czwartek, 4 września 2008

Ratujcie negatyw...!!!


To był piękny dzień.
Dzień, w którym znowu miałem to głębokie przekonanie, że dotykam "treści żołądkowej fotografii".


Ale od początku...

Materiał Polaroid 55 ma same wady i jedna zaletę. Wady to: już nieprodukowane zasoby, cena (jest gigantyczna), delikatność materiału, skomplikowana obróbka, łatwość uszkodzenia przed naświetleniem i .... konieczność płukania negatywu zaraz po wywołaniu. I ta wada jest najgorsza, bo praktycznie uniemożliwia posługiwanie się tym w plenerze, chyba, że zakupi się jakieś idiotyczne urządzenie do płukania, które i tak przecieka.

Zaletą natomiast jest JAKOŚĆ negatywu. Praktycznie brak ziarna. Miękkość.

Twórcy technologii Polaroid znaleźli jednak metodę na pracę w terenie. Kaseta 545 na fiszki 4x5 cala posiada specjalną blokadę, która umożliwia wyjęcie naświetlonego materiału bez wywołania i następnie ponowne włożenie go do kasety i wywołanie go w domu.

Wystarczy pamiętać aby nacisnąć odpowiedni przycisk...!

I iczek wie jak to się robi i przecież jest mądralą! A jakże!


- Mogę zrobić zdjęcie?
Ileż razy pytałem o to, i tym razem jednak ten sam dreszcz.
- Czy jestem godzien?
Te słowa wypowiedziane przez mężczyznę w wieku mojego pradziadka zabrzmiały niesamowicie.

Kadrowanie, ładowanie fiszki, strzał i wyjęcie kasety... odruchowe zaciągnięcie lewarka i wyjmuję fiszkę by zawieźć ją do domu... ale... zaraz czemu czuje taki opór...!? Kurcze, połowa fiszki wyszła i jest za późno... proces ruszył.

Środek miasta, zero wody w okolicy. Negatyw wyjęty i rozpaczliwie trzymam go w zębach, niosąc w jednej ręce torbę, statyw, kamerę i pozostałe klamoty.
- Gdzie ta cholerna woda!!!!
Gadam sam do siebie.


I wreszcie jest. Pomysł...