wtorek, 24 czerwca 2008

Large Format...


Nie wiem czy moja sytuacja jest wyjątkowa, ale śmiem wątpić. Myślę nawet, że po raz kolejny wpisuję się w standardowy nurt rozwoju fotografa...
Oto bowiem coraz częściej (kiedyś może dwa razy na rok, a teraz już każdego miesiąca) myślę o ostatecznej decyzji w sprawie wejścia na Mount Everest fotografii, jeśli chodzi o wielkość... a mianowicie o wielkim formacie.


Pierwsze kroki już czyniłem wielokrotnie. Już ze mam porobione katalogi z informacjami, w Ulubionych leżą spokojnie linki do większości stron poważnie traktujących o LF oraz zalogowany jestem na wszystkich chyba forach tego tematu :)
Ja nawet już brałem udział w 2-3 licytacjach na eBay... na szczęście przegrałem, bo moje niezdecydowanie chyba jednak jest dowodem, że jeszcze trochę potrzebuje by spokojnie stwierdzić, że to jest to.

Oczywiście moja frustracja, że jeszcze tego nie mam, rośnie wraz z kolejnym zdjęciem znalezionym w sieci, na którym plastyka obrazu od razu każe mi domyślać się jaką to piękną Tachiharą lub Linhofem było robione to zdjęcie.

Największy ból, a co za tym idzie najbliżej ataku na szczyt Czumulungmy byłem w czasie jednej z warszawskich wizyt w galerii Yours przy zdjęciach Mug Shots.

No, ale wystarczyło parę godzin w IC i znowu pojawiły się obawy, czy nie za szybko....:(

No, ale kiedy jest ten czas na LF...!?