sobota, 2 maja 2009

Fotografia łączy pokolenia...


Każde miasto ma swoje miejsca tajemne...
Miejsca, które znają zazwyczaj miejscowi lub jedynie prawdziwi autochtoni... tacy z ojca na syna.
Zawsze uważałem, że wiem dużo na temat swojego miasta - Gdańska. Że jeśli nie sam widziałem, to przynajmniej znałem miejsca warte pamięci.
Dzisiaj okazało się, że nie!

Pomnik "Obrońców Poczty Polskiej w Gdańsku" zna każdy gdańszczanin. Stoi on przed gmachem Głównym Poczty i okazuje się, że składa się niejako z dwóch części. Ta druga część jest "schowana" na dziedzińcu poczty, gdzie znajduje się rzeźba autorstwa Marii i Zygfryda Korpalskich, a tuż obok niej wyjątkowa i nieznana mi zupełnie "instalacja" poświęcona tym, którzy przeżyli obronę i zostali potem rozstrzelani na gdańskiej Zaspie po sfingowanym procesie.

Zobaczyłem tę instalację pierwszy raz w życiu i kleknąłem z wrażenia. Upalny dzień, pusto. Za rogiem, może ze dwadzieścia metrów dalej wrze majowy najazd turystów na Gdańsk, a z płotem i jedną bramą znajduje się wyciszone miejsce, którego pomysł na zagospodarowanie narodził się z... fotografii.

Autorzy tej instalacji skleili przeszłość pomysłem wyjątkowym. Przestrzennym i cudownie delikatnym. Bez nachalstwa, bez wykuwania skał i odlewania stali. Ot... odcisnęli ślad. W przenośni i dosłownie.
A wszystko na podstawie tej fotografii wykonanej przez niemieckiego oficera po kapitulacji poczty we wrześni 1939.


Obrońcy Poczty Polskiej w Gdańsku tuż po kapitulacji,
dziedziniec budynku



Zamontowane na tym samym murze odciski uniesionych i opartych dłoni Obrońców. "Pomnik łączący pokolenia" odsłonięto w 2005 roku:



Tak pięknie fotografia trafia na mury w różnych formach.
Cieszę się, że tam dotarłem... szczególnie dziś.



3 komentarze:

Ku6i pisze...

Iczku, instalacja rzeczywiście jest dobra. Co do tego nie mam żadnej wątpliwości i zgadzam się z całym Twoim wpisem. Ale czy możemy mówić, że "pięknie" fotografia trafiła na mury? Jej wkład w całość jest niewątpliwy, ale uważam, że ten przymiotnik jest nie na miejscu.
Osobiście wolałbym żeby ta fotografia nigdy nie miała powodu by powstać, podobnie jak (niewątpliwie piękna) instalacja.
Może jestem trochę nadwrażliwy, ale to zdanie trochę wygląda tak, jakbyś zapomniał nieco o ludziach.
Pozdrawiam,

rozmi pisze...

bardzo autentyczny byłeś dzisiaj w kafeterii artus :) miło się słuchało
pozdrawiam

iczek pisze...

Dzięki Rozmi..

W sumie to byłem raczej chaotyczny...
Generalnie jednak po tym doświadczeniu mam przekonanie coraz wieksze, ze Internet mnie ogłupia...

To było naprawdę dobre oderwanie...
W tym miejscu dziękuje organizatorom i trzyma kciuki za toruńskich fascynatów..!!

Dzieki!