poniedziałek, 20 października 2008

Dywagacja filozoficzna...


Trafiła w moje ręce wczoraj dość leciwa już książka o Ryszardzie Kapuścińskim. To właściwie rozmowa przeprowadzona przez Witolda Beresia i Krzysztofa Burnetko z Guru Reportażu. Tytuł jest znamienny: "Kapuściński: nie ogarniam świata".

Pada w niej pewne zdanie, które na siłę trochę chce przełożyć na język fotografii. Na siłę, bo sam nie wiem co z tego wyjdzie.

Zdanie to mówi, że pierwszych 385 osób z listy najbogatszych ludzi świata posiada majątek, który odpowiada 45% populacji ludzi na świecie. Innymi słowy, licząc, że mamy 6mld ludzi, to te prawie 400 osób ma tyle kasy ile ok. 2,5 mld pozostałych ludzi na planecie...!

Zdanie to podsumowuje dłuższy wywód na temat potężnego rozwarstwienia ekonomicznego, które z roku na rok jest coraz większe. I posuwa się dalej. Dodam jedynie, że zdanie to pochodzi chyba z końca lat 90! To, co jest teraz!?


A ja jąłem się zastanawiać, czy analogicznie można to przełożyć na fotografię. Czy wraz z GIGANTYCZNYM otwarciem dostępu do fotografii przez cyfryzację wzrosła liczba wybitnych fotografów?

Oczywiście obraz ten może być mocno zafałszowany, bo epoka Internetu pozwala nam po prostu poznać więcej fotografów niż jesteśmy w stanie sobie wyobrazić, ale tych wybitnych jest więcej czy nie!?


Ja niestety mam wrażenie, że obie te wartości (ilość aparatów i wybitność) nie rosną proporcjonalnie. Wręcz rozbiegają się...:(