z kadru to błąd. To że nie są ulizane, to zamysł. Równie dobrze mogę to samo zarzucić Avedonowi, że zrobił je "ulizane"... :)

Ja porownuje wersje kolor z BW - do mnie nie gada kolor Avedona.

Na dodatek linia węża u Tomka ułożyła się cudownie z linią biodra... łamie to linie płaską i ożywia zdjęcie..

Kompletnie mam inny odbiór... :)

krzychu pisze...

iczku, piszesz:
Włosy - tak zgadzam się., to że uciekły z kadru to błąd. To że nie są ulizane, to zamysł. Równie dobrze mogę to samo zarzucić Avedonowi, że zrobił je "ulizane"... :)

Ja oczywiście widzę ten uśmieszek na końcu, ale to nie ma znaczenia. Nie można użyć argumentu, jaki przytoczyłeś -- tu punktem odniesienia jest fotografia Avendona. To ona jest wzorem. Nie należy zatem odwracać kota ogonem. Nie mylmy skutku z przyczyną. Tu chodzi o to, co zrobił Baldi i jak się on odniósł do zdjęcia Avendona.

iczek pisze...

No jeśli wyjdziemy z takiego założenia to tak - masz racje.

Ale dwie sprawy:
- to jest jakaś próba pokazania tego samego po swojemu i ma więc prawo róźnić isę detalami. Gdyby chciał zropbić kopieto musiłąby dzownic to Nastassji :) Żartuje oczywiscie, ale sens pozostaje - to jest jakaś Tomka interpretacja... w duzej mierze oparta na pierwowzorze.. Czynienie zarzutu co do wlosów, wygolenia czy innych takich pierdół jest bezzasadne w tej zabawie :)
- no i po drugie... patrzę na to chyba bardziej z punktu widzenia zdjęcie:zdjęcie, a nie mistrz:amator

Yoonson pisze...

zgazam się z Iczkiem...
w prosty sposób, oczywisty. Patrzę i pozwalam działać uczuciom.
pomijam takie szczegóły jak bransoleta na fotografii Avedon'a, która wygląda jak beza :)
na fotografię trza patrzeć duszą, nie oczami - i te zestawienie bardzo mi to potwierdza.

Anonimowy pisze...

Drogi Iczku, za dużo nerwów przez Ciebie przemawia;)
Czym się tak ekscytujesz?
Krytyką fotografii fotografa, którą Ty się zachwycasz? Cóż, wybacz, że mam odmienne od Twoich odczucia.
A co do zarzucanego mi poziomu określeń, wybacz, ale właśnie to dostrzegam, to stanowi moje "punctum" na tym zdjęciu i inaczej tego nazwać niewulgarnie nie umiałam- kolejne pardon.
gdyby była owłosiona zastanowiłabym się nad tym wtedy właśnie, czy mi się to podoba czy nie.

W żadnym wypadku nie doszukuję się dzieła sztuki na siłę, piszę o tym co czuję patrząc na fotografię i wierzę, że moja odczucia mnie nie oszukują- kolejne pardon, że tak czuję?
I nie mam na myśli tu fotografa- ikony której trzeba bić pokłony, a jego fotografii na którą zawsze patrzę po raz pierwszy bez zwracania uwagi na nazwisko ją sygnujące...

masz rację...BEZ PRZESADY Iczku (kieruję do Ciebie).

sol

Rosomak pisze...

Iczek, chcesz mi pożyczyć do wglądu? ;) To co autor myśli o swojej pracy to jedno, to odbiorcy decydują czy coś jest sztuką czy nie, albo jak kto woli [Sontag np] decydują o tym kuratorzy galerii sztuki. W obu wypadkach, autor nie ma specjalnie wiele do powiedzenia, zwłaszcza, ze kryteria sztuki zmieniają się z czasem, czyż nie?

Yoonson pisze...

aj! kryteria sztuki... nie liczy się >co< , tylko >z jakiej potrzeby<. o tym czy coś jest sztuką czy nie decyduje materia, czy odbiorca - a tylko i wyłącznie twórca!!! bowiem sztuka to nic innego jak materializowanie duszy. o!

zover pisze...

wielkość węża ma jednak kapitalne znaczenie :) i nastassia kinsky oczywiście też, o wszystkich innych drobiazgach już wspomniano. co nie zmienia faktu, że zdjęcie 'tribute to avedone' bardzo przyjemnie się ogląda :) równie przyjemnie jak oryginał, ale jednak inaczej.

Anonimowy pisze...

aha.. czyli mam sie zachwycic zdjeciem bo to blogoslawiony polaroid a nie cyfra? podtrzymuje, to co napisalem.. ja patrze na zdjecie jako na calosc, nie wnikam czy wąż ulozyl sie lepiej na zdjeciu Avedona czy na tribucie.. ja w zdjeciach szukam innych rzeczy, pewnej magii, prawdziwosci.. a z tym Avedon poradzil sobie zdecydowanie lepiej, on sobie nawet nie poradzil, on to po prostu zrobil. Co z tego ze na tribucie modelka wylozyla cialo jak gazela i swiatlo wyglada jak z ckm?? Do mnie tribut nie gada, mimo byc moze pozornie wiekszego efekciarstwa.. wybieram prostote Avedona. pozdr. Kacper

anches pisze...

chyba jestem ślepa... trzy razy oglądałam zdjęcie i nie mogę się dopatrzyć "wygolonej intymności" intymność jest w takim cieniu, że jej nie widać... a może mam żle skalibrowany monitor?

Nie umiem uzasadnić ale do mnie tez przemawia bardziej zdjęcie Tomasza

iczek pisze...

@Dobra Rosomak - podłożyłem się... :)
@zover - inaczej - to dobre...
@Kacper - powinieneś klęknąć przed polaroidem - to na wstępie... :)
A jak już wstaniesz to - użyłeś jakiegoś argumentu, do którego się odniosłem. Gdybyś napisał, że Ci się nie podoba i koniec - to luz.

Ja bym Ci wtedy napisał, że "nie podobało się" to można mówić w burdelu, a tutaj jest teatr i trzeba uzasadnić !:)

To nie ja wymyśliłem, ale Ludwik Sempoliński :)

@sol - ja jestem opoką spokoju, moje imię dano mi nie bez powodu... skała spokoju... :)
A co do wpisu, to ja po prostu nie rozumiem po co ty o tym mówisz, skoro tego nie ma na zdjęciu..?
Może inne zdjęcie oglądamy. Twoje argumenty kierują dyskusję na niższy poziom - teog się czepiam. A język używany przez Ciebie jeszcze to potęguje...
Po co..?:)

guerilla pisze...

Zdjęcie tomasza jest nieco prostackie. Spokojnie poszłoby do druku w CKM'ie na przykład. Obraz kobiecości jakim operuje, jest prosty i trafiający w szerokie gusta. Wyraźne zarysowanie bioder, pozycja i rozpuszczone włosy.

Zdjęcie Avedona jest sto razy bardziej wyrafinowane. Kobiecość Kinsky jest ciekawa i niepokojąca, nie waląca prosto z mostu seksualnymi konotacjami.

iczek pisze...

@anches - dzięki!!! bo ja zacząłem sprawdzać linki czy czasami jakieś łono gołe się nie podkleiło... :):)

iczek pisze...

Obraz kobiecości jakim operuje, jest prosty i trafiający w szerokie gusta. Wyraźne zarysowanie bioder, pozycja i rozpuszczone włosy.

A to dobre...:)
A w Twoje gusta jaka linia bioder trafia guerilla..?:)
Pozycja jest przecież ta sama co w oryginale...

Nie trafia do mnie ta "argumentacja."

Hubert Siemieńczuk pisze...

O lala ale emocje! Dobrze, że kogoś w ogóle jeszcze w tym kraju obchodzi dyskusja o dobrej fotografii;-)
Co do meritum zaś. Tribute to klasyczny cover, czyli własna interpretacja oryginału. Czasami covery bywają ciekawsze, głębsze niż pierwowzory (zwłaszcza w muzyce), ale rozstrzyganie kwestii w kategorii „lepszy-gorszy” moim zdaniem tu nie ma sensu. Cover zawsze coś wnosi nowego – albo nas zaskakuje innym punktem widzenia, albo utwierdza że „król jest tylko jeden”.
Cover to odautorskie twórcze przetworzenie, a nie odwzorowanie oryginału, i z tego punktu widzenia mało istotne jest, czy tu leży ładna kobieta z wężem, czy ładny mężczyzna z wężem ogrodowym. Są takie ciekawe przetwarzania klasyków w wykonaniu „Łodzi kaliskiej” -można popatrzeć jak pojemna jest wyobraźnia twórcza…;-)
Moim zdaniem obie przytoczone fotografie to 2 różne narracje.
R. Avedon poprzez ułożenie ciała (zgięcie łokcia, ramienia, tułowia kobiety) w moim odczuciu opowiada o dwóch istotach zespolonych w jednej. Oba ciała wiją się i układają harmonicznie (niejako w jedną linię), oba są tej samej natury i przeznaczenia. Jakiego? – to już każdy sobie dopowie. Chłód, niepokój, magnetyzm.
T.'Baldi' Mosionek poprzez odpowiednie ułożenie ciała (włosy, oczy, ogólna emanacja ciała, w odróżnieniu od chłodu u Avedona) jawnie wprowadza erotyzm. Tutaj Kobieta dominuje nad wężem, Ona jest główmy tematem zdjęcia, zwierzak zaś dodatkiem, tłem, didaskalią. Ciepło i motylki w brzuchu (lub pod;)
Tyle ode mnie. Pozdrawiam

Anonimowy pisze...

jeśli Pan uznal tribut za lepszy od orygianlu Avedona to swietnie, na tym polega magia fotografii,, jednym sie cos podoba a innym nie. Ja uznalem tribut za zdjecie malo przekonujace i w jakims stopniu puste mimo pozornego efekciarstwa. Przed polaroidem klekac nie zamierzam.. klekam zawsze przed dobrymi fotami a nie przed technika w jakich zostaly wykonane. Pozdr. Kacper

iczek pisze...

@Hubert! - no no... :)
Gdybyś jeszcze tylko dodał, że pocałunek węża u Tomka jest idealną przekładnią na erotyzm to byś zamknął moje postrzeganie tego covera.. :)

Czad!


PS
Podsumowując już pomału - dziękuje wszystkim!! Naprawdę warto z Wami dyskutować!

iczek pisze...

@Kacper - to był ironio-żart... :)
pozdrawiam Cie...

Anonimowy pisze...

a ja jeszcze słowo Iczku,
pardon za sprowadzanie dyskusji na niższy poziom- prosta kobieta jestem, acz o wielkiej wrażliwości na fotografię- (po to!), rozumiem jeśli dyskusja ma się toczyć w zacnym gronie, osobników o adekwatnym zasobie słownictwa czy wyważeniu w ich dobieraniu, a takie prosto myślące istoty muszą patrzeć, więc dziękuję za możliwość wypowiedzenia się, gospodarz grzecznie pokazał mi drzwi.
Cóż, przykre...ale ten post to tylko kropla w morzu...

sol

ps: ktoś jednak użył tu słowa "prostackie" w kontekście tributu, a tak mi ono chodziło po głowie.

iczek pisze...

@sol - histeryzujesz... :)

Okładasz autora prawie inwektywami o głupkowatości modelki i "goleniu łona" lub jego braku, a na zwrócenie Ci uwagi reagujesz jak... no nawet nie nazwę :)

Kropelka drąży skałę - pamiętaj i nie wychodź...:)

wujek db... pisze...

fotka Baldiego mi sie podoba. Tak z czysto meskiego punktu widzenia. No i swiatlo jest przyjemne dla oka. Co by nie mowic na temat porownania z oryginalem, to Baldi zrobil dobra robote.

Anonimowy pisze...

Nie wiem, chyba sie nie znam na fotografii, zdjecie Adevona poprostu jest, a o drugim trzeba napisac zeby bylo.
Pzdr
Raf

Anonimowy pisze...

Ciekawa dyskusja. Mnie bardziej podoba się Avedon, szczególnie wersja czarno-biała. Ja nie widzę w tej scenie niepokoju, wręcz przeciwnie, jest spokój i pełna harmonia w tym zespoleniu kobiety i węża. Kinsky emanuje kobiecością, delikatną a zarazem bardzo dojrzałą. Jeżeli chodzi o cover. Myślę, że technicznie jest OK. Ale to za mało. Nic nie wnosi nowego, a wręcz jeżeli chodzi o kompozycję jest tylko niedbałą próbą skopiowania Avedona. Tu są dwie nie grające w jednej drużynie "postaci". Kobieta ułożona podobnie jak Kinsky (i wydaje mi się, że nie ma się co tu doszukiwać jakiejś myśli na temat innego pokazania kobiecości, jej erotyzmu, ot przypadek, tak wyszło) no i wąż, który sprawia wrażenie zdumionego sytuacją w jakiej się "znalazł":) Właściwie ten wąż psuje wszystko. Powinien być inaczej ułożony. Nogi modelki go ściskają, może i ok, ale powinien wyłaniać się bliżej tego wygolonego łona (bo przecież jest wygolone :))))
A może byłoby lepiej, gdyby układał się wzdłuż nóg. Może kluczem jest zasłonięcie tego niepokojącego łona modelki:) Na szczęście u Avedona nie musimy się tym przejmować. Właśnie to lubię najbardziej w pracach, te pewnego rodzaju niedopowiedzenia, tajemniczość i pozostawienie pola dla wyobraźni odbiorcy:). Wracając do covera. Nie ma tu harmonii, nie ma tu spokoju ani jedności, jest za to wiele przypadkowości.
Jeszcze jedna myśl mi się nasuwa. Cover podkreśla zdecydowanie świetność zdjęcia Avedona, a sam Avedon przytłacza cover. Myślę, że cover mógłby mi się podobać, gdybyś nie pokazał zdjęcia Avedona... a tak została podniesiona poprzeczka i to znacznie...



Mariusz

Kwantowy pisze...

Wspaniały temat do analizy i do dyskusji. Dopiero przez to porównanie dostrzegam wiele szczegółów, które na wielokrotnie już oglądanym zdjęciu były dla mnie nieodkryte. Takie porównanie świetna lekcja fotografii. Proszę Cię Iczek wrzuć podobny zestaw przynajmniej raz w miesiącu.

p.s. Głosuję na Avedona, jego pachnące surrealizmem dzieło jest bardziej wysublimowane od kłującego dosłownością aktu Baldiego.

pomi pisze...

Na pierwszy rzut oka na miniaturkach spodobało mi się bardzie bw Baldiego,dzięki ułożeniu węża na linii biodra,ale jak powiększyłam oba w oddzielnych oknach to jednak zdjęcie Avedona przemawia do mnie bardziej,emocjami.Przecież równie ważna w tym zdjęciu jest nazwijmy to "gra modelki".Zdjęcie Baldiego wydaje mi się sztuczne ze względu na sposób gry modelki.Natassja wygrywa.