czwartek, 19 czerwca 2008

Jak nosić i w czym...


Nadrabiając trochę milczenie ostatnich dni, postanowiłem napisać do Was z problemem, który sie zrodził przed chwilą na ulicy Koszykowej w Warszawie.

Siedzę ja sobie teraz na tarasie kawiarni Caffe Balgeze (Koszykowa 6) i spijając piankę z Lavazzy stukam paluszkami do Was.


Oto problem.
Jako, że Contax generalnie zmusił mnie do zmiany stylu fotograficznego zrodził się poważny problem logistyczny.
Nie, jak nosić sprzęt, o czym pisałem, ale W CZYM nosić sprzęt?
Bo jak to bywa latem, na klacie jedynie koszula, kurtki nie ma, w spodniach dokumenty wypychają i tak wielkie już pośladki (!), a Hassel zawsze spokojnie spoczywał w dużej torbie. Wiec pytanie w czym nosić nowy aparacik, podczas szybkich przemarszów stało się bardzo aktualne.

Pierwszy mój wybór to mały plecak, ale.... to dość niepraktycznie, bo zanim ja go zdejmę to masakra.
Więc torba na ramie z szybkim dostępem prawą ręką.
Więc może Domke...?


Kiedyś klasyczna, teraz trochę zapomniana. Znalazłem model chyba F5x... i chyba się zdecyduje, chociaż w rękach nie miałem.

Może Wy macie dobre torby....?



Praga, Gdańsk - sukienki te same....


Kilka dni poza granicami spowodował, że brak telefonu satelitarnego uniemożliwił mi pisanie w samolocie :)
Ponieważ Praga okazała się w nocy dość trudna do fotografowania, to proponuje dalszy ciąg "letniego cyklu" sukienki. Poza tym, w Pradze widziałem dokładnie takie same sceny jak w Polszy... Tylko Ci Czesi wydają mi się jacyś tacy spokojniejsi. Może Rudolf miał jednak rację...?

Długo będę czekał na wywołanie 36 klatkowego trixa z Pragi. I tutaj uwidocznił się kolejny minus filmów 135... bo jak ileż trzeba robić zdjęć żeby skończyć film 36 klatkowy?.... Koszmar. W życiu tego nie zrobię.... :(

Ta fota jeszcze z Hassela....