środa, 16 września 2009

Jest takie zdjęcie...


Wykonywanie portretów znanych ludzi jest zwodnicze.
Łatwo popaść w popelinę. Łatwo oprzeć pomysł jedynie na znanej twarzy.
Czasami niestety bywa tak, że staje przed nami ikona. Osoba, której zewnętrzne ja jest tak silnie osadzone w kulturze lub w świadomości odbiorcy, że działanie portrecisty są skazane na klęskę.
Klęskę braku pomysłu.

Ktoś inny powie, co to za problem zrobić portret Tomowi Hanksowi. Ot, ostawić go i jest.
No właśnie...
Dan Winters, autor poniższego portretu postawił Toma przed kamerą.
Lub posadził.
Kadrował wcale nie idealnie zostawiając jedno trzecią kadru wolnego nad jego głową.
Wojskowy płaszcz sprawia, że pierwsze skojarzenia wędrują do ról wojennych Hanksa. A ponieważ filmy z nim znamy wszyscy więc prawie wyczuwalna jest gęsta atmosfera okopu czy frontu. Nieogolona twarz potęguje to doznanie.
Rodzaj użytego oświetlenie (niski klucz powiedziałby specjalista) podbija i tak już ciężką nutę portretu.
Nie ma tutaj wodotrysków. Dan nie silił się na wydobycie "nieznanej twarzy Toma". Prostymi zabiegami chciał coś powiedzieć. Coś od siebie...

Pomimo, że rzeczywiście fotografowanie osób znanych jest łatwą drogą do zdobycia chwytliwych ujęć, lubię Dana za jego serię portretów.
Właśnie dlatego, że nie sili się na efekciarstwo.
Portret Toma Hanksa jest świetnym tego przykładem.

fot.: Dan Winters
Tom Hanks, Los Angeles, CA - Entertainment Weekly Magazine




11 komentarzy:

zover pisze...

pozostaje pytanie, czy to zdjęcie toma hanksa, czy tylko jakiejś jego kolejnej roli. ujmując to inaczej widziałem mocniejsze zdjęcia hanksa, w kilku filmach :)

grzegorzsowa pisze...

Rodzi się pytanie,
czy gdyby to był Jan Kowalski
ktokolwiek zwróciłbym na zdjęcie uwagę i powiedziałby "jakie wyjątkowe zdjęcie".

iczek pisze...

@zover - skąd przeświadczenie o tym,, że portret musi być mocny..?

Oczekiwanie, że portret powali Cie na kolana jest błędnym dążeniem do czegoś czemu potem chcą sprostać różni ambitni wymyślacze udziwnionych póz i wygibasów.

Ten portret jest prosty, ciepły... fajny.

Idę w kierunku prostoty na fotografii. Nie silę się już na żyrandol na głowie i poroże na ramieniu...:)

Może inaczej... dostrzegam treść w twarzach samych. W ludziach, a nie w tym co włożę im do ust, postawie na ramieniu czy każę trzymać w dłoniach.

Przynajmniej w większości wypadków..:)

@grzegorz - ja tam nie wiem czy ono jest wyjątkowe... Dla mnie jest zwykłe w sumie. I przez to fajne.

Anonimowy pisze...

"niski klucz powiedziałby specjalista"

Uwaga merytoryczna - termin low-key tłumaczymy na język polski jako niska tonacja.

Hipolit.X

grzegorzsowa pisze...

Zerknąłem na stronę D.Wintersa
Portret Hanksa chyba jest najbliższy "zwykłemu zdjęciu". Inne już tak "zwykłe" nie są.
Zdecydowanie wolę zwykłe/niezwykłe portrety chociażby Sandera, ale cóż...czasy się zmieniły.


Ps. D.Winters sfotografował chyba wszystkie znane osoby w USA;)

wujek db... pisze...

To akurat zdjecie cos w sobie ma, choc ogolnie foty Wintersa mnie nie ruszaja. Dla mnie sa jakies takie zwyczajne, ale wlasnie niepozytywnie - nie tyle proste, zwyczajne i fajne w swej prostocie, co po prostu zwykle. Moze jestem ignorantem - ale nic specjalnego w nich nie dostrzegam. Dla mnie prosty portret w swietnym wydaniu to Karsh, ktory swiatlem dopowiada historie portretowanej twarzy. U Wintersa swiatlo mi niczego nie mowi - jest bo jest.
To mowilem ja, ignorant pierwszej kategorii ;)

wujek db... pisze...

ps. no i wlasnie niestety troche mi te foty Wintersa wpadaja w taki kanon "Łatwo oprzeć pomysł jedynie na znanej twarzy.". Gdyby nie znane postacie, ja osobiscie nie zapamietalbym jego zdjec.

iczek pisze...

Jak śmiesz ignorancie!!
Porównujesz tutaj rzemieślnika hollywoodzkiego z Panem Karshem ???

Zbrodnia!

wujek db... pisze...

;)
alez bron boze - ot sobie rzeklem, jak wyglac powinien dobry portret znanej twarzy ;)

Anonimowy pisze...

mozna wszytko o ty portrecie powiedziec ale na pewno nie , ze jest on cieply :)), np. mozna powiedziec slaby, obrobiony przesadnie photoshopem, nudny, po przycieciu legitymacyjny :), zle obrobiony , ect. powiem tak jak jabym to nacisnal to bym nie pokazal no... chyba ze bylby to moj jedyny portret toma

Pozdrawiam
Lukasz O.

piece_of_glass pisze...

niby ma zachwycać, a jakoś nie zachwyca. ani to zdjęcie Toma Hanksa, ani niemal żadne z portfolio Wintersa.
wiadomo, że o gustach się nie dyskutuje. tylko że rozmowa o fotografii to często także rozmowa o tym co nam się podoba a co nie. dla mnie to zdjęcie jest zimne, jakieś 'martwe', nie mówi mi nic ani o Hanksie, ani o fotografie.