czwartek, 20 sierpnia 2009

Piąta Kolumna domowa...


Tego się nie spodziewałem.
Czasami najdotkliwsze ciosy spadają na nas tak znienacka, że samo źródło bólu jest bardziej przerażające, niż ówże.
Wszystko zaczęło się niewinnie...

- Daj zrobię Ci zdjęcie Młody.
- Yyy... oglądam.
- Co oglądasz..?
- Przecież widzisz...?!
Czteroipół latek nie jest w ciemię bitym dwulatkiem. Logika działa na obrotach czwartego roku socjologii.
- Ale oglądałeś to już ze trzy razy... to powtórka.
- No i..?
- Zrób sobie przerwę. Ładne światło jest. Pięć minut i będziesz dalej oglądał te stwory.
- To nie są stwory. To "Wymiennicy".
- ...?
- Noo dobra...

Ustawiania zajmuje kilka chwil. Głowa niezmiennie przyklejona w kierunku telewizor. Zresztą jeśli coś zajmuje pół ściany, to praktycznie gdzie nie spojrzysz - masz telewizor. Obłęd!

- Już?
- Coś taki niecierpliwy. Ustawiam aparat.
- Ych...

Matówka, ostrzenie, kaseta..

- No już?!
- Moment...

I tutaj padają słowa, które mrożą mi krew w żyłach i z nienawiścią godną ojca patrzę na produkt "własnej genetyki", na ten niewierny i niewdzięczny byt stojący przede mną z głową odwróconą w przeciwnym kierunku.

- Mama zrobiłaby to szybciej. Ona ma cyfrę.... i wszystko widać zaraz po zrobieniu.

Słowa wypowiedziane ot tak sobie, bez przerywania śledzenia wątku w "Wymiennikach". Tak rzucone od niechcenia zdanie boli jeszcze bardziej. Na pół włożona kaseta grzęźnie za Graflockiem, jak sucha bułka w gardle więźnia wystawionego na słońce. Gorycz. Dziwny posmak w ustach... taki trochę metaliczny, jak po dużym, nagłym wysiłku.

Młody odwraca spokojnie głowę...
- ..?
- Możesz iść. Synu...




16 komentarzy:

krzychu pisze...

prawdę powiedział. ale chyba go nie wydziedziczysz z tego błahego powodu, prawda? ;)

jarek pisze...

Czasami bawimy sie w gre, "co wolisz?" Rower czy samochod, kolejke czy tramwaj, ksiazke czy telewizje, itd. Kiedys z drzeniem serca rzucilem - aparat cyfrowy czy na film? Syn odpowiedzial - Na film to taki jak moja Leica? -Tak -To wole na film. No ale my nie mamy kanalow z kreskowkami :-P

Anonimowy pisze...

Po prostu Twoja krew Piotrze:)
Młody Buntownik. Czyż nie przypomina Ciebie? :)

Mariusz

iczek pisze...

@Jarek - ale to nie było do końca uczciwe..:)
@Mariusz - na całe szczęście moja...:)

Daniel pisze...

no to coś na poprawę humoru. Zwiedzamy jaskinie, ciemno, w głębi jaskini tonącej w mroku jest wyeksponowana światłem szczelina, kilka różnych odcieni wapienia. Wszyscy gapią się w milczeniu i podziwiają twór matki natury. I wtedy pada z ciemności głos mojego brata "jak się dobrze przypatrzysz to zobaczysz ten sławny guziczek" :D
Prawie upuściłem aparat...

FUGAZZI pisze...

Polecam całkowitą rezygnację z telewizora, serio. Moje dziecko nie odpowiada półsłówkami, to naprawdę działa :)

Yoonson pisze...

taaa... od wielu miesięcy próbuję mojego piętnastoletniego syna zaciągnąć choć na pół godziny do ciemni, a On za nic w świecie nie chce tam wejść!!! Mówi, że on się magią nie zajmuje i żebym dał mu spokój... o!

asmo pisze...

iczek, trochę rodzicielskiej socjotechniki, i "aparat, na którym nic nie widać", stanie się takim samym przedmiotem pożądania i synowskiej dumy, jak telefon z tarczą czy czarno-biały telewizor ;)w każdym razie coś wychowawczo schrzaniłeś, nie da się ukryć :)

no i koniecznie zablokuj Disney Channel ;)

iczek pisze...

Nie kumam tej jakiejś dziwnej niechęci do telewizji... to jakaś moda?

Uważam, ze telewizja w odpowiednich dawkach rozwija lepiej niż niejedna rozmowa ideowa.
Cześć współczesnych bajek jest równie abstrakcyjna dla dzieci, co Monty Python dla dorosłych.

A co do błędów... cóż... rodzicielstwo to ponoć kompromis między błędami i... błędami :)

Hoorn pisze...

Luzik, mi Teściowa powiedziała z uśmiechem: Ja to nie wiem skąd ty masz tyle cierpliwości, że tak z tym aparatem po działce chodzisz w tym upale...i po co ty dwa razy robisz zdjęcia ( ten pierwszy raz to światłomierz)

zover pisze...

przykro to mówić, ale jest określony target kanałów z bajkami, i cel też jest jeden - ukształtować niezbyt rozgarniętego konsumenta i bezproblemowego odbiorcę reklam. lepiej wyłączyć kanały z bajkami i kupić dziecku kolekcję płyt dvd, dokonując sensownego wyboru, niech sobie ogląda nawet w kółko 'gdzie jest nemo' i 'kubusia puchatka' i 'króla lawa', przynajmniej coś z tego wyniesie, a po 10 razie, będzie miało ochotę pobawić się w robienie fotografii, porysować, pobiegać, albo pograć na kompie, czy cokolwiek, byle nie siedzieć przed ekranem. a trend z wyłączaniem tv jest światowy od 10-15 lat, oczywiście w pewnych kręgach. kreskówki niczego nie uczą, przyglądałeś się im kiedyś dłużej? tragedia :) (i mówię to z doświadczenia).

negatyw pisze...

Ma racje chłopak ;-) "Ona ma cyfrę.... i wszystko widać zaraz po zrobieniu." - święta prawda.

iczek pisze...

zover - kompletnie się nie zgadzam.
Idąc tym tropem, można uznać, że powinniśmy zamknąć sklepy, bo tam jest żywność zawierająca pestycydy...

Umiar i tyle... to jedyne wyjście. Nie mam inklinacji w kierunku Amiszów.. :)

guerilla pisze...

podstawa to brak Disney Channel w telewizji w domu w którym przebywają dzieci. Dzięki temu jest szansa, że nauczą się słów Visa i Mastercard nieco później niż 3-4 rok życia.

:)

Anonimowy pisze...

Dzieci prawdę mówią, bez dorabiania ideologii...

ola dmowska pisze...

Ja miałam podobnie, gdy robiłam Stasiowi i jego kolegom zdjęcia po Komunii. Zmieniałam kasetę w Mamiyi i usłyszałam "to na film? eeee... mój tata ma cyfraka"...

Własnym dzieciom daję małpki jednorazowe i coraz lepiej sobie radzą... choć wspominają o małej cyferce...

Stasia udało mi się zabrać do ciemni i robiliśmy fotogramy... Bardzo mu się podobało. Niestety mało czasu na ciemnię :((

jest nadzieja :)