wtorek, 15 kwietnia 2008

Fotografia boli...


.. nawet nie wiem co napisać...
Przeglądałem stałe miejsca w sieci i... znalazłem to zdjęcie:


fot.: Russell Lee Klika

Ileż to razy już tego typu zdjęcie ukazywało sie w mediach na całym świecie!? Rzec by można, że miliardy razy.
Ale to zdjęcie mnie powaliło i przygniotło. Jest słabe technicznie, jest strzelone jakoś tak byle jak, ale jaką ma moc... ta twarz dzieciaka!
Ten grymas.. oż kurde... wzięło mnie ostro!
Ten dzieciak,.... aż łzy się cisną na oczy. Zatrzymany spazm.
Do tego ta koszulka, ta flaga... mundur. Uch...

Autor ma stronę i naprawdę parę niezłych zdjęć... Russel Lee Klika.


Wygląd ma znaczenie, bo szata...


... zdobi jednak człowieka. A fotografa zwłaszcza.

Zrobiłem test na ludziach. Wykształcenie
me (o mamo!), skłania mnie często do prób generalizacji i znalezienia jakiejś statystycznej konsekwencji w ludzkich zachowaniach. I po raz kolejny postanowiłem sprawdzić jak to jest z tym portretem ulicznym.
Czemu niektórzy ludzie się zgadzają aby obcy zrobił im zdjęcie, a inni uciekają jak najdalej?

Test, badanie było proste i prawie całkowicie pozbawione metodologii :). Jego wyniki więc nie mogą zostać wykorzystane przez "Science" ani żadne inne pismo naukowe. Chyba, że otrzymam stosowana gratyfikację...

Cel badania:
Określenie zależności pomiędzy wyglądem ogólnym fotografa a przychylnością obiektów badanych do wykonania zadania zaproponowanego przez fotografa.

Miejsce i czas:
Badanie przeprowadzone zostało w zmiennych warunkach oświetleniowych na terenie parku miejskiego w Sopocie w dwóch kolejnych występujących po sobie dniach. Poniedziałek, wtorek.

Grupa badawcza:
Grupę badawcza stanowili przechodnie i przypadkowo napotkane osoby. Jednym z założeń wstępnych do wytypowania członków grupy badanej była obserwacja polegająca na wstępnym wybraniu osób, które nie są jedynie chwilowymi przechodniami akurat znajdującymi drogę przez park, ale ich zachowanie sugeruje iż są tam dłużej, w konkretnym celu: spacer, wyjście z psem, relaks. Niestety ilość osób biorących udział w badaniu była ograniczona moim czasem, w końcu do roboty trza iść :)

Badanie nr 1:
Fotograf ubrany w stój codzienny z torbą foto na ramieniu bez dodatkowych atrybutów fotograficznych. Torba jest zamknięta. Widoczna bardzo dobrze. Do badania przystąpiło (zatrzymało się na kilka sekund) 6 osób. Na pytanie badawcze: "Czy mogę Panu/Pani zrobić zdjęcie dla siebie do projektu fotograficznego", pozytywnie odpowiedziała tylko jedna osoba. Warto nadmienić, że już samo zaczepienie osoby było utrudnione, bo część z nich nie chciała nawet wysłuchać pytania. Te osoby pominąłem w wynikach badań.

Badanie nr 2:

Fotograf ubrany w strój codzienny z torba foto na ramieniu, aparatem w ręce, gotowym do pracy. W dłoni trzymany rozłożony statyw. Na szyi dodatkowo zawieszony światłomierz. Kurtka rozpięta. Na to samo pytanie postawione, tym razem 4 innym osobom, twierdząco odpowiedziały... 4 osoby, czyli 100% badanych!

Wnioski:
Nie pozostawia żadnych wątpliwości fakt, że ubiór i wszystkie dodatkowe gadżety związane z pracą fotografa powodują wzrost zaufania do badacza. Chęć i skłonność do współpracy przejawia się częściej i osiągana jest łatwiej niż w przypadku Badania nr 1. Myślę, że zachodzi tutaj znane z nauk społecznych zjawisko "autorytet w fartuchu". Słynne badania amerykańskie z uniwersytetów, gdzie traktowani prądem pacjenci zostali prawie zabici przez studentów medycyny, którzy idąc za poleceniem człowieka/wykładowcy w fartuchu podawali im dawki prądu wielokrotnie wyższe niż dopuszczalne, pomimo, że wiedzieli o niebezpieczeństwie. Autorytet ma wielką moc.

Na koniec:
Rada porada... ludzie gotowi sa zgodzić się na wiele jeśli tylko dasz im złudzenie, że mają do czynienia z fachowcem i autorytetem w jakiejś dziedzinie. Na język fotografa ulicznego przekłada się to w prosty sposób, zobrazowany w Badaniu nr 2.

Życzę miłych testów własnych!
:):)