poniedziałek, 19 maja 2008

A dlaczego...


Jest taka scena w drugiej części przygód Piotrusia Pana ("Wielki Powrót"), w której Jane [:dżejn] chce opuścić Nibylandię, bo nie wierzy w Piotrusia, pomimo tego, że Piotruś właśnie z nią rozmawia (zachowanie charakterystyczne dla kobiet w sumie). Jane, gwoli wyjasnienia jest córką Wendy [:łendi], która w pierwszej części wraz ze swoimi braćmi walczyła z Kapitanem Hakiem.
Oj, widzę, że jak zwykle ostro odpadłem względem wiatru od tematu głównego więc teraz zróbmy zwrot przez rufę, wyostrzmy do wiatru i już kładziemy się na poprzedni kurs...

No i Jane zbudowała sobie tratwę i Piotruś lata nad jej głową i zadaje w kółko jedno i to samo pytanie:
- A dlaczego?!

Kobieta stara się mu odpowiedzieć, ale za każdym kolejnym wyjaśnieniem słyszy ponownie:
- A dlaczego?!
No wiecie... taki 3-latek... co nie odpowiedz to jest czemu i dlaczego. W sumie ja to uwielbiam i Młody ze mną sie godzinami tak bawi, a ja robie sobie ćwiczenie i staram się zupełnie poważnie i logicznie odpowiadać jak najdłużej... Niestety, on zawsze wygrywa, bo zapędza mnie w róg, z którego trudno mi znaleźć argumenty na poziomie jego percepcji... :(

Ale... do tematu. Czemu o tym pisze w blogu o fotografii? Bo w czasie weekendu zimnego uczestniczyłem w rodzinnym grillowaniu i oczywiście jakiś tam kuzyn, który w ogolę nie wyglądał jak mój kuzyn... zadał sakramentalne pytanie: Piotrek, dlaczego lepiej kupić Nikon 40D, niż Canona EOS 450?

Wiecie, że wtedy nawet już przeżuty kawałek karkówki staje się twardy i gotowy do
powrotu do świata. Ech... Miliony razu przygotowywałem sobie jakaś odpowiedź na takie pytanie. I tak sobie myślę, że przytoczeni przez Rudolfa jakiś czas temu "buce" z parku chyba jednak mieli rację. I tak samo jak oni, tak i ja muszę przygotować jakaś równie błyskotliwą odpowiedź na te techniczne zagadnienia. Bo nie wiedzieć czemu, skoro mam aparat, to MUSZĘ się znać na każdym sprzęcie do rejestracji obrazu. To trochę tak jakbym posiadając samochód był mechanikiem... Kurde balans, no!

Fotograficzne "A dlaczego", "A co" , "A jak" zaczyna mnie męczyć. Może to wiek... cierpliwości brak. Do tego dochodzi kolejny zlepek skojarzeń rodziny: skoro Piotr ma aparat to może robić zdjęcia na wszystkich imprezach rodzinnych. I w sumie to jest dla nich tak jasne jak słońce.
Więc teraz ja się pytam:
- A dlaczego!!!!!