czwartek, 2 października 2008

Prawdziwa cnota...


... i sami wiecie co dalej.


Krytyka w sztuce i między innymi w fotografii schodzi na psy.

A dokładnie, na psy schodzi to, że ludzie nie umieją ani przyjmować krytyki, ani jej prawić. To dziwne w sumie, bo już starożytni Grecy uczyli się krytykować. Nazywało się to inaczej wówczas (warto poszperać w Google), ale zamiar był ten sam: w umiejętny i inteligentny sposób (czyli nie wprost) wyrazić swoją opinie o idei, która stawała na panelu pośród zebranych.

Teraz ani jedno, ani drugie - czyli celna i cięta riposta - to już rzadkość. Jakże boleje nad tym. Oto bowiem większość dyskusji zaczyna się o kończy w jednym i tym samym miejscu - mianowicie ludzie nie potrafią się słuchać, a w internecie nie potrafią czytać. Nie dość tego, wszyscy chcą być tylko gładzeni po głowie. Czym dłużej są, tym bardziej przyzwyczajają się do tego i trudno im przyjąć nawet sugestię, że nie są boscy. A jak już ktoś coś napiszę nie tak, to nie umieją zmyślnie wejść w dyskusję. Wytaczają działa, które mają się nijak do całości sprawy.


Coraz częściej ręce mi opadają kiedy na jedno napisane zdanie, ktoś obrzuca mnie inwektywami tylko dlatego, ze w jego głowie zrodziło się jakieś wyobrażenie tego, co niby ja napisałem (choć tego nie napisałem). Więc szybko żegnam takie grono. Problemem jest to, że coraz mniej jest miejsc poświęconych fotografii gdzie ludzie nie obrażają się na oponentów i grecka sztuka retoryki jest podtrzymywana.

Proszę Was Czytelnicy tego bloga - hołubmy te wiedzę. Hołubmy też zasadę prawa do odrębnego zdania co do naszych fotografii u innych.

Mało tu o fotografii, ale tak jakoś wyszło. Na koniec za to będzie zdjęcie :)



Gdańsk, Główne Miasto
czerwiec 2008


Współczesny MugShot...


Urocze info dziś wygrzebałem. Oto aresztowany 1333 razy Amerykanin Henry Earl. Przy każdej prawie okazji robiono mu zdjęcia na komisariacie.
Czy to jest podobne do MugShot?:)

Ale myślę, że niejeden współczesny kurator z pewnością z wielką pompą zrobiłaby wystawę z tych zdjęć na przykład w CSW :)





Nie oglądajcie do końca. Nie warto... choć gość sympatyczny.