wtorek, 18 sierpnia 2009

Annie, Droga Annie - why!?


Po prostu smutno mi.
Nie wiem czy to jakaś zasada, że twórcy są oderwani trochę od rzeczywistości i nie myślą racjonalnie?!
Czy oni naprawdę nie czują ziemi pod nogami?
Czy to wina doradców i tych, którzy chcieli przy niej po prostu zarobić?
Gdzie są spece od inwestowania?

Smutna historia pozafotograficzna wielkiej (bądź co bądź) Annie Leibovitz...
Sprawa w sądzie. Kupa kasy do oddania. Żal.

New York Magazine





11 komentarzy:

rudolf pisze...

Iczek, chodzi o to, że mimo milionowych zarobków ma długi? Przecież to normalne...
O co kaman?

Mariuszek pisze...

tak to jest jak się pożycza pieniądze od kolegów, kiedyś trzeba oddać

iczek pisze...

Wiesz Rudolf.. chodzi po prostu o człowieka...

jarek pisze...

To nawet nie chodzi o dlugi, bo to nie bylby zaden problem, nawet przy takiej wielkosci, ale o cyrograf, ktory Leibovitz bezmyslnie podpisala pozyczajac pieniadze od lichwiarzy udzielajach kredytow pod zastaw dziel sztuki. W skrocie, jesli do wrzesnia nie dostana 24 baniek plus odsetki, maja prawo zajac kazda wlasnosc Leibovitz, przejmuja wylacznosc na sprzedaz jej calego dorobku i wszystkiego co zrobi przez nastepne dwa lata, a w szczegolnosci do limitowanej serii odbitek prezentowanych niedawno na Paris Photo, ktorych sprzedaz miala wlasnie wyciagnac Annie z dolka. Generalnie udupila sie kobieta po calosci i na maksa. Na wlasne zyczenie.

Anonimowy pisze...

Tak to jest, jak się nie patrzy co się podpisuje (chodzi o Art Capital) - i dotyczy to każdego! Za głupotę się płaci :P

--
andrusz

Rudolf pisze...

Iczek, chodzi o człowieka??? Ale jak to?
Ja naprawdę nie rozumiem - możesz mi wytłumaczyć o co chodzi z tym tematem?

zover pisze...

nic w tym smutnego, zdjęcia powstały, kasa poszła na szczytny cel, a teraz niech się wierzyciele martwią jak tą kasę odzyskać, odbitki, kopie, negatywy, czy cokolwiek i tak muszą podpisać imieniem i nazwiskiem autora, a rękopisy nie płoną :) tytuł powinien brzmieć: brawo Annie! tak trzymać :))

iczek pisze...

Przebrzmiewa mi przez Wasze wpisy jakaś taka dziwna narodowa przywara...

Smutne w sumie co piszecie...
W jakim tonie...

jarek pisze...

Jak tam przywara. Komentarze tutaj to wersal i daleko posunieta empatia w porownaniu z tymi na stronie artykulu ;-)

Rudolf pisze...

Czuję się jakbym czytał komentarze onetu (czy inne internetowo trollowe miejsce) - nie dość że nikt nie potrafi mi odpowiedzieć o co chodzi, to jeszcze lecą inwektywy o narodowych przywarach.
Iczek, naprawdę nie potrafisz prosto odpowiadać na pytanie? To jest naprawdę temat, który aż tak Cię rozemocjonował?

[rK] pisze...

Malo ich jest, ale sa jeszcze na swiecie ludzie, ktorzy nie posluguja sie angielskim. Nie mieli czasu na nauke, gdyz kazda wolna chwile spedzali na nauce aramejskiego, starohebrajskiego i laciny. Ale tak na powaznie - strasznie leniwy sie robisz. Moze nastepnym razem podawaj tylko linki do innych artykulow?