środa, 26 listopada 2008

Orły, sokoły, herosy...?


Gdzie Ci fotografowie, prawdziwi tacy...!?

Chce się parafrazować słowa śpiewane przez Dankę Rinn, poszukując "wodzikiem" myszki na ekranie jakiś informacji o dobrych polskich fotografach uznanych za mistrzów w świecie. Takich, co to uznanie zdobyli na świecie nie pół wieku temu, ale teraz. Dekadę chociaż temu. Mam na myśli profesjonalistów, a nie artystów, bo tutaj weryfikacja tego czym jest sukces artystyczny jest ulotna.
W branży profesjonalistów, wyznacznik jest jeden. Kasa i głośne nazwisko.
Więc gdzie są nasze tuzy...!?

Jasne, wiem że powodów jest milion (od braku tradycji, po kiepski rynek), ale brakuje mi choć jednego wielkiego polskiego fotografa mody, reklamy czy portrecisty w światowej czołówce. No po prostu czarna dziura i nawet jak zapycham to rodzimymi nazwiskami, to nadal są one znane ale na lokalnych balach Playboy lub innej Vivy... O tak - tam oni królują i brylują... Tyszki, Poremby, Wolańskie...

Nie aby ich obrażać, bo są naprawdę niektórzy z nich świetni i czapa z głowy, ale lokalesy takie, że nie wiem w czym rzecz iż nie mogą się przebić...

Szkoda.
Chciałbym wiedzieć, że jest gdzieś taki polski Toscani, Lachapelle lub Lindbergh....
Ech....

http://www.jacekporemba.com/

http://www.marcintyszka.com/
http://www.robertwolanski.com/