czwartek, 7 sierpnia 2008

Ważne przerwy...


W naszym życiu ważne są przerwy. Wszelakie. Przerwy w pracy, przerwy między stronami dokumentu WORD, przerwy w szkole lub na studiach, a nawet przerwy w dostawie prądu.

I nijak nie da się ich doceniać dopóki nam ich nie zabraknie. Przypomina mi się tutaj pewna opowieść, która gdzieś, kiedyś przeczytałem... rzecz działa się w statystycznym domu, gdzieś w blokowisku lub nowym, strzeżonym osiedlu gdzie wieczorem schodzi się rodzina i zaczyna się rytuał: starsza córka - słuchawki na uszy i wali muza wtulona w ścianę oddaje się w ramiona swoim czarnoskórym idolom zza Wielkiej Wody, młodszy brat - zanurzony w świat Heros zapamiętale katuje przeciwników mieczami błyskającymi wokół, matka - na małym telewizorku w kuchni przeżywa kolejne wyrażone w języku Magellana uniesienia Rodrigeza i Huanity, ojciec - nieodrywając oczu od telewizora, klepie w laptopie.

Nagle przerwa... brak prądu. Przerwa w dostawie elektryczności. Cała rodzina z nudów zbiera się w salonie. Z braku laku - zaczynają rozmawiać. Matka o pracy i domu, dzieciaki śmieją się grając w słówka, ojciec wsłuchany w matkę, zapisuje przy świecy plan zakupów zazwyczaj wysyłany mailem przez żonę. Mija 35 minut... żarówka zapala się nagle jak wschód słońca na stacji orbitalnej. Rozmowa cichnie... Słuchawki lądują na głowie, restart komputera przywraca do życia Herosów, TV już brzęczy, a Rodrigez zdąży jeszcze wyszeptać słowa miłości swej Huanicie.


No i...?

Ano, przerwa w fotografowaniu potrafi być równie twórcza. Trwa zazwyczaj dłużej niż 35 minut.... u mnie już tydzień, ale czuję wewnętrznie, że jeszcze nie powinienem sięgać po aparat. Jeszcze niech sobie odpocznie ode mnie.
Takie fotograficzne przerwy są naprawdę ważne. Obojętnie jak je nazwiemy: poszukiwaniem weny, odpoczynkiem, nabieraniem dystansu czy zmierzeniem się z własną niemocą.

Potem zapach błony fotograficznej ma zdecydowanie intensywniejszy zapach. A światło wydaje się być o wiele bardziej klarowne i cienie załamują się tak ciekawiej ;)


Róbcie sobie przerwy fotograficzne. Tak po prostu. Znajdźcie czas na oddech od pasji. Można przecież zabić się z pasją. Więc ostrożnie z ta naszą "chorobą światłoczułości".

Pozdrawiam wszystkich Światłoczułych!

Howgh!


Zmiany w Magnum wedle Parra...

To, że 'Agencja Magnum' się zmienia i zdaniem wielu powinna robić to coraz radykalniej, jeśli nie chce się zamienić jedynie w 'Archiwum Magnum' jest jasne.

A jak się na te zmiany zapatruje pierwszy rewolucjonista wśród "magnumowców" - Martin Parr..?
Zapraszam do wywiadu z nim na stronach PDNonline.