czwartek, 25 czerwca 2009

Nieładna fotografia, zła fotografia ,....zła...!


Besztam fotografię , bo zasłużyła.

Ale nie bez powodu. Choć jak zwykle sama fotografia niewiele może popsuć, za to jej twórcy mogą. Oj mogą!

Zacznijmy tak...
Przykład nr 1

W dyskusji na temat formy prezentacji zdjęć w sieci, ktoś przywołał przykład blogów z fotografią, nazwijmy ją, codzienną.
Poszedłem tym tropem i przejrzałem klika takich blogów. I oto co widzę...
Właściciel bloga wstaje rano: robi fotę zaspanego ryja, na fotce nr dwa właściciel bloga robi fotkę jak myje zęby, fotka nr 3 to już wyższa szkoła jazdy, bo fotograf robi fotkę jajecznicy na patelni (opary pary i gaz się niebieszczy), dalej to konsekwencja dnia: pociąg, tramwaj, rower, cały czas fotki pokazują co robi właściciel...

Dobra... zmieniam bloga i idę do linków właściciela i przeskakuje na pierwszą pozycję...
Tutaj zaskoczenie... po znanej serii: ryj, kibel, kuchnia (tym razem grzanki z serem), autor postanawia wrócić (bo to kontynuacja z dwóch poprzednich lat) i tradycyjnie pokazać mi swojego kota.
Kot chodzi, siedzi, skacze, gryzie, sika(!), szczerzy się... to już jest 15 zdjęć kota.
I nadal właściciel bloga jest w domu.
Potem porywa się na wyłamanie i robi zdjęcie... swojego odbicia w wystawie sklepowej (czeka na autobus).
Dobra... mam pomału dość. Zwłaszcza tych żenujących jajecznic i grzanek. Czy ludzie nie dbają już o podanie żarcia samemu sobie i wszystko jedzą na stojąco i na starej gazecie. Jak psy!?
Jezus!

Ale ok...

Trzeci blog i znowu seria 35 fotografii jednego dnia... ten właściciel pokazuje jak się bawi z kolegami w domu, jest widok zeżartego tortu, popielniczka z kipami i pijany ryj dwójki schlanych kolegów.
Ambitnie tym razem, blogger robi nocne zdjęcie drących mordy kolegów przed blokiem na długim czasie.
Na koniec fota drzwi z karteczką - "Urodziny Micha!"

Dobra to był przykład.
A teraz o co mi chodzi.

Nie interesuje mnie fakt, że 80% ludzi to ekshibicjoniści i blogi służą im do pokazania ich świata. Niech se robią co chcą, Niech sikają przed kamerą i żrą bułki w kamerze Skype. Luzik. Ja tego nie oglądam i tak.

Mnie chodzi o to, że ta cholerna fotografia umożliwia im NIEWYOBRAŻANIE sobie czegokolwiek!
Tak!
Wszystko widzimy. Wszystko pokazujemy. A gdzie podziała się wyobraźnia!?

Przykład nr 2.
Jeszcze bardziej prymitywny.


- Ewa!? Słabo Cię słyszę. Ale nic, słuchaj, jaką ja mam w rękach bluzkę, No mówię Ci, jak ta z tego ostatniego Elle, co oglądałyśmy wczoraj. Taka na ramiączkach, zielone wstawki...ale co ja Ci będę gadać...
- ...
- Dostałaś? No... dokładnie, tutaj słabe światło jest, ale lampa błysnęła i u mnie na ekranie wyglądało ok. Może dlatego, że masz Samsunga...?! Ja Nokią robiłam.

Tak... oto świat stał się dla nas jednym wielkim zdjęciem.


A ja jestem rocznikiem (chyba jednym z ostatnich), którego wychował dźwięk!
Moja wyobraźnia dostała taką dawkę adrenaliny w postaci dźwięków, że mózg mi parował dzieckiem będąc.

Ja czytałem "Wyspę Skarbów "Stevensona i wyobrażałem sobie te sceny. Dzisiaj są dwie wersje tego filmu i dwa seriale.. i na poprawkę "Piraci z Karaibów"! Ja słuchałem bajek dźwiękowych na kasecie i wsłuchiwałem się w "Radio dzieciom" wieczorem w pustej kuchni.

Jak te dzieciaki mają budować swoją wyobraźnię?!
No jak do cholery!

Ludzie obrzucają nas fotografią jak (sorry) gównem. Pstrykają co podlezie i myślą, że oznajmiają światu swoją "wyjątkowość", bo żrą rano jajecznicę i mają kota co sika w kuwetę!? Dżizas!

Nie mam im za złe. Ja po prostu tego nie kumam i zły jestem na fotografię, że się tak rozwinęła. Że zawładnęła nami jak stadem baranów. Że umiar w stosowaniu zaniknął.

I szkoda mi pokolenia. Całej tej Generacji Obrazkowej, że będą mieli tak okaleczoną wyobraźnię.
Szkoda...

Zła fotografia, zła!



14 komentarzy:

Rudolf pisze...

Hell yeah!
Iczek, czy nie masz czasem zapędów cenzorskich? Mam wrażenie, że naturalnym rozwinięciem tego posta byłaby propozycja zakazania takiego rozwoju mediów, jaki jest obecnie - takie trochę przycięcie i ograniczenie, oczywiście dla dobra ludzkości... ;)

Anonimowy pisze...

Bez tego bloga dzień przed komputerem nie ma sensu.

R

krzychu pisze...

Fotografia sama w sobie nie ma z tym nic wspólnego. To tylko metoda pokazywania siebie. To emanacja potrzeby ekshibicjonizmu znana w krytyce fotografii jako wojeryzm. No big deal. Taki rodzaj dokumentalistyki. Do mnie nie trafia. Do ciebie nie trafia. Ale jak np. oglądam zdjęcia M.Parra lub Larryego Clarka lub Richarda Billinghama, to muszę przyznać, że jest coś na rzeczy. Nie musi to mieć wiele wspólnego z rozwijaniem, czy pobudzaniem wyobraźni młodzieży, ale wystarczy, że jest zapisem zdarzeń ważnych dla jednostki, opisujących jej stan ducha. To jedna z funkcji fotografii: ekspresja siebie samego.

iczek pisze...

@Rudolf - oczywiście, że mam! Moje poglądy są zdefiniowane i klarowne. Część z nich wprowadziłbym na siłę, odgórnie, bo demokracja mnie zniewala :)
Wiem, absurd, ale tak jest :)

@krzychu - jak myślisz dlaczego Parr nie jest już tak nośny i popularny jak jeszcze 10 lat temu? Bo teraz to on nie jest żaden reformator Magnum i ogólnie spojrzenia na fotografię.
Teraz, jego stylistyka, przybrała wymiar powodzi... tylko w żenująco słabym wydaniu :)

Robert pisze...

Czy gdybyś miał jako dziecko tv z cartoon network, to słuchałbyś bajek dźwiękowych na kasecie?
Świat się zmienia i przerasta nasze możliwości jego poukładania.

Podobno nie wystarczy mieć fotobloga, żeby być fotoblogerem. A są też i wartościowe fotoblogi, które spina spinacz.

W ramach protestu można zostać Amiszem... Ciekawe czy Amisze robią zdjęcia? Może tylko techniką kolodionową?

21din pisze...

nie mylmy fotografii z rejestracja!!!

sarniak pisze...

Pomagałem ostatnio w sesji średnim formatem, dwa dni 5 ujęć. A i tak wydaje się, że to strasznie mało czasu było jak na to. I cieszę się, że potem nie trzeba było wybierać z kilkuset zdjęć, tylko z kilkudziesięciu. I to jest fotografia!

Jak słusznie zauważył 21din - te fotoblogi to rejestracja, a nie fotografia :). I nie ma co tych światów mieszać.

guerilla pisze...

Brawo Iczek!
udało ci się odkryć to co Sontag napisała na pierwszych 15 stronach w O fotografii. Czytaj, to nie boli!
:-)

Kraftsman pisze...

Uuugh. iczek, kolejny wpis, w którym pod pozorem troski o stan ducha narodu, zajmujesz się wyłącznie masowaniem własnego ego. Klub rasowego fotografa przytakuje. Jest fajnie bo wszyscy zebrani czują się wybrańcami co posiedli dar prawdziwego widzenia. Może tak zresztą jest - nie przeczę (ja raczej z tych mniej zdolnych). Tylko po co to sobie samemu tyle razy udowadniać?

DrafFter pisze...

Ja tak sobie czytam Twojego bloga od dłuższego czasu, nie piszę, bo nic ciekawego nie mam do powiedzenia, ale... Choć czasem przesadzasz, jesteś ortodoksyjny, tym razem w 100% się z Tobą zgodzę. Ty przeglądałeś blogi, a zdarzają się też takie wystawy, w takim kiepskim stylu, a właściwie beż żadnego stylu w galeriach i piszą o tym w prasie, bo to np. praca na zakończenie semestru w ASP, czy innej fotobudzie. Nie problemem jest, że jakiś to koleś sobie na blogu wstawia takie kicze, dramat w tym, niektóre galerie uważają to za sztukę.

Jacek Taran pisze...

Masz rację. Prosty przykład z grupy zerówkowej mojej córki. 90% dzieci nie potrafi się skupić na słuchowisku czy przedstawieniu. Z grupy 28 osób tylko 2 osoby wiedziały co to jest gra planszowa, taka co się w niej rzuca kostką. Wyobraźnia umiera. Polecam lekturę (nie film) "Niekończącej się historii" - zobaczycie co się może stać...

Marcin K pisze...

mimo, ze jam dopiero rocznik 88, to jeszcze słuchałem bajek na kasetach ;]
i przed zaśnięciem domagałem się czytania bajki, więc z moją wyobraźnią jest chyba nieźle ;]

choć pewnie nie jestem w większości

Rosomak pisze...

Marcin K> 8 lat wcześniej się urodziłem i słuchałem na winylach ;) mój brat z 86 już raczej nie wie o co chodzi.

Jaki to ma związek z fotografią, wszechobecną przecież w czasach mojej młodości, nie wiem :|

Adam Jędrysik pisze...

Pozostaje sie zgodzic. RSS laduje tam gdzie powinien...dawno powinien byl :)
Widze spojnosc slowa i obrazu. Mozna to nazwac pewnego rodzaju konserwatyzmem, czasem wiekszym, czasem mniejszym, czasem podszytym nostalgia choc czesto uzasadniona.
Zdanie o "radio dzieciom" w pustej kuchni spowodowalo filmowy efekt przewiniecia zycia w kilka sekund...pamietam te glosy, spokoj i niewidoczne obrazy. Estetyka estetyką, jednak faktem jest że serwowane z każdej strony materiały o wątpiwej jakości przekazu degradują w znacznym stopniu umiejętnośc wyobrażenia i postrzegania sytuacji.