sobota, 6 czerwca 2009

Patriotyzm fotograficzny...


Czy w nas, Polakach, jest coś takiego jak patriotyzm fotograficzny? Definicję tego złożenia wymyśle naprędce, co by ułatwić ew. odniesienie się. Nie będzie to jednak definicja słownikowa, po prostu odniosę się do Stanów Zjednoczonych Ameryki Północnej.

Jeśli ktoś z Was choć w małej części interesuje się fotografią amerykańską to musiał prędzej, czy później odnieść zbliżone do mojego wrażenie, że oni po prostu poprzez fotografię oddawali odbiorcy swoje poczucie patriotyzmu, przynależności do narodu amerykańskiego, a może lepiej do zjawiska "amerykańskości".

Zaczynając przez fotografii etnologicznej Indian (Henry Jackson, Edward Curtis) poprzez fotki z wojen domowych, pokazywanie tej wrodzonej chyba celebracji własnych symboli narodowych, poprzez całą falę fotografii społecznej i streetowej (Jacob Riis w NY, Dorothe Lange, Walker Evans), aż do współczesnej fotografii w stylu "pusty dom, puste osiedle przedmiejskie". Wszędzie tam przewija się jakoś amerykańskość.
Bądź wprost przez wspomniane symbole, bądź mniej nachalnie poprzez ludzi, okolice, charakterystyczne obyczaje. Nie wspomnę o "wspaniałych" wojennych seriach z Wietnamu, Korei.

W każdym z tych stylów odkrywam niezłomną chęć pokazania czym jest kraj i jednocześnie w tych pracach zamyka się jakaś cząstka patriotyzmy tych fotografów.
Tak to czuje.
Po prostu jak umieją i jak ich bóg obdarzył - starają się pokazać swój dom. Swój kraj. Ideę wolności. Często nawet przerysowaną i zrozumiałą tylko dla nich.

Czy mamy to w Polsce?

Czy brak "kultury fotograficznej", którą stworzyli sami Amerykanie zubażało nas na tyle, że w historii Polskiej fotografii znajdujemy jedynie wyjątki.
A jak już znajdziemy to raczej mam wrażenie, że dotyczy to PRL i wówczas konotacja jest raczej szyderczo-prześmiewcza niż patriotyczna....
Czy się mylę?

Czy obecnie robimy w Polsce fotografię patriotyczną... jakkolwiek pojmowaną?
Czy powstają projekty społeczne, która w jakiś sposób opisują rolę narodu i udaje się to pokazać na zdjęciach? Czy fotografujemy flagi (idee flagi)?

Czy Wy macie jakiś imperatyw w tym kierunku?

Zdarzyło Wam się fotografować idee Polski, kraju? Może macie gotowe cykle..?
Kto do cholery jest patriotą fotograficznym?


mieli wyjechać po studiach... zostali



17 komentarzy:

Anonimowy pisze...

Nie mamy. Jak juz wyjechalem, to nie dosc ze znalazlem czas na zdjecia to i dodatkowo pieniadze, zeby sie zajac fotografia na powaznie...

Nie czarujmy sie, bez pieniedzy, to mozna sobie co najwyzej pstrykac, i pokazywac zdjecia na blogach...

do realizacji wiekszych projektow, i nie mowie tutaj o komerycjnych, ale artystycznych, na wlasne potrzeby, zeby sie spelnic zawsze trzeba miec pieniedze.

Z fotografia jest jak z podrozowaniem i poznawaniem swiata, trzeba miec na to czas i srodki, a czesto tez odwage, zeby zrezygnowac z cieplej posadki, kupna nowego TV, czy jeszcze wiekszego samochodu...

pzdro
Marcin

negatyw pisze...

Nie przesadzałbym i nie pisał, że nie mamy.
Mieliśmy Zofię Rydet i jej zapis socjologiczny, trochę wg mnie quasi patriotycznych cykli zrobiła Zorka projekt (docenimy je bardziej za 10lat). Poza tym Wojtek Sienkiewicz pracuje (chyba) nad czymś o Polakach, widziałem ostatnio zdjęcia takiego/j młodego/ej fotografa/ki, który/a wystawił/a się w ramach prezentacji "Moja 20letnia".
To też zależy od tego co rozumiemy przez fotografię patriotyczna (trudno mi to zdefiniować).
Pisząc o Jacobie Riisie, Dorothe Lange czy Walkerze Evansie - piszesz o FSA powołanym przez rząd i mającym działać propagandowo. Żyjemy w czasach, w których nie ma pieniędzy ani ciśnienia na tego typu organizacje. Poza tym sądzę, że można by tworzyć podobne zapisy zbierając zdjęcia różnych agencji. Może nie miałoby to takiego wymiaru jakościowego, ale nie jest to niemożliwe.
P.S: A kto aktualnie uprawia w USA fotografię patriotyczną? Do głowy przychodzi mi chyba tylko Kay Westhues...

Anonimowy pisze...

A czy fotografia patriotyczna to nie jest po prostu taka, której przyświeca chęć pokazania piękna w tym wszystkim, co kojarzy się nam z Polską? Może to być nasze osiedle, miasto, polski krajobraz czy reportaż o Polakach.
Jeżeli tak spojrzymy na ten temat to chyba łatwo znaleźć patriotyczne zdjęcie nawet na portalach fotograficznych. I nie muszą to być jakieś ambitne projekty z dorabianą filozofią.
Dla mnie nawet tak popularne tematy fotograficzne jak "brudne podwórko" czy "stara fabryka" są w pewnym stopniu patriotyczne. Akurat te klimaty są mi dość bliskie, bo mieszkam w Łodzi.
To, że są to wyświechtane tematy to inna sprawa. Ale przecież nie rozmawiamy tu o dobrych pomysłach tylko o patriotyzmie. A przecież patriotyzm jest budowany m.in na takich wyświechtych tematach czy symbolach. Polska = bociany, Chopin, biało-czerwona flaga itd.
Pozdrawiam, Deoos

krzychu pisze...

ostatnio oglądałem folio Tima Grubera http://www.timgruber.com i wydał mi się właśnie szczerze patriotyczny w amerykańskim stylu. jednak z wielkim umiarem i szacunkiem dla otoczenia.
W Polszcze właśnie jako patriotyczne odebrałem zdjęcia z projektu ... kurna... jak to się nazywało... cholera, za dużo bookmarków... ktoś tu na pewno zna odpowiednią nazwę, więc wspomoże moją starczą pamięć; chodziło o serię kobiecych portretów we wnętrzach, ale najczęściej zestawiających matki i córki w jednym kadrze, często w negliżach; była z tego nawet jakaś wystawa, która peregrynowała w PL. oczywiście nie ma tu flag, sielskich pejzaży itd. jednak ja miałem wrażenie, że znam osoby z tych fotografii, że żyją w sąsiednim mieszkaniu, że mijam ich na ulicy; wydały mi się szalenie swojskie, polskie właśnie.

Anonimowy pisze...

amerykańskość jest patriotyczna. I chyba z żadnym innym krajem nie kojarzy się tak bardzo. Skoro amerykańskość jest patriotyczna, to przejawia się we wszystkich aspektach życia i twórczości. Łącznie z fotografią. Może dlatego, że dla nowych emigrantów jest nowym rozdaniem, nowym startem - a dla rodowitych amerykanów sposobem na budowanie tożsamości narodowej?

Polska jest przepełniona bólem istnienia. Narzekamy, smęcimy, wszędzie widzimy porażkę. Na czarno biało. W głowie mam polską szkołę filmową i smutne kawałki, ponure ujęcia. Zapyziałe pegieery, brudne podwórka i pijaka na rowerze. Usmiechnięty Wałęsa na rękach wydaje się nieprawdziwy "z czego on się tak cieszy" Nie umiemy cieszyć się radością. Tacy jesteśmy. Taka jest nasza fotografia.

ED.

Franz von Rosenberg pisze...

nie wiem jak to jest w Polsce, wiem że na Śląsku jest tendencja lokalno patriotyczna, zwłaszcza w okolicach Bytomia, Chorzowa i Zabrza. W fotografii również. Może zjawisko nie jest jeszcze widoczne na skalę kraju, ale obserwuję je coraz częściej u swoich rówieśników. Sam zaczynam powoli w to wpadać. Nie wiem, z czego to się bierze, może z wyróżniającej nas, wszechobecnej dewastacji terenu, upadłych kopalń i zabłoconych podwórek przed familokami, tworzącymi rodzaj sentymentalnego widoku, który coraz mniej Ślązaków chce zmieniać. Sam nie czuję się z Polską związany jakoś strasznie, ale ze Śląskiem jak najbardziej.

szewska pisze...

pierwszy mi do głowy przychodzi chris nidenthal, nie wnikając w kwestie narodowości, pewnie jeszcze by więcej można wymienić, projektów, fotografów, czy nawet pojedynczych często anonimowych i dobrych fotek z netu wyszperać, ale chyba tak jest, że jako polacy średnio świadomi jesteśmy swojego patriotyzmu, przynajmniej dopóki papież nam nie umrze, system się nie zmieni, albo inna katastrofa.

karmazyniello pisze...

Iczek, zrobiłeś kiedyś fajny set ( na Twojej stronie) pod molo chyba, z ludźmi przypadkowo napotkanymi i z przyjaciółmi bodajże. Bardzo nam się podobał (mnie, kolegom z byłej pracy, żonie, mamie ...)
Wyjdź czasem z tego zatęchłego studia do ludzi bo tak to nudno.
Gdzie lepiej realizować temat wątku jak nie pośród ludzi właśnie:-)
Pozdrawiam

asmo pisze...

takiego jak amerykański nie mamy i nie będziemy mieli, ale to dlatego,że ten amerykański patriotyzm (nie tylko fotograficzny) jest jedyny i niepodobny do niczego

i bardzo dobrze, bo on mi się wcale nie podoba :) znaczy może się podobać estetycznie, ale jako przekaz jest dla mnie nieznośny

nasz język jest zupełnie inny, nasz patriotyzm jest ironiczny, szyderczy, prześmiewczy, ponury i martyrologiczny - i niech taki zostanie

io3times pisze...

Skoro nie ma i pewnie nie będzie jednej definicji patriotyzmu to o patr. w fotografii trudno rozmawiać. Amerykańscy fotografowie tak jak polscy są nasiąknięci kulturą, w której żyją,i to ma odzwierciedlenie w foto, tam ważna jest flaga, a u nas nie, to nawet nieświadomie sie dzieje.Zresztą jaka jest pl foto może powiedzieć dopiero zagraniczniak, nam brakuje dystansu (ich to też dotyczy)

Anonimowy pisze...

A czy np. "Rzut beretem" Tomka Tomaszewskiego jest patriotyczny? Bo jeśli tak to lubię patriotyzm. Flagi na zdjęciach zalatują mi (niepotrzebnym) patetyzmem.


--
Leon

iczek pisze...

Ten regionalizm, o którym pisze Franz jest chyba jaka cechą, w której kierunku zmierza wiele regionów. Może jednak Europa Regionów jest bliżej niż się nam wydaje..?

Piszecie, ze patriotyzm nasz jest inny, ironiczny, szyderczy... pewnie tak jest, bo ten "hamerykański" faktycznie jest jedyny w rodzaju.

Wspomniane polskie twory w stylu Zorka czy Tomaszewski to są dla mnie jednorazowe tematy. Kompletnie nie osadzone w jakiejś ciągłej myśli, ciągłym zamiarze tworzenia w tym kierunku.
Wspomniana tutaj instytucja FSA (Farm Security Administration powołane przez Roosvelta), jak i duzo wcześniejsza instytucja Burea of American Ethnology z 1879r niewątpliwie pozwalaja na badania/fotografowanie wieloletnie, systematycznie, niemal socjologiczne.

Mając takie zaplecze, łatwiej jest zgłębiać własne społeczeństwo. Takie "strzały" jak Zorka czy Tomaszewski to kropelka. Ważna że jest.

Ja tam nie widzę żadnej polskiej fotografii obecnie. Polskiej etnologicznej, socjologicznej.... niestety.

Franz von Rosenberg pisze...

Bo w USie to ongiś było trochę tak, że musieli zebrać się w sobie żeby stworzyć państwo. Z wybuchu. Wszyscy na raz. Udało im się i tak im zostało. Mamy swoje stany, jesteśmy fajni, wywalczyliśmy je sobie.

Europa tak nigdy nie działała. Europa to zawsze były plemiona, później regiony szarpane na prawo i lewo wojnami. Wyjątek stanowią Niemcy, którym kopa dał schizofreniczny dziadek Adolf i Holandia, która po wojnie musiała stać się bardzo postępowa, żeby przetrwać. A reszta?

Patriotyzm Amerykanów jest sztuczny, tak jak sztuczne było powstanie ich państwa. Ja myślę że nasza świadomość przynależności jest lepsza, bo głębsza. Nam nie potrzeba symboliki, my znamy ziemię na której żyjemy.

Ale mi wzniośle wyszło.

Franz von Rosenberg pisze...

swoją drogą podoba mi się to twoje zdjęcie.

iczek pisze...

uuuła.... pojechałeś Franz...:)
Najpierw odzwała się we mnie nutka w kolorze czerwonym (ponoć dźwięki mają kolory), że zagalopowałeś się trochę, ale po chwili chyba cos w tym jest.

Jednak zastanawiałbym się czy tem amerykanski plastikowy patriotyzm nie przeszedł juz dawno ewolucji w kierunku nowoczesnego patriotyzmu...?
A nasz postawiłbym na szali po stronie zepsutych fortepianów i banalnie przypiętych orzełków do rogatywek... (czy na rogatywkach przypinało się orzełki!?).

Ale wracając do fotografii... korci mnie by zgwałcić kogoś o konkurs - "Ja-Polak w Polsce". Banalny do bólu zębów, ale chciałbym to zobaczyć. Warunkiem musiałby być wymóg reportażu, minimum 12 klatek.

Franz von Rosenberg pisze...

dostałbyś to, co już widziałeś setki razy, przypuszczam. Tu nie idzie o ewolucję a o to, jak widzimy i jak kochamy to co wokół nas. I będę się upierał nadal, że Amerykanie robią to tak, jak im podpowiadają spoty reklamowe w telewizji.

A czerwony ewidentnie jest dźwięk A (w nomenklaturze włoskiej "la").

Anonimowy pisze...

patriotyzm amerykański nie jest sztuczny! Ludzie po ludzku ciesza się, że sobie zbudowali taki fajny kraj!
warto z tym porównac ogromny wybuch patriotyzmu w Polsce po rozbiorach, kiedy wszyscy sie cieszyli, ze znow mają Polskę.Tyle ze fotografia nie byla raczej powszechna hehe.

pozdr.
aleksy wroński