czwartek, 12 lutego 2009

Cztery tuziny talentu... okiem Annie.


Duety, zespoły, wspólna chemia i efekt...!

O tym opowiadać ma kolejna sesja Annie Leibovitz dla Vanity Fair. I powiem Wam szczerze... cóż z tego, że to znane osoby i samograje.... cóż z tego, że Annie zna ich wszystkich prywatnie i zrobią dla niej wszystko... cóż z tego, że pachnie to łatwizną i powtórkami...

To po prostu jest kawał świetnej roboty fotograficznej i mogę gapić się na to całymi dniami... :)

Zapraszam.

Tutaj Sesja...
Tutaj Backstage...
Tutaj Video...



fot.: Annie Leibovitz


7 komentarzy:

asmo pisze...

... i nawet cię nie brzydzi, że Ledger sklejony z Nolanem? ;)

Anonimowy pisze...

Iczku, jest tylko jedno ale, do każdej pracy należy dobrać odpowiednie narzędzie. Myślę, że znacznie bardziej do komercyjnych portretów nadaje sie "mniejszy" aparat, łtwiej wtedy o złapanie decydującego momentu, który nie odnosi się li tylko do ulicy, ale też do studia. Praca z wielką kamerą ... owszem, ale do zupełnie innej fotografii. Może byś tak sie przeprosił z hasselbladem choćby ...

I nie w budżecie siła !!!
... tylko w chęciach i umiejętnościach. Twoje studio pozwla spokojnie na tego typu realizacje ...

Paweł

Paweł K

ketafix pisze...

a co ma być brzydzącego w Ledger'rze z Nolanem ?

iczek pisze...

Paweł - studio studiem, a talent talentem :)

Mały pisze...

Faktycznie można siedzieć całymi dniami i gapić się w te zdjęcia. Gdzie Ty to wszystko wynajdujesz - pewnie setki stron przeglądasz szukając takich ujęć - skąd bierzesz na to czas?

guerilla pisze...

To nie jest problem czasu - wystarczy wiedzieć gdzie i jak szukać :)

Aga Cudak pisze...

dziękuję za linki, z przyjemnością sobie pooglądałam!! Nic tylko podziwiac i marzyć, że któregoś dnia choć w jednej dziesiatej cos takiego świetnego się zrobi. Warto probowac.
pozdrawiam