poniedziałek, 1 grudnia 2008

Album Fantomas...


Długi Targ. Starsza kobieta o ostrych rysach siedzi pod zadaszonym ogródkiem przy jednej z kawiarni. Nosi ostry makijaż. Ma czarny kapelusz i zimowe już palto.
Wyciąga z papierośnicy papierosa i odpala leniwie.

Scena filmowa. Reżyser pół dnia musiałby ustawiać taką scenę. Malowane kredką brwi tej kobiety unoszą się za każdym razem, gdy zaciąga się łapczywie.
Czerwień ust obija się od bieli twarzy i czarnego palta jak krew spływająca ze ściśniętego fragmentu bibułki z tytoniem.

Graflex rozkłada się długo. Cholernie długo.
Statyw zacina się dokładnie wtedy gdy powinien żeby mnie wnerwić.
Kobieta spokojnie nadal tkwi w pozie oparta łokciem o niedoczyszczony z deszczu stolik.

Pytać czy nie pytać - zawsze to pytanie kołacze mi się po głowie w takich sytuacjach. Mając szeroki kąt, spokojnie mógłbym ją skadrować tak, że nie zorientowałaby się, że robię zdjęcie jej. Ale ja chce portret. Muszę spytać, muszę zagadać.

- Czy mógłbym pani zrobić zdjęcie? - w ciszy deszczowego dnia moje pytanie brzmi jak wystrzał armatni. Kobieta nie odrywając papierosa od ust sączy przez szparkę między kącikiem ust a filtrem:
- Nie.

No to koniec. Jedno proste pytanie załatwiło temat. Gęsia skórka z karku (zawsze ją mam przed zrobieniem zdjęcia na ulicy) znika bez śladu. Odprężenie. No cóż...
- A po co Pan robi? - wraca nadzieja. Kark znowu sztywnieje. Wyjaśnienia, że dla siebie, że dla sztuki.... słowa płyną potokiem... wprawiony kurcze jestem. Gładkie słowa zalewają prawie niedopalony pet wciskany przez kobietę w zapapraną deszczem i żarem popielniczkę.
- Ale ja nieładnie wyglądam... - jest moja pomyślałem. Kobieta zawsze jest kobietą, nawet babcia.

Już czułem to zdjęcie. Już prawie widziałem ten kadr, efekt na Fuji. I wtedy stała się rzecz dziwna. Już przekonana kobieta zrezygnowała...

Dlaczego?
Czy zadałem złe pytanie?
Przecież wytoczyłem cały arsenał zdobytych doświadczeń i socjotechnik.

Takie zdjęcie!
Cóż... w domu otworzyłem album niezrobionych zdjęć i wsunąłem po cichu nienaświetloną szitkę tuż obok wszystkich pozostałych.
Coraz grubszy ten album...