czwartek, 20 listopada 2008

Tomek, Tomek - quo vadis...?


...chciałoby się zakrzyknąć patrząc na kolejne zmagania Tomka Sikory z fotografią. Tak po prawdzie to musiałbym użyć aż dwóch cudzysłowów w tym zdaniu.

W jeden włożyć słowo 'zmagania', a w drugi 'fotografią'.


Czytam oto, że Tomek robi kolejną wystawę swoich dzieł. Tym razem, po rozmytych plenerach robionych przez szybę samochodu, uznany fotograf robi rozmyte głowy. Na wszelki wypadek całość okrasza wątkiem duchowym, bo te głowy to nie są jakieś zwyczajne głowy. To są głowy nadzwyczajne... głowy buddystów.

I dzięki temu stają się one niejako ważniejsze od głów nie-buddystów. Na dodatek portal opisując to "wydarzenie" na wszelki wypadek używa sformułowania: "niekonwencjonalne portrety". To pozwala tak naprawdę (umówmy się) wszystko uznać za sztukę.


I tak patrzę ja ci, na te "fotografię" i uwierzyć nie mogę, że tego skądinąd kiedyś bardzo dobrego fotografa jeszcze ktoś chce promować. Magia nazwiska działa.
Równie zniesmaczony byłem po "wykładzie" Gierałtowskiego w Sopocie i jego nieuzasadnionego uwielbienia dla samego siebie i oszukanego dystansu dla samego siebie.


Tomku, Tomku.... dokąd idziesz. Dokąd prowadzisz swoją fotografię...?
Tam nie ma nic. Wracaj!

fot. Tomek Sikora (źródło: Świat Obrazu)



Tribute to... Beata


Już nie raz pisałem, że moje zdjęcia są wynikową pracy kilku osób. Pomysłów kilku osób i zaangażowania w pracę kilku osób. Jednak jedna osoba jest mi szczególnie bliska i śmiem... gdzież tam... pewien jestem, że 90% moich zdjęć, w tym te moim zdaniem najlepsze nie powstałyby bez tej osoby.

Tak więc dzisiaj nie będzie o wielkich fotografach i wielkich filozoficznych dywagacji nie będzie.
Dzisiaj składam hołd Beacie... mojej wizażystce.
Mam nadzieję, że nie obrazi się za to "mojej", ale tyle lat Beato.... ech....

Beatko, wrzucam kilka zdjęć z naszych sesji... :) Łeb mi pewnie urwiesz kobieto, ale musiałem Ci jakoś podziękować. Jednocześnie zdałem sobie sprawę wertując megabajty dysku, że najlepiej znam Twój prawy tylni profil :) Ot tak, raczej zawsze przy pracy Cie "łapię" :)

Ale pierwsze zdjęcie dedykuje Nam.... tak na dobrą przyszłość :)!!!


Beato - danke, thanks, merci bien, gracias, grazie, большое спасибо !!!



backstage... latka płyną... śmy tych sesji trochę zrobili....


bywało ciężko..:)



wiatr i słońce w oczy...


zimno aż podkład zamarzał...


dziwnie też bywało...



PS
Każdy z nas ma chyba osobę, które zawdzięcza jakieś zdjęcie. Pamiętajcie o tych ludziach, którzy pozwalają Wam realizować swoje pasje fotograficzne. Czasami to dzięki nim robicie dobre, najlepsze zdjęcia.



PS2
Poprzedni wpis to naturalnie żart, gdyby ktoś nie daj boże przesłał Lindberghowi "jego" zdjęcie ;)