poniedziałek, 16 lutego 2009

Piąty świat....


Już nawet nie jesteśmy w tyle. My jesteśmy końcem końców... w kulturze.
Wracam tylko na chwilkę do kwestii związanych z prezentacją fotografii w Polsce. Z warunkami i standardami, w jakich ogląda się fotografię w naszym 40. milionowym kraju. W kraju zanoszącym się dumą narodową i bogatą kulturą przeszłą.
W kraju Chopina, czy znajdę takie pomieszczenia wystawowe jak prezentuje David Fokos ze swoich wystaw?
W kraju Witkacego, czy znajdę zakład ramiarski, który zrobi mi porządne ramki do wydruków zrobionych ręcznie w ciemni na barycie z namaszczeniem?

Mam nadzieje,że gdzieś tak... może Wy wiecie gdzie?


Zobaczcie te wnętrza, to światło w galeriach, ten klimat... tam po prostu CHCE SIĘ oglądać te zdjęcia.


13 komentarzy:

George pisze...

Piotrze, czy jest jakaś przeszkoda uniemożliwiająca Ci zorganizowanie w Gdańsku takiej galerii? Aha, nie masz pieniędzy! No tak... ;-)

Mały pisze...

No właśnie to chyba jedyny problem - brak pieniędzy. Miejsce by się znalazło - np. któraś z po stoczniowych hal. A faktycznie inaczej ogląda się zdjęcia - dużo przyjemniej - jest klimat!

iczek pisze...

George - mam nadzieję! (i mówię to poważnie), że pieniądze są JEDYNĄ przeszkodą.

Ja obawiam się jednak, że to nie TYLKO pieniądze.

Do tego zapewne dochodzi cała spodnia warstwa kultury w społeczeństwie, które mus zostać wyszkolone, przyzwyczajone do oglądania sztuki.

Myślę,że pieniądze by się znalazły. Ale za pieniędzmi idzie pomysł na prowadzenie, pomysł na refundacje nakładów itd, itp...

Ale ja pytam choć o jeden przykład z Polski galerii na tym poziomie!?
Jeden!?

No i druga strona medalu... świadomość fotografa na temat ważkości prezentacji swoich prac. Świadomość jakie ma znaczenie ramka, tło, światło, papier(!)... mam coraz większe wrażenie, że tutaj jest wiele (WIELE) do przypomnienia ludziom i nauczenia ich.

Dlatego też wpadłem na pewien pomysł... mam nadzieje, że uda się go zrealizować - może z Twoją pomocą :)

jarek pisze...

Wydaje mi sie, ze problemem sa pieniadze, ale tylko posrednio. Dlaczego nie ma prywatnych galerii z tym poziomem prezentacji? Bo nie ma rynku fotografii. Inne sztuki plastyczne jednak znajduja godne miejsca prezentacji. A instytucje kultury? Wbrew temu co sie powszechnie mysli, jest dosc duzo pieniedzy w worku na kulture. Jednak na tyle malo, ze na czyms trzeba oszczedzac. Na takich rzeczach jak prezentacja jest dosc latwo oszczedzac, bo bezkompromisowa prezentacja tania nie jest. I tak jest postep, bo na wiekszosci wystaw ramy wyparly antyramy, co jeszcze kilka lat temu nie bylo taka oczywista oczywistoscia. No i ostatni problem, to rak estetyczny, na ktory choruje polskie spoleczenstwo. Wystarczy wyjsc na ulice i aktywnie sie rozejrzec. Brakuje oddolnego impulsu. Iczek, prawda jest taka, ze wiekszosc gospodyn z Gdanska nie zauwazy roznicy miedzy reprodukcja z Ikei w antyramie, a barytem oprawionym tak jak to pokazuje David Fokos. Jesli znani mi fotoamatorzy nie widza problemu w publicznej prezentacji zdjec 30x40 w antyramach o takim rozmiarze, to jakie wymagania moze miec ktos, kto na przyklad dekoruje swoj sklep szyldem z pomaranczowych liter wycietych z folii PVC naklejonych na turkusowe tlo.

Jurek Plieth pisze...

iczek pisze...

Dlatego też wpadłem na pewien pomysł... mam nadzieje, że uda się go zrealizować - może z Twoją pomocą :)
---
Piotrze, zawsze do usług!

jarek pisze...

Wydaje mi sie, ze problemem sa pieniadze, ale tylko posrednio. Dlaczego nie ma prywatnych galerii z tym poziomem prezentacji? Bo nie ma rynku fotografii.
---
A rynku fotografii nie ma, bo społeczeństwo jest biedne. A ta garstka tych, którzy mają kilka wolnych groszy w portfelu jeszcze 29-go każdego miesiąca, woli je zainwestować w trochę pewniejsze walory aniżeli dobra fotografia, choćby na barycie ;-)

maciejewski pisze...

Tak na marginesie, to nie wiem ile w tym prawdy, ale wielu twierdzi, że Chopin się za Polaka nie uważał. Podobnie zresztą jak Mickiewicz, Kopernik i jeszcze kilku innych, ale nie o tym mowa. Ładna galeria. Ja dla kontrastu pozwolę sobie zarzucić linkiem - budynek, w którym odbywała się wystawa fotografii szkół mody - Fotofestiwal 2006, Łódź (przewinąć trochę w dół):
http://maciejewski.wordpress.com/2009/02/07/yeasayer-2080/

tom pisze...

W takich miejscach odbiór fotografii jest całkiem inny. Wydaję mi się, że wystawy w takich galerii nie miały by problemów frekwencyjnych...

Przemek Kończak pisze...

nie widzę nic nadzwyczajnego w tej galerii. Taka sterylna, bryyy.
Światło ok - to jest ważne. Nie ma nic gorszego niż bliki w pracach. Ale klimat to rzecz dyskusyjna.

W Poznaniu jest słodownia w starym browarze - tu kilka zdjęć:
http://histmag.org/?id=1136

byłem kiedyś na wystawie Horowitza też w starym browarze w galerii nad bookarestem (księgarnia)- też bardzo ok.

negocjatorek pisze...

Pieniądze nie są jedyną przeszkodą. Jestem młodym (bardzo) amatorem fotografii i w wakacje byłem na wyjeździe a później miałem zorganizowaną wystawę... Tyle, że bez mojej wiedzy. Ciągle było mówione, że wystawa będzie. Termin był przekładany kilkukrotnie, aż w końcu okazało się, że wystawa rzeczywiście będzie a co więcej nawet zdjęcia są już gotowe. Jakież było moje zaskoczenie gdy je zobaczyłem (dawałem skany z negatywów sponsorom mojego wyjazdu, aby sobie obejrzeli efekty). I takie skany dali do zodbitkowania do zakładu, którego nie trawie, wsadzili to w antyramy i na wernisażu było mi wstyd tego co prezentowane było pod moim nazwiskiem. Zdjęcia zostały wybrane beze mnie, i były szarymi paćkami jak to skany bez obróbki. Nie mogłem zrobić ich jeszcze raz bo wszystkie pieniądze z fundacji jakie były przeznaczone na wystawę zostały wydane. Więc z wystawami jest bardzo różnie. To moje jedno przykre doświadczenie. Poprzednie miałem lepsze, ale teraz po tym aż odechciewa mi się współpracować z kimkolwiek. Pozdrawiam.

Grisza pisze...

Przykład galerii o dużym poziomie wystawienniczym w Polsce myślę że porównywalnym z tym co na zdjęciu, to MZ Yours Gallery w Warszawie.

iczek pisze...

Grisza, nie obraź się, ale znając YG z autopsji mogę jedynie napisać, że przy tym co widzę za oceanem na przykładach, które podałem, YG to klitka!

Ambitna klitka... bez odejścia od ściany, bez przestrzenie - ot zaadoptowane mieszkanie w kamienicy.

Nie można tego porównać do prawdziwej galerii :)

Zbyszek Carewicz pisze...

Jezeli chodzi o sama oprawe moge podeslac namiar do firmy, ktora oprawia wystawy dla Yours Galery. Jezeli szukasz miejsca na wystawe to mysle, ze znalezienia takiego nie jest wielkim problemem w Warszawie. Problemem jest to, ze w wiekszosci przypadkow bedziesz musial za to zaplacic (oprawa, itd.) Niestety dla wiekszosci galeria to miejsce ktore zapewnia tylko cztery sciany, a autor dba o reszte. Bardzo rzadko galerie zapewniaja cos wiecej, np. osobe ktora napisze dobry tekst towarzyszacy wystawie. Smutne to niestety ale w dzisiejszych czasach musisz zrobic zdjecia, wyprodukowac je, oprawic, poszukac sponsora to moze jakis katalog uda sie wydrukowac.

jknapek pisze...

Pieniądze, pieniądze i jeszcze raz pieniądze .

No i może 5% talentu .