środa, 6 maja 2009

Jezzy...


Wiecie, że pewne rodzaje fotografii stają się modne co pewien czas. Teraz na topie są polaroidy przeterminowane, poszarpane i źle zeskanowane.
No to ja jestem jezzy... :)




Polaroid 250, ładunki Polaroid 669, Epson 4990
mod. Paranoja


16 komentarzy:

Jurek Plieth pisze...

Jak czytam, albo słyszę, że coś jest "modne", to od razu wątroba mi się psuje. A jak widzę te zdjęcia, to stwierdzam, że jak najbardziej słusznie.

Anonimowy pisze...

Akurat ten motyw (modelka z piórkami) podoba mi się bardziej w wersji "zepsutej".
Może dlatego, że przypominają mi moje amatorskie fotki dzieci w pióropuszach z pomalowanymi twarzami, jedzących paluchami karkówkę z grilla... a to, że im cholernie smakuje maluje się na twarzach. Zdjęcia są żywe, z jajem, a że technicznie niedoskonałe nic im nie ujmuje :)

M.

mate00sh pisze...

To ja w zeszłym tygodniu dwa przeterminowane jakieś 5 lat Ektachromy 160T wypstrykałem w celu sprawdzenia, czy mój PSix jeszcze działa. Żeby nie było dobrze to obydwa na dworze, a potem wołałem w jakimś przygodnym labie w C41:). Teraz leżą w encyklopedii i się prasują czekając na skanowanie:)

Swego czasku kupiłem na giełdzie staroci kilka paczek papieru Agfy z lat 60tych. Jeszcze nie próbowałem, ale efekty mogą być ciekawe (dwudziestoletni papier Fotonu miał bardzo artystyczne plamy:))

Pozdrawiam

Jurek Plieth pisze...

Anonimowy pisze...
Akurat ten motyw (modelka z piórkami) podoba mi się bardziej w wersji "zepsutej".
---
Henri Cartier-Bresson powiedział między innymi tak: "ostre zdjęcia są okropnie drobnomieszczańskie".
Te rzeczone iczkowe nie są nie tylko drobnomieszczańskie ;-) ale co gorsza, nie są nawet niezłe :-(

Artur Kulig pisze...

Zauważ ile w sztuce wkładanej jest niedoskonałości :)
Niedoskonałość jest ludzka. Doskonałość - mechaniczna.
Stawiając na wady.. na nieprzewidywalność akcesoriów wadliwych, tworzy się coś równie wadliwego, ludzkiego, bliskiego.
To nie moda :) Mody mijają, a celowe psucie, niedoskonalenie będzie trwać :)

iczek pisze...

Coś w tym jest, co piszecie.
Te powroty do "nieperfekcji" są już widoczne od paru lat.
Fotografia fashion po prostu zapchana jest tymi "zepsutymi" fotami. Czasami mam wrażenie, ze to się przejadło i następuje już odwrót.

Ale mnie często korci coś innego.

Bawię się w sprawdzenie siebie... tak sobie myślę, ze to w ogóle jest dobre ćwiczenie.
Oto znajduje jakiś styl i staram się sprawdzić sam siebie, czy się uda...

Akurat w tym wypadku jest to banalne, bo jakkolwiek bym tego nie sfocił, to jest ok :)

No bo co to za problem... ja te foty robiłem tak ot, żeby zobaczyć jak wygląda 669. Ale może (tak jak u innych) powinienem z nich zrobić cykl, swój styl...?
Kto wie!?

Anonimowy pisze...

Jurku całkowicie się z Tobą zgadzam. Źle odczytałeś mojego posta, własciwie to ja go źle napisałem :)
Po prostu te zepsute wydały mi się fajniejsze, co samo przez się już coś znaczy ;)
M.

wujek db... pisze...

Iczek, no fajnie, jest cos w takich niedoskonalych obrazkach, ale zawsze czuje, ze skoro watpliwie wygladaja nawet na monitorze, to na papierze nie przejda ;) A co do doskonalosci - cyfra jest idealnie doskonala. Ostra, rowna, bez plam... Efekty sa wiadome ;)Jak ktos napisal - doskonalosc jest nieludzka. Ale we wszystkim trzeba miec umiar.

iczek pisze...

Wiesz, tutaj niema co drukować :)
To jest wydrukowane od razu :)

Wiec bym się nie martwił tym akurat, a co do umiaru to wiesz, ze się zgadzam w 120% :)

wujek db... pisze...

uogolnilem co do tego drukowania, czy tam powiekszania ;) Polaroid polaroidem, ale moda na przeterminowane negatywy i ewidentne papranie wszystkich mozliwych niuansow technicznych, to juz lekka przesada ;) Papranie nie jest zle, o ile jest jakas sensowna granica.

jarek pisze...

Cos widze, ze w tej 250'ce rolki to nie bardzo juz te chemie rozprowadzaja. Chociaz na Fuji nie bylo tego widac.

iczek pisze...

@Jarek - no właśnie nie wiem o co chodzi, bo czasami jest ok, a czasami kupa, chyba za szybko targałem te fiszki po prostu.

@wujek - to podobny temat do malowania zdjęć :) Sensowna granica jest w ogóle dobrem poszukiwanym :)

Natalia M. pisze...

Iczku "jezzy" jest rownie przeterminowane jak te polaroidy
;-D. Z tą różnicą, że moda na to określenie nie wróciła hihi.

Na mnie te foty robią lodowate wrażenie, ale w takim pozytywnym sensie. Trochę jak z horroru, w którym bohater znajduje stare zdjęcia i koniecznie chce poznać historię modelki i w ogóle historię zrobienia tych zdjęc..i zaczynają dziać się dziwne rzeczy -i skrzypią drzwi, aparaty same pstrykają zdjęcia i hula wiatr - hulhul ;-D

iczek pisze...

Natalia - ja też jestem przeterminowany :) Z ta różnicą, że ja w ogóle nie byłem modny :):)

Natalia M. pisze...

Oj tam - bredzisz ;) już samo istenieni bloga świadczy o tym, że jakoś tam idziesz z duchem czasu :)

Anonimowy pisze...

a ja uważam, że ludzkie jest dązenie do doskonałości. błąd zaplanowany nie jest już błędem , ale środkiem przekazu.jest innym-ale świadomym- uzyciem danego materiału.choć przyznam, że nie znoszę większości zdjęć z gatunku "estetyka błedu"- są po prostu złe, jeśli ideologię się ujmie- będa śmiotami.. ani to ładne ani dekoracyjne, a przekaz znikomy. to podnoszenie błędu do rangi sztuki jest m.z. wbrew naturze ludzkiej, bo właśnie w naturze człowieka lezy dążenie do doskonałości. przez wieki wszelkie techniki doskonalono.
a tak poniewierana przez elity cyfra- to naturalny efekt ludzkiego dążenia do perfekcji, dokonalenia technik. i z cyfry jak i niecyfry mogą powstać dzieła doskonałe. (wiekszość cyfrowych zdjęć jest dlatego martwa, że autorzy są zlymi fotografami, narzędzie niewinne)- daj najgenialniejszą temperę jajeczną i deski lipowe 400letnie malarzowi-kiczmejkerowi ze starówki- i ..monalizy nie namaluje, choć narzędzie szlachetne.
takie moje zdanie

co do Iczkowych zdjęc- w blędnych kolor świetny i ten robi klimat. ale gdyby to zdjęcie , z tymi kolorami-zrobić idealnie technicznie, a ten kolor byłby celem- to czy lepsze by nie było?
a tak na marginesie- lepiej by też było bez malunku na buzi i piórka.

pozdrawiam autora mojego ulubionego bloga i tegoż czytelnikow.
j.a. wroński