sobota, 19 kwietnia 2008

Warszawa... brrr


Byłem dziś w Warszawie.
W tytule pada "brrr", bo ja niezmiernie i niezmiennie nie cierpię miasta Warszawa. Chodzi mi o jego klimat, a może raczej o jego brak. Jasne.. wpadam tam na parę godzin i w dodatku widzę zazwyczaj dworzec, taryfę, biuro i znowu dworzec, jednak za każdym razem wyjazd do Warszawy jest dla mnie ciężka sprawą. Jakoś nie mogę się przekonać do stolicy.

Tym razem generalnie spotkały mnie same miłe rzeczy, a na koniec korzystając z chwili czasu przed powrotnym IC, poszedłem oglądnąć odtrąbione wszędzie dwie wystawy: "Dokumentalistki" w Zachęcie i "Mug Shots" w Yours Gallery.

Dwie wystawy, dwie różne oceny.
Moge z ręką na obolałych kolanach powiedzieć, że wyszedłem z Yours na kolanach właśnie. Dawno nie doznałem takiego uderzenia obuchem w mój zmysł estetyczny i wizualny. Te zdjęcie mnie przygniotły. Przygniotły mnie plastyką obrazu (!!!!!!!!), sposobem pokazania esencji portretu i niesamowitym wprost kontaktem z odbiorcą. Jestem nadal na kolanach. Całą droge klęczałem w korytarzu śmierdzącego IC, za który to smród zapłaciłem 103zł!:)
Mug Shots to genialna w swej prostocie i technicznie cudownie plastyczna wizja człowieka. Powala bezpośredniością i głębia przekazu. Składa się na to zarówno techniczna strona (wielki format i cała idąca z nim plastyczność obrazowania), jak i niestylizowane, życiowe ujęcia. Odpadłem. To była rozkosz.

Dokumentalistki to... przerost ilości nad jakością i sensem pokazywania fotografii w ten sposób. Uważam, że ta dobra inicjatywa przegrała z brakiem finalnego pomysłu na pokazanie tego. Ilość zdjęć przytłacza. Misz masz i zmienna tematyka utrudnia zapamiętanie czegokolwiek. To się nie udało. Są oczywiście zdjęcia wspaniałe, ale giną w masie pozostałych. Dla mnie zdecydowanie można by to podzielić jakoś. No i ta techniczna strona prezentacji zdjęć w Zachęcie... światło za głową widzą powoduje, że podchodząc do zdjęcia sam rzucam na niego cień. Fatalne!

Tak więc w sumie wyjazd ciekawy. Nowi ludzie poznani, magazynek pożyczony (uśmiechy do R.) i świetne portrety dotknięte zmysłami. A teraz spać... :)