czwartek, 23 października 2008

Duszy sprzedawanie...światła okiełznanie...?


Tia... światło zastane fajne jest i zawsze powtarzałem, że tylko ono mnie kręci. Kilka wizyt w studio i kilka podstawowych oświetleń sprawiło, że i ta prawda musiała zostać zweryfikowana.

Bo jest jednak coś w tym panowaniu nad światłem. W tym całkowitym kreowaniu sceny i tego, co będzie na negatywie. Fajne to w sumie...


Zabawa w słońce. A nawet w kilka słońc wciągnęła mnie zdecydowanie. Myślę, że będę chciał zanurzyć się po uszy w tym temacie. Czy zaprzedam "prawdziwą fotografię"? Tyle o niej pisałem i tyle razy podkreślałem, że plener i naturalne sceny są mi bliskie. Cóż... człek się zarzeka setki razy, że nie wypije coli i nie zje BigMaca , a i tak przegrywa. Już nie wspominam o tych, co rzucają palenie... :)

A może znowu mam jaką jazdę na przesadzanie i można połączyć obie formy nie gubiąc się w tym sztucznym świetle...? Okiełznanie tych światełek błyskających jest ciekawe w sumie...


Żeby jednak nie zabrnąć za daleko i mieć gdzie się wycofać, instaluje się w studio, które jest jednocześnie atelier. Prawie cała ściana ze szkła :)):)

Mmmmm...

Trzymajcie kciuki... za pół roku zapraszam na balangę... :)

A na koniec robię Wam zdjęcie... znaczy Jarek, nie ja... :)