czwartek, 2 lipca 2009

Reporterska "prawda"...


Pamiętacie te lalki poukładane na rumowiskach, te rakiety pikslowane w PS i dorabiane dymy...
Dla wielu była to już granica bezczelności fotograficznej....
Ale okazuje się, że można pójść dalej :)


Jarek podrzucił mi niezłego newsa.
Oto na swoim blogu, Chase Jarvis opisuje, jak dwaj studenci (Guillaume Chauvin i Remi Huberr) wygrali dość popularny i prestiżowy konkurs Photoreportage Etudiant zdobywając Grand Prix za materiał o życiu studentów.

W trakcie gali wręczania nagród, obaj twórcy przyznali się całkiem spokojnie, że cały reportaż został zagrany pod potrzeby projektu. Czyli jest to jeden wielki fake i z reportażem nie ma nic wspólnego :). Oczywiście jako studenci sztuki znaleźli piękne wyjaśnienia swojego działania i sprowadzili to do unaocznienia kodów, którymi posługujemy się w fotografii by pokazać jakiś określony kontekst.

Temat jest szeroki, ale tak sobie szybko pomyślałem, czym ich prowokacja/oszustwo różni się od takiego zdjęcia, które słynny fotograf robi parę godzin czekając aż ktoś przejedzie mu na rowerze ?:)
Albo skoczy przez kałużę?:)
No czym?:)

Czyż to też nie jest fake zaaranżowany jedynie bez świadomego udziału modela...?
Nieźle, nieźle... :)





10 komentarzy:

Kuba Weber pisze...

Nie jest.

Anonimowy pisze...

:)
idiotyczne pytanie stawiasz , temat ci sie skonczyly, ;)

wiadomo ze kazdy dokument jest subiektywy i obecznosc tworcy ma wplyw na tworzywo,
i nigdy nie jestes w stanie po zdjeciach okreslic jaki to wplyw ( chyba ze sa to kiepskie zdjecia) , ogladajac reportaz apriori zakladamy ze jest zrobiony zgodnie z etka,

ale jezeli zadjesz takie pytanie do pojedyczej wyczekanej klatki to akurat glupie i traci traceniem poczucia rzecywistosci,

Lukasz,

kacper kowalski pisze...

Nowy pompon się kłania.

http://www.nowypompon.pl/np_08/pages/02_08/masakra_w_saczu.htm

Mam kumpla który pracował w Dzienniku Bałtyckim. Pisał o wydarzeniach z okolic Dąbrowy, Karwin itp. Miał wrażenie, że nikt nie czyta i nie zwraca uwagi na to, co on pisze. Albo też czytelnicy wszystko biorą za prawdę. Postanowił to sprawdzić. Gdy zrelacjonował Międzynarodowy Konkurs Piosenki Dziecięcej w jednej ze szkół (duży materiał, łącznie ze zdjęciem, wywiadami z dziećmi, nauczycielami i rodzicami itp) okazało się że nie było żadnego odzewu. I nic w tym nie było by dziwnego, ale on następnego dnia złożył wymówienie. Aten festiwal był zmyślony w celach doświadczalnych :-)

pozdrowienia
Kacper

iczek pisze...

Kacper - no bo kto czyta DB ?:)
Pracowałem tak rok, to wiem, ze nikt nie czyta :)
I dlatego Polskapresse upada na kolana.. i zamyka dodatki regionalne.

A co do kolegi, to chciałbym zobaczyć ten materiał i ciekaw jestem jak na to zareagował prowadzący wydanie ?:)

MLiszcz pisze...

A dla mnie w tym wypadku nie ma znaczenia czy jest to rzeczywiste czy wykreowane, bo ten "reportaż" jest po prostu kiepski.

iczek pisze...

No jak kiepski!?
Paris Match - wskazujący w latach 70 i 80 kierunek rozwoju francuskiej reporterki się myli!? :)

jarek pisze...

Wlasnie o to chodzi, ze nie jest kiepski. Co niby w nim jest kiepskiego?

jarek pisze...

Poza tym, ze trzeba byc totalnie oderwanym od rzeczywistoci ignorantem, zeby dac sie zlapac na ten trick. Francuscy studenci maja lepiej niz paczki w masle.

krzychu pisze...

Piotrku - sam sobie odpowiedziałeś co do tej różnicy. W jednym przypadku masz oszustwo, a w drugim cierpliwe poszukiwanie okazji.
... hm... wątpię, żeby wynikały z tego jakieś intrygujące wnioski.

pjolo pisze...

Jeżeli dla Ciebie nie ma różnicy, to twoja sprawa.