środa, 14 stycznia 2009

Nauka całe życie...

14 stycznia 2008, godz.: 00:15

Przed pół godziną nauczyłem się kolejnej rzeczy w swoim życiu....
Krótka powiastka...


Kasety leżą przygotowane na krześle. Łazienka uszczelniona szarą taśmą. Kuweta lewa - wywoływacz. Kuweta prawa - utrwalacz. Pomiędzy nimi kran, a na końcu ścieżki - demineralka ze zmiękczaczem.
Ciemność. Krótkie paznokcie podważają cięta w wymiar 4x5 cala błonę w takt tykającego w kieszeni stopera. Fiszka ląduje w lewej kuwecie i...
No właśnie. Znacie to uczucie, gdy coś idzie nie tak, ale jeszcze dokładnie nie wiecie co. Trochę tak jak w filmach grozy, gdy widz już wie, że na bohatera czeka zmutowana ośmiornica tuż za rogiem, a brzęk potrącanej szklanki, to nie (jak się wydaje bohaterowi) żona w kuchni, ale macka ośmiornicy.

No i właśnie to dziwne wrażenie mnie ogarnęło, gdy fiszka w kuwecie wygięła się w łódeczkę....!?
Nigdy wcześniej to się nie zdarzało...!
Ale twardo odsiaduję swoje 8,5 minuty z głową opartą o ceramicznego strażnika marki Grohe...
Płukanie pod kranem, chlup do utrwalacza i chwila prawdy, łapa na włączniki... cyk... o rzesz ty!

Nie ma obrazu... wypoconego godzinami sesji...
Patrze pod nogi... też go nie ma...
Fiszka jakby nienaświetlona w ogóle.

Coś schrzaniłem. Pomyliłem wywoływacz z utrwalaczem...?
Łapa ląduje w kuwetach, do nosa... nie no gra.

Druga szitka.... to samo. Łzy.

Kto może nie spać o 24.00...?

- Dzerry co robisz...?
- Baryty właśnie naświetlam... co jest....?
Czyż to nie piękne... Obaj siedzimy w łazienkach zamknięci, jak niewolnicy w swych galerach przykuci do wioseł...
- Mam problem z Xtol... nie woła mi filmu... Chyba, że pomieszałem wywołke i utrwalacz...
- Weź dwa kawałki naświetlonego filmu i wrzuć do obu kuwet. W wywoływaczu zrobi się czarny, w utrwalaczu przezroczysty.
No właśnie. Uwielbiam najprostsze rozwiązania i ludzi z wiedzą... Ja bym chyba prędzej wypił na próbę...:)

Wygląda na to, że kuwet nie pomyliłem.
Druga kaset leży i czeka.
Cóż.
Znowu próba.

Wkładam fiszkę w ciemności z trwogą i... nie robi się łódeczka!!!
Alleluja!
Dwie fiszki wywołane. Dwie stracone.

Dzisiaj nauczyłem się:
- że nie da się wywołać slajdu w wywoływaczu do filmów BW
- że slajd zanurzony w wywoływaczu Xtol wygina się w łódeczkę
- że opisując kasety po załadowaniu filmu należy się skupić i nie brać do ciemni opakowania Fuji Provia i Kodak Trix jednocześnie

:)

PS
Dzerry - thanks!.
Mam nadzieje, że Twoje baryty wyschną elegancko.... :)






13 komentarzy:

George pisze...

...Dzisiaj nauczyłem się:
- że nie da się wywołać slajdu w wywoływaczu do filmów BW...
---
Piotrze, a nie prościej było mamę zapytać?
;-)

iczek pisze...

Wiesz... organoleptycznie nie umiem jeszcze rozpoznawać materiału po ciemku...:)

Mama nie pomoże...

Rosomak pisze...

dostarczyłeś mnie i żonie sporo zdrowego uśmiechu przy porannym czytaniu tego posta :)

Rafa pisze...

Witaj, kup sobie jakie kolwiek jobo do kręcenia, znikną kuwety, pojawi się błogi uśmiech zadowolenia i powtarzalność. Nie lubie być wujkiemdobrarada,ale myślę że już czas na krok naprzód w technologii wołania. Mam nadzieję że sie nie obrazisz,

iczek pisze...

Rafa - ale ile ja chemii muszę wlać do Jobo żeby jedna fiszkę zrobić... pewnie z litr lub więcej...

A ja wołam maks 4 fiszki na miesiąc, dwa... :(

Już prędzej nad tymi rurkami PCV myślałem..

Rafa pisze...

Rury pcw? Chcesz wyważać otwarte drzwi?
4x5 wywołasz w jednej setce, są takie małe jobo, mam na myśli krótkie, nie zajmują wiele miejsca. Nie znam bardziej ekonomicznego sposobu. Raz tylko wołałem w kuwecie.....bez sensu, jakieś plamy i brudy, może dlatego że wołałem format 24x30cm
Przyznaję się, jestem b. wygodny, w ciemni spędzam wiecej czasu niż w domu, to mnie może tłumaczy dlaczego lubię np. dobre oswietlenie ciemni i powiekszalniki ktore skonstruował człowiek dla człowieka z myślą o jego radości z pracy.

Spróbuj, a już się z nią(jobo) nie rozstaniesz.

iczek pisze...

Zaintrygowałeś mnie...

Apate pisze...

Normalka, ostatnio wywołałem pust, nienaświetlone fiszki, bo wziąłem do łazienki nie tą kasetę...

Pawel pisze...

"Wiesz... organoleptycznie nie umiem jeszcze rozpoznawać materiału po ciemku...:)"

Iczku, no proszę cię, to po co producenci robią rożne oznaczenia na rogu klatek? jeden ruch palcem i wiesz czy to provia czy trix.

Też polecam jobo, sam używam i sobie cenie, niestety jeśli chce się wołać tradycyjnie to strasznie dużo chemii chleje, aby szpula z klatkami była całkowicie zanurzona trzeba ok 1,3L.

Jeśli rotacyjnie to tylko 270ml.

Alternatywą jest HP cobi plan (1l chemi), albo
paterson orbital (ok 100-150ml), ten drugi jest do wołania odbitek kolorowych ale z powodzeniem sprawdza się przy kliszach. Można w nim wywołać 4 x 4x5, 2 x 5x7 lub jedną klatkę 8x10. Paterson na ebayu.co.uk to koszt ok 20-30 funtów.

iczek pisze...

Paweł- no ja wiem, ze perforacja, ale pomyślałbyś aby to sprawdzić palcami skoro kaseta jak wół opisana: 320T :)

A tego Patersona sprawdze... danke

Pawel pisze...

Hmm być może gdybym wołał w kuwetach to bym nie sprawdził, ale wsuwając klatki na szpule trzeba zrobić to emulsją do wnętrza, wiec trzeba paluchem sprawdzić te oznaczenia.

tu masz co nieco o orbitalu i wołaniu w nim filmów.

http://www.rogerandfrances.com/photoschool/ps%20how%20orbital.html

http://pig.sty.nu/wiqi/paterson_orbital.html

iczek pisze...

Bajer - kupuje!

Pawel pisze...

Szkoda ze ten temat nie wyszedł wcześniej, bo parę dni temu skończyła się aukcja

http://cgi.ebay.com/ws/eBayISAPI.dll?ViewItem&ssPageName=STRK:MEWAX:IT&item=140293521134

Miałem licytować, ale zmogła mnie grypa, sprzedawca był skłonny wysłać do polski, napisał mi ze koszt wysyłki to ok 12 fontów.

Niestety z tymi patersonami to jest tak ze nie są już produkowane, ale pojawiają się od czasu do czasu aukcje z nimi.