wtorek, 7 lipca 2009

Smuta Panie... Rolleiflex is closed...


Nieciekawych postów ciąg dalszy. Dzisiaj oficjalnie zakończyła swój żywot marka Rolleiflex.. :(
Firma zwolniła całą załogę i zaprzestała produkcji aparatów.

Czuje się osobiście dotknięty... :(
Miałem Rolleiflexa 6008 Integral. Nie była to wprawdzie sztandarowa produkcja firmy, za którą uchodziły kamery dwuobiektywowe, ale krok w nowoczesność wykonany wiele lat temu. Ta nowoczesność była cudownie upierdliwa, ale mój aparat miał w sobie wszystko.

Niestety, kolejnego kroku w nowoczesność, firma Franke&Heidecke już nie zrobi. Tym razem z mechaniką po raz kolejny wygrała elektronika i krzem.
Ostatnim produktem firmy stał się więc Rolleiflex Gold Edition, który zwieńczył niejako dzieło w myśl rzymskiej zasady:
quidquid agis prudenter agas et respice finem (cokolwiek czynisz, czyń dobrze i patrz końca).

Ktoś, kto nie doświadczył pracy aparatem dwuobiektywowy, a zarazem nie miał okazji popatrzeć na kadr z góry, włożyć głowę w kominek - nie ma szans zrozumieć tego fenomenu.
No po prostu nie ma!



9 komentarzy:

szewska pisze...

no i trochę smutno

krzychu pisze...

Wstańmy, pora na minutę ciszy.

Rosomak pisze...

nie miałem rolleia. nie jestem sentymentalnie nastawiony do tej marki. w kominie pracuję cały czas, a na spacery zabieram starta. niemniej człowiek czuje na karku chłód kiedy mija kolejny kamień milowy na drodze ku końcu tradycji.

Leon pisze...

Smutno, niesmutno. Trudno powiedzieć. Zastanawiam się tylko na co liczyli właściciele tej marki. Na to, że aparaty będą się sprzedawać tylko dla samej nazwy i legendy?

Dlaczego nie włożyli cyfrowej matrycy do 6008? Mielibyśmy jeden z ciekawszych, a zarazem nowoczesnych aparatów. Hasel jakoś potrafił się przestawić mimo,że legendą był owiany chyba jeszcze większą. Efekt mamy taki, że Hasel jest, a Roleja nie ma.


P.S.
Na to samo umarł Contax. Na zbytnie przywiązanie do tradycji.



--
Leon

iczek pisze...

Leon - słowa klucz to Leaf i PhaseOne, a od niedawna tylko PhaseOne.

Po co koncern robiący mechaniczne aparaty miałby inwestować w linie technologiczną do ścianek cyfrowych skoro na rynku są dwaj potentaci, którzy opanowali rynek wiele lat temu i w dodatku w porozumieniu z Rollei wykupili patent na mocowanie i dostarczali im scianki?!
Bez sensu...

Mam wrażenie, że cokolwiek by nie robili, świat cyfrowy ich by zabił prędzej czy później.

W tym miejscu będę wieszczem i już dzisiaj zapowiadam koniec marki Leica.
Mysle, ze to kwestia 5 lat najwyżej. Żaden tam model M8 nie uratuje ich. Nie maja szans.

Seria R już zakończyła żywot...
Seria M już niedługo...

Leon pisze...

Nie jestem technofilem i nie siedzę na tyle w temacie środnioformatowych cyfrówek żeby coś więcej na ten temat powiedzieć ale pewnie cyfrowe dupki robili i do Hasela.

Wiadomo było od razu, że cyfrowe dupki są i były pewnego rodzaju protezą do istniejących aparatów na film i że trzeba było przeprojektować parę rzeczy w związku z mniejszym formatem cyfrowej klatki (obiektywy, komorę lustra itp.). No i widać, że Ci, którzy to zrobili jakoś się trzymają.

Mamiya chyba nawet najlepiej z tego wybrnęła bo ma i kompletną linię cyfrówek i ma też cyfrową dupkę do modeli analogowych.

Co do Leiki. Przy cenie M-ki sięgającej topowych modeli Nikona czy Canona (wiem, wiem, trochę do czego innego one służą) to ja się naprawdę dziwię, że ktoś to jeszcze chce kupować. Ja bym chciał szybkiego, cyfrowego dalmierzowca bo mi się nie wszędzie chce łazić z wielgachnym Nikonem ale nie za 5k dolców! Ktoś na pewno zrobi wreszcie taki sprytny aparacik z matrycą APS kosztujący normalne pieniądze i wtedy googbye Leica.

:)

rbit9n pisze...

a ja od 2 miesięcy jestem szczęśliwym posiadaczem rolleicorda IIb z 1938 roku. płakał będę dopiero wtedy, kiedy się okaże, że nie ma żadnego zakładu zdolnego go wyczyścić, nasmarować i wyregulować, co mam nadzieję, prędko się nie zdarzy.

ach, przedwojenny triotar, cu-do!

Pedro

Anonimowy pisze...

Jedno pada, a inne sie rodzi... jak chociazby to:
http://fotopolis.pl/index.php?n=9185

strach sie bac :D :D :D

...jeszcze rok temu wiekszosc sie smiala z niedowierzaniem, ze lustrzanki beda krecic filmy... teraz mozna sie spodziewac wszystkiego niemozliwego...

pzdr
M.

Marceli pisze...

hej Iczek znakomity blog, znakomity; zgadzam się z Tobą, dwuobiektywowy aparat i świat widziany przez kominek, to zupełnie inny świat, mimo że robię cyfrą, zainwestowałem w soft, to jakoś nie mogę się pozbyć mamiyi TRL, no i sentymentalnego starta, nadal robię zdjęcia tymi aparatami i siedzę w ciemni, bo tego nie da się zamienić na nic innego