niedziela, 8 lutego 2009

Zmywarka a fotografia...


Co wspólnego ma zmywarka z fotografią? Ano wiele. Postaram się krótko wyjaśnić...

Zakończona impreza rodzinna. Masa talerzy. Pod blatem kuchennym kryje się cicho metalowo ocynkowana czeluść. Jej głównym zadaniem jest... oszczędność czas i ponoć wody.
Zawijam więc ze stołu stertę statków i... nie mogę ich włożyć szybko do zmywarki, bo muszę resztki jedzenia wyrzucić do śmietnika, a co większa zabrudzenia nawet opłukać w bieżącej wodzie. Co zresztą nakazuje mi podręcznik użytkowania tego "oszczędzacza czas i wody".

Tak więc cierpliwie płucze każdy talerz w bieżącej wodzie i układam w tych niemiłosiernie niewygodnych przegródkach.
Od momentu zakupu zmywarki zużycie miesięczne wody w moim domo wzrosło o 1 do 2m3.
Czas jaki marnuje na zapakowanie tego potwora i potem słuchanie przez 40 minut bulgocącego buldoga w kuchni powoduje, że z kolei rachunek za prąd też jakoś dziwnie podskoczył.
A miało być: dużo, szybko i tanio...!?

A teraz co to ma wspólnego z fotografią...?

Ano ma...

Aparaty cyfrowe miały zapewnić nam stały i szybki (!) dostęp do fotografowania.
Niezmierzone pojemność kart stać się miały gwarancją, że nic nam nie ucieknie.
Robimy: dużo, szybko i tanio!

Tymczasem, patrząc po moich znajomych, którzy męczą się z cyfrą widzę, że pożytkują oni coraz więcej czasu na selekcję zdjęć, ich obróbkę i poprawianie tego, co niby cyfra nie umiała sama zrobić - zanim uznają, że jest ok.
Tysiące plików skacze z karty na kartę, z karty na bank, z banku na dysk i katalogi się uginają. Coraz to nowsze algorytmy automatycznie skalują, kadrują i poprawiają levele i ostrość, a potem... i tak trzeba to jeszcze poprawić. A miało być tak różowo...
Sam wybór jednego zdjęcia spośród 1-2-3 giga danych zajmuje parę godzin.

Jak to więc jest z ta nowoczesnością i zyskiem z niej dla nas...?


Ano tak, jak z tym moim dzisiejszym zmywaniem...



12 komentarzy:

Anonimowy pisze...

Ja się z Toba zgadzam Iczku, choć wyczuwam nadciągająca burzę ...
Ten nieradzący sobie to Darek, że zapytam?
pozdrawiam
Paweł K

sarniak pisze...

Gdy przeczytałem początek, to pomyślałem - ło matko, co ten Iczek wymyślił, jaka do cholery zmywarka? ;)

Na szczęście to jest jednak strzał w dziesiątkę.

W zasadzie nietrudno mi powiedzieć, dlaczego jednak ludzie wybierają cyfrę (poza kosztami). Post produkcja jest prostsza - mamy fotografię i coś z niej wyciągamy, jakoś tego rawa się obrabia. Tradycyjne metody wymagają o wiele więcej myślenia przed naciśnięciem spustu.

Nie wyprodukowali jeszcze kliszy, której właściwości wybiera się po zrobieniu zdjęcia ;)

Na szczęście ;)

Jarek pisze...

@Sarniak - u mnie jest dokladnie na odwrot. Duzo wiecej roboty mam z rawami niz z negatywami. Wczoraj przynioslem sto kilka rawow z koncertu. To co sie tam dzieje z kolorami to masakra jakas. Otworzylem te rawy, poruszalem jakimis suwakami i zostawilem w cholere. Negatyw to najczesciej auto levels i kontrast. Czarno biale to juz w ogole banal.

guerilla pisze...

A trochę abstrahując od tematu - zmywarka oszczędza bardzo dużo wody. chyba że ma się bardzo starą i kiepską zmywarkę. Oszczędność wody jest tak duża, że rekompensuje zużycie prądu.

Ot co, trochę nietrafiona metafora, a co do meritum - sprawa jest już przedyskutowana na wszystkie strony na każdym możliwym forum fotogr

iczek pisze...

Ja wiem... czy przedyskutowana... ta dyskusja nie ma końca, tak samo jak końca nie mają wyścigi: kto więcej, kto częściej, kto szybciej :)

Gdzieś musi być granica... Musi...

guerilla pisze...

Granice każdy wytyczyć musi sobie sam, z pełnymi tego faktu konsekwencjami. Tam właśnie jest ta granica. Na szczęście jesteśmy wolni :_)

Co ciekawe, idea szybko dużo tanio jest w (chwilowym?) odwrocie. Chiny się trochę chwieją, a jak Chinom maleje eksport to maleje ilość tanio szybko i dużo na świecie. Co widać po producentach aparatów - zhaltowali wypuszczanie nowych modeli na jakiś czas, bardzo wyraźnie widać że w ciągu ostatnich 2-3 lat przeholowali z produkowaniem nowości, próbując sztucznie skrócić okres użytkowania sprzętu. To się teraz kończy - myślę że będzie to miało spory wpływ na pół amatorskie usługi fotograficzne...

rysielec pisze...

Zgadzam się z Tobą iczku! :)

Wszystkiemu winne brak ograniczenia w postaci klatek filmu/

Marcin K pisze...

Zgadzam się w 100%. Zauważyłem, że przykładając się do jednego zdjęcia można osiągnąć duuużo więcej niż strzelając 100 mówiąc: "coś sie na pewno wybierze".
Ostatnio miałem przyjemność pracować z aparatem mentor panorama (format 5x7) Wykonanie zdjęcia zajęło 2 godziny + 1 godzina w ciemni (ten czas przez to, że nie znam dobrze tego aparatu, zapewne następnym raem potrwa to krócej ;] ). Było to pierwsze od wakacji zdjęcie z którego jestem tak zadowolony.
Cyfrę obecnie (razem z moim tatą) wykorzystujemy jedynie do zdjęć próbnych. Nadaje się do tego znakomicie ;]

Reasumując: iść na jakość, nie na ilość :]

Marcin pisze...

Marcin K, tak samo Iczek.

Z każdej technologii trzeba się nauczyć korzystać. Osoba która umie odciąć się od sprzętu, może i cyfrą celebrować 2 godziny zdjęcie zanim naciśnie spust. Cyfrografia i internet powoduje, że wcale nie powstaje więcej wspaniałych i więcej knotów niż kiedyś - po prostu teraz jest łatwiej się nimi podzielić.

Czasami też uderza mnie swego rodzaju hipokryzja, że prawdziwe zdjęcie powstaje tylko na kliszy. Idąc tym tropem, prawdziwe zdjęcie to techniki szlachetne i jeżeli nie zrobimy gumy za pomocą pinhole to nie jest to prawdziwa fotografia.

A propos zmywarki, pewnie masz kiepską, bo w mojej nie trzeba płukać zdjęć, dodatkowo zmywarka naprawdę oszczędza sporo czasu i nie trzeba stać godzinami przy zlewozmywaku myjąc kilkadziesiąt talerzy.

Marcin K pisze...

Marcinie,
nie twierdzę, że cyfra jest be i tylko analogiem można zrobić dobrą fotografię. Znam ludzi którzy celebrują zdjęcia cyfrowe przed naciśnięciem spustu (niestety większość, których znam "strzela" bez umiaru). Osobiście coraz bardziej skłaniam się ku drodze analogowej, gdyż bardzo odpowiada mi obraz który uzyskujemy na kliszy.

CO do zmywarek to nic nie mówie, bo my studenty radzimy sobie ręcznie ;]

MalwinaDeBrade pisze...

Iczku...mam lepszy pomysł na oszczedzanie wody i prądu. Proponuje jednorazowe talerzyki dla gosci!! Najlepiej papierowe, bo to wtedy mozna jeszcze w piecu napalić:-D

MalwinaDeBrade pisze...

albo tak po angielsku rybe z frytkami z gazety:-D Tylko do czego to porównać? hmmmm...do Holgi?