wtorek, 12 maja 2009

Redukcja do zera...


Współczesna sztuka rządzi się kontekstem.
Okazuje się, że po latach zrozumiałem o co chodzi w sztuce współczesnej...! Naprawdę!

Od kiedy świadomie zacząłem patrzeć na sztukę (te klasyczną najpierw), jąłem się jednocześnie zastanawiać nad maturą bycia artystą.
Immanentną cechą tego stanu umysłu (bo wydaje mi się, że jest to stan umysłu właśnie) od zawsze był talent. Przypisałem go jak drugie imię nadaje się nam na chrzcie, temu właśnie odmiennemu stanowi, który czyni z artystów kastę dla mnie niedoścignioną.
Kastę, która istnieć w społeczeństwie musi i jako jedyna kasta posiada dobra niezbywalne w postaci rzeczonego talentu.

Pozbyć się go nie można bowiem.
Zaniedbać, a i owszem. Ale nie pozbyć!

Natura talentu jest tematem na osobny wpis więc pozostawiam na razie jej zagmatwaną strukturę i wróćmy do artystów i sztuki.

Oto, by być artysta w moim (ułomnym jak się okaże) umyśle, należy mieć talent. Umiejętnie go wykorzystać w myśl błądzących pod czaszką idei i pomysłów. Finalnym dziełem jednak, ma być efekt zaprzęgnięcia do pracy talentu i pomysłu.

I tak, by robić zdjęcia portretowe trzeba było mieć talent do techniki i talent do komponowania, również talent do wczucia się w modela.
By namalować Damę z łasiczką, trzeba było mieć wyczucie światła i perfekcyjnie opanowaną pracę światłocieniem. By wyrzeźbić Wenus, trzeba było w rękach mieć precyzję i siłę godną do przekucia skały w damski powab.
Itd...

Tymczasem, po obejrzeniu najnowszej wystawy (instalacji!?) w Gdańskiej Galerii Fotografii oświeciła mnie jedna myśl.
Talent jest wielką przeszkodą w tworzeniu współczesnej sztuki!
Talent jest rzeczą ograniczającą tych twórców (nie używam słowa artysta - sic!).
Talent jest po prostu czymś, czego Ci twórcy nie mają!

Ale za to mają kontekst, który stał się zamiennikiem i w końcu wypełnił całkowicie przestrzeń talentu i zdolności.

Oto, na kilkunastu metrach kwadratowych dwie gdańskie absolwentki (nie używam słowa artystki - sci!) ASP postanowiły pokazać fotografię zredukowaną. Na białych ścianach, od sufitu po podłogę nakleiły ponad 2000 narożników używanych w albumach do osadzania zdjęć. Nakleiły je obok siebie zostawiając puste miejsca na zdjęcia.

Pierwszym skojarzeniem było dla mnie, że teraz pewnie każdy odwiedzający mógłby umieścić między narożnikami swoje zdjęcie. I wówczas całość wypełniłaby się ludzkimi fotografiami. Tak też pomyślało te 17 osób osób na wernisażu, bo słyszałem rozmowy obok mnie.

Ale nie, absolwentki umieściły dodatkowo niezbędny od kilku lat gadżet wszystkich alternatywnych działań - monitor LCD :)
Zauważyliście to też!? Każda, ale to każda wystawa współczesna musi mieć monitor!! Idiotyzm!
Ale uzasadniony... bo jak brak talentu, to LCD załatwi temat :)

No i na tym monitorze leciał zapętlony film, na którym konserwator konserwował stare fotografie.
Wszystko umieszczone było w kontekście. Ponieważ nie jestem w stanie zrozumieć tego więc przeczytajcie sobie sami TUTAJ.

I teraz pytanie... jaki to ma związek z fotografią?
Jaki to ma związek z byciem artystą? Czy zamontowanie tych narożników wystarcza? Zresztą nawet nie robiły tego same, bo zapewne uznały, że to jest tylko fizyczna praca i w całym tym kontekście nie ma znaczenia.. :)
Gdzie tutaj jest choć odrobina miejsca dla fotografii?
Czy ja tęsknie za tymi wyśmianymi, starymi zdjęciami, które pokazywał poprzedni dyrektor galerii? Tych na barycie, tych namacalnych?

Ech...

Jedno złośliwie pozostaje dla mnie niezmienne.
Na tych wszystkich "wernisażach", tych "uznanych" młodych autorek stawiają się niezmiennie te same konfiguracje ludzkie w osobach rodziny i paru kolegów z roku. I tym razem nie było więcej niż 20 osób.
Tylko do cholery czemu to się dzieje za moją kasę w jedynej galerii fotografii w Gdańsku!!??
Wystarczyłby pokój w akademiku lub mała strona na koreańskim serwerze.


21 komentarzy:

21din pisze...

no lepiej tego nie mozna bylo ujac.
Bylem i widzialem, a raczej nie widzialem.
Jest jeszcze jeden watek, przy slabej kondycji fotografii w Polsce, czy takie akcje to przypadkiem nie kolejny gwozdz do trumny.

Malwina de Brade pisze...

No cóż błędem jest myslenie, że każda wystawa na temat fotografii, jest nią samą. Wystawa ta raczej mieści się w kręgu działań multimedialnych, konceptualnych,ale fotografią nie jest. Nie powinna więc wisieć w galerii fotograficznej.
Nie mam nic do monitorom LCD,( kiedyś ich role pełniły rzutniki slajdów z kołowrotkiem )
Czy każde takie działanie jest sztuką? Hmmm...raczej nie.
Czy poziom dzieła swiadczy ZAWSZE o artyście? Duchamp twierdził, ze wszystko co wysra artysta jest sztuką. czyli...myślenie jest odwrote. Tylko fakt bycia artystą usprawiedliwia, ze KUPA moze być dziełem sztuki. No dobrze, ale jak odróżnić kupę artysty, od kupy nie-artysty? Jak odróznić, ze ktos jest artystą, po woni tejże?

Milion pytań na wieczór przy wódce:))

Anonimowy pisze...

@ Malwina pisze:
Duchamp twierdził, ze wszystko co wysra artysta jest sztuką. /.../ Tylko fakt bycia artystą usprawiedliwia, ze KUPA moze być dziełem sztuki. No dobrze, ale jak odróżnić kupę artysty, od kupy nie-artysty? Jak odróznić, ze ktos jest artystą, po woni tejże?

Otóż dla mnie kupa to kupa i tak samo śmierdzi... i nie ma co się nad tym rozwodzić, szczególnie w miłym towarzystwie przy wódeczce :)

pozdrawiam
Mariusz

Rudolf pisze...

Żenujące. Dziwię się, że tam poszedłeś.
Nie wiem, może trzeba zacząć walczyć z tym? Wziąć szabelkę i na wernisażach ciąć te "twory"?
Albo się otworzy w ten sposób komuś oczy, albo... tylko nakarmi świat skandali. :(

Malwina de Brade pisze...

Mariusz,
tyle, ze nie zawsze to musi to byc kupa;) Chodzi o samą zasadę. Duchamp pokazał pisuar, nazywajac go fontanną i twierdząc, ze to sztuka. To działanie przeszło do historii. Ot wykonał woltę myślową i z faktu WYBORU uczynił proces twórczy. WYBÓR moze być takim procesem, ale...no własnie, czy jest nim zawsze?

A jesli chodzi o oglądanie takich wystaw, myslę, ze nalezy to robić,zeby miec własne zdanie. Samo to, ze Iczek o tym napisał, myslę , ze warto, ze na to poszedł. co innego czytanie ZAŁOZENIA (umieszczonego do info o wystawie) a co innego relacja odbiorcy.

iczek pisze...

Rudolf - poszedłem, bo tak przez przypadek się złożyło, że zaprosiła mnie kuratorka wystawy, nowa dyrektor tego miejsca Aleksandra Zwolicka, a której zresztą tutaj pisałem pełen nadziei
TUTAJ

GenghisKhan pisze...

niestety takie czasy nastały...myślę, że głównym sprawcą tego wszystkiego jest postęp oraz sam człowiek
jak mawiam - marudzenie i lenistwo kluczem postepu... myslę ze podobnie jest w sztuce współczesnej.... lenistwo w pielegnowaniu talentu (a jesli go nie mamy to warsztatu) przyczynia sie do powstawania takich form sztuki... a raczej braku... smutne

oscar1967 pisze...

Drogi Iczku! Myślę, że wkurzasz się bez potrzeby. Byłeś na wystawie sztuki, w której fotografia jest tylko elementem (ważnym jak widać, ale tylko elementem). Tacy ludzie (artyści), jedynie używają fotografii, nie zaś tworzą dla niej samej, więc nie należy chyba na nich patrzeć jak na fotografów. A że dzieje się to za Twoje (i innych pieniądze) to już wstęp do innej dyskusji

pozdrawiam serdecznie

ps. lepiej już iść na spacer z dzieckiem i zrobić jedno fajne zdjęcie

iczek pisze...

Oscar - nie złapałeś wątku... ja byłem w Galerii Fotografii. Nie w CSW w Warszawie.
Byłem w jedynej galerii fotografii (!!!).
Dla mnie to one sobie mogą to wieszać za własną kasę gdzie chcą (lub kasę sponsora), ale to jest Galeria Fotografii...
To mnie uwiera...; nie wkurzam się aż tak bardzo. To było ciekawe doświadczenie socjologiczne :)

Z fotografią nie miało to nic wspólnego... niestety.
Pomimo kilku stron teorii... :)

Anonimowy pisze...

A może warto pomyśleć przy tej okazji o organizacji happeningu kontrartystycznego, polegającego na zapełnieniu tych pustych miejsc fotografiami?

Michał W.

iczek pisze...

Sie jakby taki pomysl zrodził :)

Anonimowy pisze...

Malwino, wiem, wiem... tylko nie do końca przekonuje mnie uzasadnianie przez kogoś co jest, co może być sztuką, procesem twórczym itd...
Ja lubię nieskomplikowanie. Albo coś do mnie przemawia, albo nie :)

pozdrawiam
Mariusz

Malwina de Brade pisze...

Mariusz mnie też nie przekonuje, ale podyskutowac lubię;))

jarek pisze...

Michal W. Dzisiaj jadac na rowerze wpadlem dokladnie na ten sam pomysl. Juz nawet wyobrazalem sobie siebie samegow galerii wyciagajacego spod pazuchy jakas odbitke 10x15 wyciagnieta z czelusci pudelka po butach z fotografiami.

Adam pisze...

fajny pomysl z dolozeniem zdjec :) pisze sie na to, dajcie cynk kiedy i jaki format :)

Anonimowy pisze...

A w Berlinie wiszą "normalne" fotografie na "normalnych" wystawach. Właśnie w niedzielę odwiedziłem w C/O Ankę Leibovitz i Helmuta Newtona na Jebenstrasse. Można było zobaczyć jeszcze więcej ale sił mi już zabrakło.

Czyli trzeba częściej jeździć za granicę?



--
pzdr
Leon

Adam pisze...

Opisana przez Ciebie instalacja to ekstremum. Niestety, fotografia w Polsce jest aktualnie rozdarta pomiędzy dwoma ekstremami - totalnym beztalenciem usprawiedliwianym "kontekstem" (celowo w cudzysłowiu) i uwielbieniem formy, pozbawionej treści (obrazkowy kicz, wszystkie ooh'y i ahh'y w internecie). W zeszłym miesiącu udało mi się zobaczyć 5 edycję zbiorów w Centrum Sztuki Współczesnej Zamku Ujazdowskiego w Warszawie. Na ulotce, która skłoniła mnie do wizyty, widniał dobrze znany mi autoportret Nan Goldin i wcale nie zaskakująco było to jedno z dwóch dzieł które na całej wystawie mi się spodobały!
A przecież sztuka nowoczesna nie musi tak wyglądać. Jeśli chodzi o fotografię, sztukę współczesną reprezentują takie nazwiska jak Jeff Wall, Andreas Gursky czy Cindy Sherman. Lista jest długa. Jednak co jest naprawde smutne (i co zauważył Leon) to fakt, że prawdziwa sztuka omija Polskę szerokim łukiem. I sytuacja ta będzie się utrzymywać tak długo, jak niepoważni i niekompetentni ludzie będą decydować o tym co warto nam (fundatorom) pokazać.

pozdrawiam,
inny Adam ;)

iczek pisze...

Adam - pozostaje mi jedynie się zgodzić, bo też tak to widzę.
Nie wiem jednak czemu, ale w zapowiedziach nowej pani kurator pojawiła się info, ze ona marzy o ściągnięciu zdjęć HCBressona do Gdańska.

Jakaś mega sprzeczność i rozdwojenie w tym wszystkim... !?

I co, Bresson ma wisieć obok tych narożników...?

Małgosia Zwolicka pisze...

Witam,
ciekawe jest,że Państwo z takim zacięciem i pasją podchodzą do tematu wystaw w GGF. Bardzo mnie to cieszy, jako osobie programującej wydarzenia w tym miejscu. Nie przystapiłam do pracy w Dziale Fotografii by komukolwiek schlebiać. Nigdy nie uda się wszystkich zadowolić. Od początku przedstawiałam program ekspozycji multimedialnych, gdzie fotografia stanowi jedno z wielu, choc przyznaję bardzo ważne medium. Dziwi mnie,że taka silna w krytyce grupa jak Państwo nie stworzyliście jeszcze własnego salonu wystawienniczego.
Do performance zachęcam, choć niekoniecznie after Olbrychski,
bo wtedy najgorsze stereotypy wezma górę.
pozdrawiam
Małgorzata Zwolicka

iczek pisze...

Pani Małgorzato,

Mam nadzieje, ze sarkazm w tym proponowaniu stworzeniu wlasnego salonu jest jedynie wynikiem szybkiej reakcji na kilka dośc uszczypliwych uwag tutaj pod adresem wspomnionego projektu :)

Nie wiem dlaczego ekspozycje multimedialne miałyby stać w sprzecznosci z fotografią..., bo przywołuje Pani swoje wypowiedzi po objęciu stanowiska dyrektora. Dla mnie jedno, nie wyklucza drugiego. Jednak to, co teraz "wisi" to nie są multimedia, które ja rozumiem :) A juz z pewnością nie są to multimedia fotograficzne :)


Co do performance to obawiam się, że wówczas lalibyśmy wodę w kierunku, który moim zdaniem jednak mógłby spokojnie dogorywać... bez urazy, ale wypromujemy wówczas to, co się nam nie podoba.. znaczy części z nas :)

Miło, że postanowiła Pani coś napisać i mam nadzieję, że odbierze Pani te dyskusję nie tylko w kategoriach polemiki, ale także promocji samego miejsca :)

Zupełnie gratis :)

Czekam na następną wystawę i czekam na Cartiera :)

Adam pisze...

O tak, reklama na pewno działa bo w Gdańsku jeszcze nie byłem, a zamierzam wybrać się na weekend w wakacje :-) I na pewno nie omieszkam zajrzeć do GGF.

pozdrawiam,