poniedziałek, 5 stycznia 2009

Ba now... i tylko teraz


Wiem, wyjdę znowu na buca i zarozumialca, ale cóż...


Chcę powiedzieć, że banał mnie razi!
Banał mnie mierzi!
Banał mnie zniesmacza!


Kiedy czytam o kolejnym artyście fotografiku z pięcioma dyplomami w kieszenie, w tym cztery z nich zdobyte na uczelniach, których rok akademicki trwa mniej więcej tyle, co podróż IC z Gdańska do Warszawy, który organizuje cykl wystaw poświęconych autoportretom części swojego ciała ujętych w "lęk przed cielesnym przemijaniem" - to mnie szlag jasny trafia i pojawia się w ustach dziwny niesmak przyprawiający mnie o mdłości.

I widzę ci ja te zdjęcia rąk, paznokci, dłoni, stóp, ramion na czarnym tle z ponakładaną maską, która "postarza" te dzieła i do tego mam cztery strony opisu "kontekstu artystycznego", i zastanawiam się dlaczego banał znajduje odbiorców...!?

Takich rewelacyjnych pomysłów są miliardy: - zrobię sobie sesje stóp i tak przez dwa lata codziennie, - nalepię milion fotek na ulicy i zrobię 'real street photo', - postawie przed obiektywem człowieka bez ręki z opaską i nazwę cykl "jednoręki bandyta" (w tle maszyna do gier)... no żesz... sprowadza się to do tego właśnie.

Na szczęście, a moje nieszczęście, tylko promil z tych pomysłów znajduje swoją realizację pomimo idiotyczności i banalności - ale jednak znajduje! i To mnie przerasta...

Przerasta mnie też fakt, że ktoś chce to pokazywać w galeriach... banał...


Ech... wiem... gdyby nie takie banały to napiszecie zaraz, że zupy Campbell też by się nie ukazały, bo czyż może być coś bardziej banalnego niż zupa w puszce...

Wiem, wiem... nie mam racji... ale nadal nie cierpię banału. Może dlatego że zań nie wychodzę... :)?


10 komentarzy:

Kraftsman pisze...

Skoro już ustaliłeś samorzutnie, że nie masz racji, to może wystarczy przestać się turbować tym wydumanym problemem?

iczek pisze...

Ja wiem...?
Młody Werter się we mnie odezwał... ;)

A.Prugar pisze...

iczku, iczku, iczku...
Niestety takich jak my jest coraz mniej a takich jak oni, coraz więcej...

k. pisze...

Ja stosuję wygodną zasadę, że tylko czas pokaże, czy czyjeś dzieła się obronią i zyskają uznanie. Banału jest masa, ale wydaje mi się, że banał jest banałem tylko jeśli ktoś go w wtłacza w ramkę oryginalności artystycznej i macha nam w tym celu dyplomem co by pokazać, że on/ona jest artystą więc wie. Jeśli zaś, ktoś sobie coś tam pstryka, ale nie udaje, że to co robi jest sztuką przez wielkie S, to zostawił bym go w spokoju.

jacektaran pisze...

Myślę, że w ogóle w swym głownym nurcie fotografia dąży do banału. Banał jest wszędzie - w modzie, w reklamie, w akcie, reportażu - wszędzie tam najprościej sięgnąć po ów banał, a dlaczego? dlatego, że po pierwsze jest on najłatwiej przyswajalny przez masowego odbiorcę. Po drugie - najłatwiej wokół niego zbudować pseudoartystyczny bełkot, który kupi masowy odbiorca z aspiracjami, a być może też odbiorca zawodowy, czyli krytyk, kurator itd. Rzekłbym nawet, że ten drugi aspekt banału w sztuce jest nawet groźniejszy. Wszystko co banałem nie jest płynie sobie jakimiś strumyczkami podziemnymi, jakimiś rzeczkami, które mało kto zna. Bo czasami trudno do nich dotrzeć, a czasami trudno zrozumieć, jeszcze trudniej przejść. No i trzeba też postawić pytanie fundamentalne? Gdzie przebiega granica banalności? :)

iczek pisze...

No bo jest tak, że ten wpis nie rozstrzygnie tego, że to dyskusja na trzy noce przy grzanym winie...

Niemniej ja tylko chciałem zaznaczyć, że mnie to męczy...

Jacku - wiele tutaj pytań... :)

jacektaran pisze...

Mnie sam banał jako taki w sztuce nie męczy. Ale pierwszy akapit Twojego dzisiejszego wpisu uwiera mnie tak samo :)

iczek pisze...

;)

Dzieciak taki ze mnie...):

Anonimowy pisze...

dwie uwagi:

a) banalnosc jest wzgledna. cos co dla jednej osoby jest banalne dla innej nie bedzie i vice versa. chocby dlatego, ze banal jest zwiazany z kultura, wychowaniem, doswiadczeniami.

b) czy nie lepiej ignorowac cos, co mi wydaje sie banalne? wszak niejako z definicji nie zasluguje na uwage?

i uwaga dodatkowa: "Niestety takich jak my jest coraz mniej a takich jak oni, coraz więcej..." - okropnie brzmia mi te slowa. cos w stylu "my elita, oni pospolstwo"

pzdr, r

anka pisze...

fotografia w dzisiejszej erze jest ogólnie banałem...
anka