poniedziałek, 2 lutego 2009

Opukiwanie...


- Nie możemy o tym porozmawiać...?
Puste miejsce po szczoteczce w łazience było jak migająca przed przejazdem kolejowym czerwona lampka.
- Daj spokój... Wałkowaliśmy to setki razy.
- Zgadza się, a Ty uparcie twierdzisz, że nic się nie da zrobić, że to bez sensu. Urządzasz pusty melodramat z czegoś, co wymaga jednego pieprzonego przytulenia.
- Za to Ty rozwiązujesz wszystko przytuleniem, z którego uczyniłaś pieprzone lekarstwo na wszystko i nawet wtedy potrafisz robić mi wyrzuty i sprawy, które tylko w Twoich ustach urastają do rangi problemu egzystencjalnego. Nie mogę już... Nic nie interesuje mnie, że to wygląda jak melodramat.
- Tylko nie zacznij mówić o tym, że faceci to atawistyczne zwierzęta w nowoczesnym świecie... że potrzebujecie pieprznąć drzwiami co jakiś czas... że musicie przekląć... a ten tekst o tym, że potrzebujecie inną babę zdobyć choćby dla sportu to już naprawdę poniżej poziomu inteligentnego faceta.
- No właśnie... i taka z Tobą rozmowa, za każdym razem tak samo.

Przez chwilę wisiała przewieszona przez jeszcze wilgotną od opukiwania maszynki umywalkę. Nigdy nie podejrzewała, że dwa centymetry kwadratowe pustej przestrzeni po Jego lewej stronie umywalki tak ją zamrozi.

- Nie będę robić z siebie płaczącej, zrozpaczonej idiotki...
- Czy ja Ci każę...?
- Nie każ mi się błagać! Czy mam z siebie zrobić taką kretynkę, co to ją facet leje, a ona go przeprasza, że żyje...!?
- Zwariowałaś.
- Może, ale takie Twoje uciekanie jest szczeniackie.
- Czy to nie Ty twierdziłaś, że jestem wielkim dzieckiem?
- Ok, rozumiem, że mamy etap czepiania się słówek...
- Nie, nie czepiania się, po prostu nawet nie dostrzegasz takich drobnostek. Zebrało się. Mam dość i nazywaj to jak chcesz. Wracałem już dziesiątki razy. Zostawałem. Przytulałem, choć kompletnie nie miałem na to ochoty, bo dla mnie nie jest ważne przytulanie. Ważne, że jesteś obok w pokoju, ważne, że jesteś moja i że rozumiesz kiedy patrzę na Ciebie inaczej niż na setki innych.

Nie umiała utrzymać łez. Przerażało ją, że pokazuje mu słabość. Że prędzej czy później blokuje się płaczem. Jakby słowa, które chce powiedzieć zamieniały się w krtani w łzy i cisnęły się do oczu.


- Słuchaj... nie pasujemy do siebie. Nie możesz nam nawet zarzucić, że nie próbowaliśmy. Po prostu nie wychodzi nam.
Wszystkie mydlano-serialowe dialogi zamknięte w trzy zdania.
- Tobie nie wychodzi... - łkała.
- Może... a może po prostu nam...?

Oczywiście zamknął drzwi po cichu. Też to gdzieś widziała w filmie. Tak dobitniej. Lewa strona umywalki lśniła. Odgłos opukiwania szczoteczki dobiega zza ściany. Sąsiad dopiero wstał.





'pomysł' (za Iczkopedią) - rodzaju męskiego; przychodzi i odchodzi; umiejętność rozmnażania najczęściej używana w konstrukcji: zapłodnić kogoś pomysłem; niestały; powracający; często używany w fotografii.

8 komentarzy:

maciejewski pisze...

Tym razem to już naprawdę nie rozumiem o co chodzi. Acz bardzo ciekawie napisane. Tak realistycznie, nie wiem, czy nie zbyt realistycznie jak na fikcję. O ile to fikcja. Nie wiem.

cisza i czas pisze...

a moze to nie fikcja?

tylko jedno jest zastanawiające, ta Iczkowska sklonnosc do przerabiania wszystko na fotografię. Moze rpzerabiania to złe słowo, ale jakos rozbroila mnie ta opowiastka i nie moge znalezc odpowiedniego, w sumie mozna to porownac do zmiany systemu :P probowalem, nie dogaduję się z..... Tu nie wymienie zadnego by nikogo nie urazic, zreszta nie probowałem, wiec nie wiem

Rosomak pisze...

o co chodzi z tym opukiwaniem [maszynki, szczoteczki]? uwiera mnie to słowo.

iczek pisze...

W roli mężczyzny posiadającego lewą stronę umywalki wystąpił... - POMYSŁ (fotograficzny) :)
POMYSŁ, który mnie porzuca regularnie
POMYSŁ, który zachowuje się jak facet.
POMYSŁ, który chyba obecnie porzucił mnie na dobre...


Sorki - chyba trochę przesadziłem z "myślą ukryta" :)

iczek pisze...

Opukiwanie - nowoczesne maszynki posiadają te właściwość, że się "zapychaja" w całym bloku w godzinach rannych słychać więc opukiwanie maszynki o brzeg umywalki..:)

ana pisze...

myślę, że pomysł całkiem fajny, nawet jeśli mielibyśmy spojrzeć na prawą stronę umywalki...

Kwantowy pisze...

Ja opłukuję...

krystian pisze...

za Kwantowy ;)))