środa, 21 maja 2008

"Aparat do bani"...


Dzisiaj rano nie będzie o fotografii... Trochę o muzyce natomiast, choć jak pokazują moje doświadczenia, nie ma takiego utworu, którego nie dałoby sie podciągnąć pod fotografię :)

Nie będę sie silił na jakieś recenzje metafizyczne, bo moja znajomość muzyki ogranicza się do przeszłości: Ewa Bem, Krystyna Prońko, Grażyna Łobaszewska (wspaniały koncert w Sopocie jakieś 15 lat temu) i Anna Jantar...

Swą indolencję rekompensuję czytując mojego guru Wojtka Manna. I idąc jego ostatnim wpisem, zanabyłem wczoraj płytę "Czesław Śpiewa"... :)



Tutaj od razu uśmiech się pojawia, bo jest to muzyka oderwana od tego co słyszymy w radio... Trudno mi ją opisać.
Przede wszystkim, to jest dla mnie przedsięwzięcia multimedialne, bo teksty pochodzą z czatu Multipoezja na Onet.pl. Po drugie muzyka skręca w stronę kiedyś bardzo popularnych "bregoviczowskich" stylistyk, ale jednocześnie ucieka w stronę mocniejszego uderzenia. Bogaty aranż, chóry, instrumenty...
Generalnie sie mi podoba. Ale bez klękania na ziemie. Obok naprawdę świetnych piosenek są dość przeciętne.
Niemniej jedna nadaje się na ten blog idealnie :)


Maszynka do Świrkania

Czesław Śpiewa - Maszynka do Świrkania


A tu teledysk (dzieki sarniak)


Polecam płytę...