środa, 11 marca 2009

Piękno, czy pic i fotomontaż...?


Są kobiece twarze, który potrafią zamrozić czas.
Zdarza się nawet, że upływ zamrożenia znaczyć można soplami lodu powstałymi na brodzie mężczyzny, która zobaczył owe bóstwo... tyle potrafi to trwać.

Często, dopiero fotografia odkrywa to, co potrafią owe kobiety ukryć skrzętnie codziennym byciem. Bo mają inne zajęcia, bo nie interesuje ich powierzchowność ciała, bo ... bo nie.

I tutaj jest ta fajna rola fotografii... Taka delikatnie mówiąc terapeutyczna, ale też odkrywcza.

Żeglując więc po oceanie kadrów i cieśninach przysłon, spotykamy te małe wysepki i zaczynamy je zasiedlać. Znajdujemy swoją muzę, którą biczujemy wprost ułamkami sekund naszych kolejnych naświetlań. Okładamy ją kolejnymi przysłonami i pochłaniamy jej obraz w nasze skomponowane w głowie kadry.

Oczywiście większości muz nie poznalibyście na ulicy mając w ręku jej zdjęcie :)
Odkrywanie swojego własnego piękna przez fotografię potrafi być zajęciem bardzo miłym... czasami jednak też deprymującym.

Nie wszyscy bowiem chcą być ładni.
Ludziom nie zależy na byciu ładnym w pojęciu kolorowych pism i trendseterskich magazynów. Co jednak szkodzi nam od czasu do czasu się zmienić. "Uładnić się" w myśl panujących trendów?!!
Dlaczego nie!
Bo to kłamstwo??
No i co z tego!!??

Są tedy fotografowie, którzy lubują się w "uładnianiu". Oni są praktycznie stworzeni, do tego aby ugłaskać każdego człowieka i pokazać: "Look man! Taki potrafisz być! Takim Cię widzę!".
I nie mówię wcale i wyłącznie o fotoszopie. To potrafi byle grafik. Ale znalezienie "duszy" dla modela, która to dusza będzie pasowała jak dusza do żelazek z XIX wieku - to jest to.

Mówię to tym, co można zrobić z człowiekiem niejako "online" czy "onlife".
I takich fotografów bardzo cenie. I niech gadają, że "prawdziwe piękno" (a co to!) tkwi w sadełku, zezie, grubych uszach - zapewne też... ale nie oszukujcie mnie Moi Drodzy... Wy chcecie widzieć te piękne twarze. I wcale się Wam nie dziwię.

Wiem... tutaj jest ten moment, w którym powinienem wspomnieć o wizażystach i stylistach. Oj tak - chapeau bas!

O czym jest ten wpis.. oj nie wiem... może o kobietach po prostu... :)


3 komentarze:

Rosomak pisze...

aj waj :)
ja to na przykład lubię sobie popatrzeć na ładną twarz, a co. od czasu do czasu lubię też zobaczyć skrzętnie zakopane pod codziennością coś ładnego i wyrwać, na siłę czasem ["wiem, że tego nie robisz, ale odsłoń uszy proszę"], na widok publiczny ;)
w nosie mam poprawność polityczną.

iczek pisze...

No nie ukrywam... fetyszystą jestem chyba jednak..:)

Uszy odstająca są w stanie mnie kupić z miejsca :)

alkos pisze...

Nareszcie milo sie czyta! Potrafisz jednak wyprodkowac cos spoko bez marudzenia :-P