poniedziałek, 16 marca 2009

Czy jestem normalnie nienormalny...!?


Określenie - Jesteś nienormalny! - generalnie ma zabarwienie pejoratywne. Ale nie wszędzie i nie do końca to prawda.
Oto bowiem, wśród pewnych środowisk, bycie normalnym jest co najmniej ujmą na honorze i świadczy o (uwaga!) ograniczeniu umysłowym. Za to bycie nienormalnym daje przepustkę do zrozumienia prawdziwej tkanki ontologicznej.

Słowa więc normalny i nienormalny w określonym kontekście mogą zamieniać się znaczeniami.
Sztuka jest świetną warstwą kulturową, na której te słowa robią karierę i najłatwiej je zdefiniować wymyślnym akapitem.

Czemu pisze te androny...?

Bo zadałem sobie pytanie czy ja jestem już tak bardzo normalny, że rzygać się chce ludziom na mój widok i na widok moich postów, czy też może (oby!) jednak wciska się nam coś by nas przekonać, że nasza normalność to ułomność.

Czytam bowiem oto COŚ TAKIEGO na jednym z portali fotograficznych i oglądam podłączone zdjęcia.

I nie rozumiem!

Łzy napływają mi do oczu.
Kark wilgotnieje w ułamku sekundy, bo cała wiedza, która zapchałem sobie dysk twardy pod czaszką na nic się zdaje. Nie potrafię złożyć zdań. Łapię powietrze...
Jeszcze raz. Patrzę na zdjęcia.
Czytam powoli.
Za cholerę nie wiem czy to jest o fotografii?
A może to przepis na ciasto?
A jeśli to o fotografii, to gdzie jest ta fotografia? Gdzie jest proces twórczy, immanentny każdemu dziełu?

W końcu daje za wygraną.

Jestem normalny dla nich.
Jestem nienormalny dla samego siebie.

27 komentarzy:

Jacek Taran pisze...

To jest po prostu fotografia nowoczesna, modernistyczna. Nie rozumiesz, bo jesteś stary ramol i tyle! :) Ja też.

oscar1967 pisze...

W takim razie każdy kto robi zdjęcia na urodzinach jest artystą. Cóż, człowiek uczy się całe życie. A tak przy okazji, to bez tego ideologicznego manifestu za cholerę bym na to nie wpadł. Też jestem chyba za stary.

iczek pisze...

Jacek - popłakałem się z rozpaczy. Jak to stary?! Ja uwielbiam grać staruszka, to prawda, ale kurna moja "starość" powinna być tutaj raczej powodem większego zrozumienia tego.

Bo przeżyłem więcej, widziałem itd...

A tymczasem... dupa.

Nie kumam...

Malwina de Brade pisze...

Iczku, bo kazdy normalny starzec tego nie rozumie.;)) Kazdy normalny starzec uważa, ze nowa muzyka to "chowno",nowa sztuka to badziewie, a młodzież rozwydrzona.

Natalia M. pisze...

Nacisk na treść a nie na formę. Sam szkic projektu pewnie wygladal ciekawiej niż efekt końcowy, bo idea nawet ciekawa była. Jeśli ktoś zabrałby mnie na taka "wystawę fotograficzną" to czułabym się oszukana ;(... Nie czuję sie stara, a też tego nie kumam.

Jedyny plus taki, że też mogę powiedzieć o sobie fotograf ;))) mam masę albumów z takimi samymi zdjęciami.. muszę dorodbić do nich ideologię i też postarac się o wystawę :)))

iczek pisze...

Malwina - ale ja jestem mega otwarty na nowości, na młodzież (jezu gadam jak dziadek!), ale pod warunkiem, że ma to SENS.
Magiczne cztery litery!

A wiesz jakie inne słowo ma też cztery litery...i zaczyna się na 'd'...?:)

I właśnie dlatego między tymi dwoma słowami jest taka cienka granica! :)

iczek pisze...

Natalia M. - wiesz... w myśl panujących od wielu już lat teorii sztuki i teorii głupich krytyków sztuki = sztuką jest obecnie praktycznie wszystko.

A fotografem jesteś nawet nie mając aparatu ani albumów, ani pojęcia o zależności czas:przysłona.

Tak z ciekawości - wiesz ile modeli, modelek, portretowanych osób spytało mnie o zasadę działania aparatu i co to jest czas i przysłona...?

No... lepiej nie mówić.
A ja bym zeżarł wiedzę malarza, który by mnie malował...

Tak... aby wiedzieć.
Poznać rzemiosło dzięki, któremu powstaje sztuka. O sorry... Sztuka!.

Malwina de Brade pisze...

Iczku:) Niestety nie nam przyjdzie okreslać sens tych poczynań. To zrobia dopiero nasi wnukowie. Jęsli nie będzie to za krótki okres czasu. Ja na razie po prostu przyglądam się . Bo jak zwykle historia( sztuka, wartości itd ) zasuwa sinusoidą. Możemy zaprzeczać, ale jesli się tego nie przeżyje. to ludziska bedą mysleli, ze odkryli cos niesamowitego. Ja swoją drogą jestem bardzo ciekawa dokąd ta droga zaprowadzi...może do D...ciemnej, a może gdzies gdzie jeszcze nie bylismy? nawet jesli bedzie to przepis na fotograficzne ciasto:-P

Jurek Plieth pisze...

Piotrze,
"Dawniej", fotografia, malarstwo, rzeźba, najogólniej SZTUKA, kojarzona była z estetyką. Ta z kolei była źródłem jakichś kanonów dotyczących np. kompozycji, czy kolorów. Nawet najczystszej wody pornografia na zdjęciach sprzed kilkudziesięciu lat jest "estetyczna", modele najczęściej dobrze komponują się, a zdjęcie jest technicznie prawidłowe. Nowe prądy w sztuce, albo „sztuce” jak wolisz czniają estetykę jako taką, a nawet i więcej – ich celem stała się antyestetyka! Kapłanem tej nowofalowej antyestetyki w fotografii zdaje się być znany Ci zapewne doskonale Terry Richardson, którego geniuszowi jak widzę na stronie web artysty, nie oparł się nawet Barack Obama ;-) Przy onanizujących się starcach na nieostrych i przekontrastowanych zdjęciach T. Richardsona, fotki Anny Blody (której urody skądinąd nie mogę się oprzeć…), czy i Marty Sinior są tylko nędznymi popłuczynami i tak osobiście bym je traktował…

Natalia M. pisze...

W pełni Cie rozumiem, ale nie możesz wymagac od innych, żeby byli iczko-podobnymi ;) Nie każdy lubi wiedzieć więcej, nie każdy wie, że m o ż n a zadawac pytania; nie kazdy ma tez odwage zeby je zadawac (boja się przyznać, że czegos nie widzą?).

Widzisz - dla mnie instalacja z podwiązanym krzesłem stojącym na jednej nodze nie jest sztuką, bo nie działa na jakieś tam moje "estetyczne oko". Dla innych to będzie sztuka, bo dorobią do tego całe tło znaczeniowe. Gdybysmy poszli ta droga, to kubek po kawie, który stoi tu na mojej szafce też jest sztuka. I w ogóle całe moje otoczenie też się kwalifikuje ;/... Takie osobniki powinny raczej czytać i zajmować sie słowem niż obrazem. Nie zawsze przecież trzeba obramować obraz slowami. A jak się z tym przesadzi to mamy własnie takie wypadki jak ten opisany przez Ciebie.

Spokojnie - niedługo pewnie i to się znudzi i "sztukmistrzowie" powrócą do bardziej tradycyjnych metod ;)

iczek pisze...

Wszystko to rozumiem Malwino, Jurku, Natalio.... ale, tutaj mi chodzi trochę bardziej o to, że to jest reklamowane!?

Opisuje (krytykuje) to niby uznana pani fotograf Basia Sokołowska. Jej słowa dodają ten "niby kontekst".

I to jest (przepraszam) bełkot... czystej krwi.
Tak czystej jak moje marudzenie...

bogna pisze...

Pauperyzacja, panie drogi, pauperyzacja.

Szkoda, że Świat idzie nie w tą stronę co trzeba, czyli nie sztuka pod strzechy, tylko brud spod strzech chce się nazywać sztuką.

Kuba Weber pisze...

Fotografia została użyta jako medium, więc gdyby malarstwo, rzeźba czy nawet modelarstwo w ujęciu artystki w doskonalszy sposób przenosiły to co chce przekazać, to pewnie użyłaby tego bez wahania. Ja w tym widze sens. Niektorzy widzą w tym "dorabianie ideologii do obrazka". Jest jednak odwrotnie, obrazek został "dorobiony" na potrzeby pewnego pomysłu, idei. Nie mam z kolei pojęcia gdzie znajduje ten SENS w zdjęciu kolejnego modela siedzącego na krześle.
Nie fixujmy się tak, więcej luzu, a przede wszystkim nie wkładajmy wszystkiego co się dzieje w fotografii do jednego wora. Wpis o projekcie Marty na blogu traktującym jedynie o fashion, beauty, glamour i paru innych modnie brzmiących słowach i porównywanie przez jednego z przedmówców do Richardsona wydaje mi się pomyłką.

iczek pisze...

Tak Kuba... jestem zafiksowany.
A który to blog traktuje o fashion... bo nie skumałem?

Ten?

Łomatko... toś mnie z lekka zaskoczył :)

Przecież to ZawszeKwadrat jest trendseterski :)

zby001 pisze...

Wszystko, co wyszlo z aparatu, mozna nazywac fotografia (choc nie kazdy musi sie z tym zgadzac), ale trudno nazwac zacheta/analiza belkot p. B. Sokolowskiej. Mozliwe, ze pani fotograf i mozliwe, ze uznana, ale za pisanie niech sie lepiej nie bierze. Niby wszystkie slowa znam i do slownika zagladac nie musialem, ale sensu nijak to nie ma zadnego.

Co do fotografii, to teraz kazdy moze byc wielkim artysta, nieprawdaz? Kiedys to przynajmniej trzeba bylo umiec odczytac liczby ze swiatlomierza, a potem nastawic w aparacie (ostrosc nie zawsze sie udawalo), teraz sprzet robi wszystko sam. Dobre foty same sie obronia, choc tym nie wroze dlugiego zywota.

Malwina de Brade pisze...

Ja w końcu się przemogłam i przeczytałam tekst Basi Sokołowskiej. Text nawet zrozumiałam, ba chyba nawet rozumiem ideę projektu.
I nie odebrałam tego jako jakąś rekalme, po prostu jedna Pani mało jasno pisze o co drugiej Pani chodziło. Informuje, dosyć skomplikowaną polszczyzną, ale może nie umie inaczej.
I zgadazm się, ze stwierdzeniem, że nie o fotogrfię samą jej chodzi, że foto jest tylko środkiem do opowiedzenia hipotetycznej historii.

Chyba tez się zaplątałam językowo:-P

Rosomak pisze...

"tutaj mi chodzi trochę bardziej o to, że to jest reklamowane!? "

reklamowana jest inicjatywa wyjścia do ludzi z czymś swoim jak rozumiem. dlaczego Ci to przeszkadza? ma najwyraźniej odbiorców. estetyka chyba zawsze miała kilka poziomów, przynajmniej ja to tak widzę. są ludzie do których trafiają kubeczki z "zabawnymi" hasłami i takie do których trafiają kubeczki z misiami, są wreszcie tacy co kupują kubeczki z nadrukowanymi fotografiami i tacy co kupują fotografie. dlaczego nie miałoby być dostawców zaspokajających potrzeby estetyczne każdej z tych nisz? choćby na najbardziej żenującym poziomie. jedną z podstawowych potrzeb człowieka jest potrzeba uznania przez innych. w ten sposób obie te grupy [konsumenci i dostawcy] się uzupełniają i niech im się wiedzie. Nie tylko takie projekty są reklamowane na szczęście.

mariusz lemiecha pisze...

A ciekawe co by było, gdyby netu nie było. Czy wtedy takie rzeczy miały by miejsce, czy ktoś by się pokusił by coś takiego drukować ???

mariusz lemiecha pisze...

Z tego co pamiętam, to pani Marta jest związana z jednym z serwisów fotograficznych, no a jeśli już skończyła studium foto, to koniecznie trzeba być artystą... nie ważne co się tam wyprodukuje... Jak to powiedział Morrison... "kupicie każde g...no"

Jurek Plieth pisze...

Kuba Weber pisze...

Fotografia została użyta jako medium, więc gdyby malarstwo, rzeźba czy nawet modelarstwo w ujęciu artystki w doskonalszy sposób przenosiły to co chce przekazać, to pewnie użyłaby tego bez wahania...
...Wpis o projekcie Marty na blogu traktującym jedynie o fashion, beauty, glamour i paru innych modnie brzmiących słowach i porównywanie przez jednego z przedmówców do Richardsona wydaje mi się pomyłką.
---
Ja rozumiem doskonale, co Ty piszesz, acz w drugą stronę to już nie działa, co stwierdzam z przykrością.
Nawet i "tylko" narzędzie nie musi być traktowane na odpieprz! Oderwany guzik można przyszyć starannie nie będąc mistrzem krawieckim i artystą w tym fachu jednocześnie, ale można również manifestacyjnie umocować go do marynarki za pomocą zardzewiałego kawałka drutu. Te niechlujne zdjęcia autorów jak wyżej są taką celową manifestacją antyestetyki, niezależnie od tego, czy stanowią cel sam w sobie, czy są tylko sposobem przekazania jakiejś niezwykle głębokiej myśli. Chociaż co do drugiego, to jak czytam, nie tylko i ja mam wątpliwości.

szamanick pisze...

z tyloma wystawami, kursami i konkursami, to musi być artystka, no bo jak...?

Jeżu Rosochaty! Ty to widzisz i nie grzmisz?! Czemu nikt mi wcześniej nie powiedział? Muszę szybko dokopać się do moich zdjęć z przeszłości, ponieważ one są medium przyszłości oraz mediatorami między przeszłością i przyszłością w bliżej nieokreślonej teraźniejszości. Ideał sięgnie druku!

Zbyszek Carewicz pisze...

Na poczatku zaznacze, ze do mnie taki rodziaj wypowiedzi nie trafia, ale w przeciwienstwie do wiekszosci nie zakazalbym nikomu jej prezentowania i reklamowania. Na szczescie w dzisiejszych czasach kazdy moze postarac sie o zorganizowanie wystawy i jezeli juz do tego dazy to bardzo dobrze ze o tym pisze. Nie bede sie odnosil do tekstu B. Sokolowskiej, ale powiedzcie ile osob potrafi napisac cos bez zadecia, zeby mialo odzwierciedlenie w prezentowanych pracach. Moim zdaniem niewielu, bardzo niewielu. Do Mariusza: moze Ty wielki artysto pochwalisz sie gdzie wystawiales swoje prace (oczywiscie chodzi mi o galerie realne a nie internetowe),mam wrazenie ze nie bedzie tego wiele. Mozemy czegos nie lubic, ale to nie znaczy ze musimy to opluwac i drwic

mariusz lemiecha pisze...

Zbyszku Carewiczu - wystawiałem czasem tu i tam, na długo przed tym jak pojawiły się takie rzeczy jak blogi. Nie było tego dużo, nie w słynnych galeriach. Ale nie mam się za artystę i nie potrzebne mi to do CV :D Nie opluwam pani Marty, może tylko drwię.

Franz von Rosenberg pisze...

mi się zjawisko podoba. w dobie wszechobecnego plfotowego "kadr w prawo", "uciąłeś palce" i paru innych jeszcze technicznych ziewów, które stały się wyznacznikiem dobrego zdjęcia, przyda się chwila zastanowienia nad tym, czym jest treść.

Prawdę mówiąc nie podobają mi się te zdjęcia wcale i nie łapię tej idei, ale dobrze że ta idea jest. Wiesz, ta kolejność - dobry pomysł ==> realizacja, nie na odwrót. Ludzie przyzwyczaili się do tego, że chwaleni są zewsząd za poprawnie skadrowane i naświetlone bzdury. Warsztat to nie wszystko, a historia nieraz pokazała, że operując marnym warsztatem można pokazać dużo fajnych rzeczy.

Nie odbierz mnie źle, nie jestem przeciwnikiem dobrego warsztatu i estetyki, niemniej traktuję ten przykład jako fajną przeciwwagę do tego, co się ogólnie w światku foto dzieje.

Franz von Rosenberg pisze...

i wybacz mi kwadratową stylistykę wypowiedzi, późno już.

guerilla pisze...

Czekałem aż o tym napiszesz - wpadło mi to w oko jakiś czas temu jak paproch i załzawiło od nadmiaru głupoty - bo nie jest ważne czy to fotografia, ważne że wystawa tak samo żenująca jak "anioły współczesności" j.k.

Aż mam ochotę zrobić stronę www która by archiwizowała tylko i wyłącznie takie potwornie nieudane głupawe projekty, różnych absolwentek różnych mniej lub bardziej zabawnych szkół.

Anonimowy pisze...

nie przejmuj się

http://www.fotopolis.pl/index.php?n=8633