środa, 28 stycznia 2009

Fotoreklama...


Parę postów temu pisałem o reklamach na mieście wiszących. Właściwie nie pisałem, ale utyskiwałem i cierpiałem werterowsko, że taki chłam się sprzedaje i wciska ludziom.
No a przecież można zrobić dobre zdjęcie i z pomysłem je sprzedać zarówno klientowi, jak i odbiorcy.
Czasami to nawet takie reklamy fotograficzne stają się arcydziełami i zaczynają żyć własnym życiem, czego niezbitym dowodem i niekwestionowanym numerem jedne jest OlivieroToscani.

Są oczywiście i inni, których może nie widać za bardzo, ale są.

I tutaj chciałbym skręcić trochę w tych dywagacjach, bo co bardziej cwani czytelnicy tego blogu zwrócą mi uwagę znowu, że rozpatruje coś do d... strony :)

Skręcam więc i mówię...
Tak - wszystko zależy od klienta. Wiem!
Są tacy, którzy w życiu nie uwierzą, że można reklamować majtki nie za pomocą gołej, cycatej baby i wypiętej pupy. Większość osób odpowiedzialnych za strategię marketingowe i reklamę w tych mniejszych firmach (spoza czołowej 10 reklamodawców) po prostu jest kompletnie niekompetentnych. Poza tym - jak przekonać właściciela firmy produkującej karmę dla psów, że fotka z miską, karmą i psem to banał...?! :)

No.. pozostaje ufać, że takie kampanie jak poniżej zaczną pojawiać się kiedyś częściej i będą równie ambitne.





fot.: Marco Grob (dla Seata)



5 komentarzy:

stolica i okolica pisze...

Fajne, pytanie tylko ile w tym fotografii, a ile PS?

wojtek lucki pisze...

Te zdjęcia przypominają mi stylistykę reklam Agfy Scali z lat 2001-2003 bodajże [pamiętam jeszcze ze śp. "Pozytywu"].

guerilla pisze...

@stolica i okolica - ale to są reklamy, nie zapominaj

jacektaran pisze...

No ale mimo wszystko pupa jednak jest! :)

iczek pisze...

Ale majtek nie reklamuje :)